Animator

(174 - wrzesień - październik 2010)

Animatorzy

Krzysztof Jankowiak

Czy chodzi o tę samą posługę czy też o posługę, która jedynie tak samo się nazywa?

Animator we wspólnocie Ruchu (młodzieżowej, dorosłych) a para animatorska Domowego Kościoła – czy to to samo czy też coś innego? Czy chodzi o tę samą posługę czy też o posługę, która jedynie tak samo się nazywa?

Różnice

Najłatwiej jest wskazać różnice, bo one najbardziej rzucają się w oczy. Najbardziej banalna oczywiście jest ta, że w Domowym Kościele posługę pary animatorskiej pełni małżeństwo (czyli dwie osoby) a w innych wspólnotach Ruchu jest to posługa pojedyncza. Ale to jest kwestia wyłącznie zewnętrzna i czujemy, że nie na tym sprawa polega (zwłaszcza, że bywają w tej kwestii wyjątki i zdarzają się „podwójni” animatorzy również w innych wspólnotach Ruchu).

Znacznie głębsza jest inna różnica. Animatorem grupy we wspólnocie młodzieżowej czy dorosłych powinna być osoba, która już przeszła formację podstawową. Animator jest więc człowiekiem bardziej doświadczonym na drodze życia duchowego, prowadzi innych drogą, którą sam już przeszedł. Jakby z założenia jest nieco „do przodu” w rozwoju duchowym w stosunku do swoich uczestników. Zupełnie inaczej jest w Domowym Kościele – para animatorska wybierana jest co roku spośród par kręgu. Jest więc na tym samym etapie formacji co pozostałe pary – i to już od etapu formacji podstawowej (po zakończeniu pilotowania).

Z tego wynika dalsza odmienność. Animator grupy młodzieżowej sam prowadzi wszystkie spotkania (inaczej bywa pod koniec formacji, ale to wynika z faktu stopniowego przygotowywania do posługi animatorskiej), natomiast w kręgu Domowego Kościoła spotkania prowadzą po kolei wszystkie pary a wśród obowiązków pary animatorskiej nie ma prowadzenia spotkań.

Jest jeszcze taka bardzo zewnętrzna różnica – we wspólnotach młodzieżowych da się wskazać wyraźne rozgraniczenie między osobami na etapie formacji podstawowej a animatorami. Animatorzy tworzą jakby osobną grupę, odrębną od tych, którzy nazywani są uczestnikami. Grupę która ma za sobą podstawową formację i której zadaniem jest animowanie. Czegoś takiego nie ma w Domowym Kościele – co w oczywisty sposób wynika z kadencyjności posługi animatorskiej. Ktoś dziś jest animatorem, jutro nim nie będzie, ktoś inny dziś animatorem nie jest, a będzie nim jutro. I ten brak różnicy dotyczy zarówno kręgów jeszcze na etapie formacji podstawowej jak i kręgów istniejących wiele lat. W ogóle nie istnieje takie pojęcie jak „uczestnik Domowego Kościoła” – chyba, że ktoś mówi po prostu o członkach kręgów, ale wówczas ma na myśli wszystkich (w tym aktualne pary animatorskie).

Nie wszystkie te różnice występują tak wyraźnie we wspólnotach dorosłych. Trudno tutaj jednak wyciągać jakieś ogólne wnioski, gdyż wspólnot dorosłych jest nie tak wiele i bardzo różnią się między sobą.

Zwróćmy jednak uwagę, że opisane różnice „na krańcach” formacji jakby się rozmywają. Na początku formacji Domowego Kościoła jest etap pilotowania, kiedy tworzący się krąg prowadzi para wyznaczona przez parę rejonową, para która ma już za sobą formację. Ona prowadzi w całości wszystkie spotkania. Jest to zupełnie tak jak w innych wspólnotach Ruchu, tyle tylko że ten etap wcześniej się kończy, a pilotowanie jest jakby jeszcze przed formacją podstawową. Z kolei na etapie formacji permanentnej zdarzają się wybierani animatorzy nie tylko w Domowym Kościele, wszędzie również jest taka sytuacja, że animator (np. animator grupy animatorów) wcale nie musi mieć za sobą dłuższej czy większej formacji niż inni.

A jednak

Gdy przyjrzymy się opisanym wyżej różnicom, musimy zauważyć iż dotyczą one w znacznej mierze struktur czy sposobu organizacji. Posługa animatora nie jest jednak zwykłą funkcją organizacyjną. Animator ma przecież prowadzić do Boga. Spójrzmy więc na tę formację bardziej od strony duchowej.

W Domowym Kościele często się cytuje sformułowanie papieża Pawła VI „równi służą równym”. Rzeczywiście dotyczy ono duszpasterstwa rodzin, choć trzeba zauważyć, że pochodzi z encykliki „Humanae Vitae” poświęconej przekazywaniu życia. Papież więc w tym momencie myślał przede wszystkim o apostolacie w tej dziedzinie.

Czy jednak takie sformułowanie dałoby się odnieść do formacji w innych wspólnotach Ruchu? Z pozoru mogłoby się wydawać, że nie – skoro animator ma już za sobą formację i jest jakby bardziej „do przodu” na drodze duchowej. Gdy jednak odwołamy się do biblijnego obrazu przywołanego przez ks. Franciszka Blachnickiego jako wzór postawy animatora, zobaczymy że można tutaj mówić o pewnej „równości”. Apostoł Andrzej przyprowadzający Piotra do Jezusa wcale nie był żadnym mistrzem dla Piotra, nie był też wiele więcej zaawansowany w rozwoju duchowym. Różnica sprowadzała się do tego, że on już spotkał Jezusa a Piotr jeszcze nie. Bardzo szybko przywódcą grona apostołów został właśnie Piotr.

Ten ideał ma bardzo konkretne przełożenie na formację. Ks. Blachnicki w odniesieniu do formacji młodzieży wprowadził pojęcie „wychowania rówieśniczego”. Animatorami mają być „nieco starsi rówieśnicy”. A więc nie dorośli, nie ludzie ewidentnie bardziej dojrzali. Określenie „równi służą równym” wcale nie jest dalekie od tego ideału.

Owszem, ale animator jest tym, który wyraźnie prowadzi grupę – mógłby ktoś powiedzieć. Tutaj z kolei by się odwołać do tego, co mówią o zadaniach pary animatorskiej Zasady Domowego Kościoła. Wynika z nich, że para animatorska kręgu:

– jest odpowiedzialna za formację powierzonych jej małżeństw,

– współpracuje z księdzem moderatorem kręgu i omawia z nim problemy pracy,

– odpowiada za staranne przygotowanie i właściwy przebieg spotkań miesięcznych,

– jest zawsze odpowiedzialna za dzielenie się realizacją zobowiązań, nawet wtedy, gdy spotkanie prowadzi inne małżeństwo,

– służy pomocą i doświadczeniem poszczególnym małżeństwom kręgu,

– współpracuje z parą rejonową i uczestniczy w spotkaniach kręgu rejonowego,

– utrzymuje łączność z proboszczem parafii, w której krąg jest zakorzeniony.

Dwa ostatnie punkty dotyczą kwestii techniczno-organizacyjnych, natomiast wszystkie pozostałe wyraźnie rysują wizję pary animatorskiej jako prowadzącej krąg – i to właśnie nie tylko pod względem organizacyjnym ale od strony duchowej. Jak to pogodzić z faktem, że para animatorska pełni swą posługę kadencyjnie i wcale nie musi być bardziej zaawansowana na drodze duchowej? Właśnie odwołując się do wizji animatora nakreślonej przez ks. Blachnickiego. Skoro animator nie ma być żadnym mistrzem, to jego siła, zdolność prowadzenia innych nie bierze się z własnych predyspozycji i nabytych doświadczeń. Po prostu ma pokazywać innym drogę do Jezusa. I wybrana para animatorska jak najbardziej może to robić – wierząc, że to Bóg uzdalnia ją do tej posługi.

Wniosek, jaki nasuwa mi się z wizji nakreślonej w zasadach DK, to pewna konieczność dowartościowania w praktyce roli pary animatorskiej. W kręgu mogą być różne pary – nierzadko np. posiadające wykształcenie teologiczne, albo pełniące rozmaite odpowiedzialne posługi w Ruchu czy poza nim. Mogą być też takie, które charakterologicznie mają pewne predyspozycje przywódcze. Wszystkie one jednak powinny one poddać się prowadzeniu i rozeznaniu pary animatorskiej – tak by naprawdę można było mówić, że to ta para prowadzi krąg (w danym roku) jako para animatorska.

 

A ostateczny wniosek z tych rozważań jest w tym momencie oczywisty. W moim odczuciu w Ruchu jest jedna wizja posługi animatorskiej. Różnice dotyczą kwestii bardziej organizacyjnych. Od strony duchowej tak naprawdę różnic nie ma.