Aniołowie

(154 - listopad - grudzień 2007)

Archiwum główne Ruchu Światło-Życie

wywiad z Robertem Derewendą

Wieczernik: Czy możesz powiedzieć coś o sobie?

Robert Derewenda, dyrektor Archwum Ruchu Światło-Życie: Od siedemnastego roku życia jestem w Ruchu. Najpierw uczestniczyłem w grupach młodzieżowych, potem byłem we wspólnocie akademickiej na KUL-u, a obecnie należę do kręgu Domowego Kościoła. W czerwcu tego roku obroniłem pracę doktorską. Jestem doktorantem w drugiej katedrze historii nowożytnej na KUL-u. Od 2004 roku jestem też dyrektorem archiwum Ruchu Światło-Życie, które mieści się w Lublinie.

W: Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie historią Ruchu?

R.D: Jeszcze gdy byłem na studiach, w mojej rodzinnej parafii gościła pani Dorota Seweryn i opowiadała historię Ruchu Światło-Życie. To było takie długie spotkanie, kilkugodzinne. I wtedy przyszła mi do głowy myśl, czy by nie napisać czegoś z historii Ruchu Światło-Życie. Szczególnie interesował mnie wątek prześladowania Ruchu przez władze komunistyczne. Byłem wtedy na czwartym roku historii, miałem seminaria magisterskie. Przed wakacjami rozmawiałem z profesorem, że chciałbym podjąć jakiś temat z historii ruchu oazowego. Umówiłem się, że w październiku przedstawię ewentualnie projekt tej pracy, jeśli znajdę materiały. W wakacje pojechałem do Krościenka, tam korzystałem ze zgromadzonych materiałów archiwalnych Ruchu. I rzeczywiście od razu skrystalizował mi się temat: Walka władz komunistycznych z oazowym Ruchem Światło-Życie w latach 1969-1981. No i ten temat przedstawiłem. Pracę magisterską udało mi się napisać w rok. To było takie pierwsze moje zainteresowanie się historią Ruchu.

W: Jak to się stało, że zostałeś zaangażowany przy tworzeniu nowego archiwum Ruchu?

R.D: Gdy korzystałem z materiałów archiwalnych w Krościenku, nasunęły mi się pewne wnioski. Archiwum było dość zaniedbane, nie było tam fachowca, który opracowywałby te materiały. A same materiały były naprawdę ciekawe, aż prosiłoby się je opracować. Problemem było jednak dotarcie do nich - nie było jasne, gdzie jakie materiały się znajdują, jakie materiały poszły do procesu beatyfikacyjnego. Praktycznie nie można było skorzystać ze szpul, jak również z materiałów fotograficznych. Wszystkie dokumenty były bardzo rozproszone. Większość znajdowała się w archiwum w Krościenku, ale część zgromadzono również w Lublinie. Były to zarówno materiały aktowe, jak i zdjęcia. Pewne ciekawe materiały tym czasie znajdowały się nawet jeszcze w biurku Ojca Franciszka w jego pokoju w Krościenku. Dodatkowo wyglądało na to, że właściwie z podczas korzystania z dokumentacji w archiwum można było wynieść to, co się chciało. Te materiały nie były ani ponumerowane, ani zewidencjonowane. Wtedy przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Spotkałem się z doktorem z KUL-u, z którym miałem zajęcia z archiwistyki, opowiedziałem mu o archiwum w Krościenku. Umówiliśmy się, że pojedziemy tam, obejrzymy i on coś podpowie . Po spotkaniu dr Tomasz Nowicki napisał taki raport pokontrolny, w którym zalecał, że zgromadzoną dokumentację należy jak najszybciej opracować i uporządkować. W związku z tym zalecał zatrudnić w archiwum odpowiednio przygotowaną osobę.

W: Archiwum powstało w Lublinie. Jak wyglądały początki jego tworzenia?

R.D: Trzeba powiedzieć, że do powstania archiwum przyczyniła się pani Grażyna Wilczyńska, która wtedy pracowała w wydawnictwie Światło-Życie w Lublinie i miała pewne zacięcie archiwistyczne. Dzięki cechom swojego charakteru (dokładność i solidność w najlepszym wielkopolskim wydaniu) mimo braku przygotowania archiwalnego pani Grażyna prowadziła i utrzymywała w najlepszym porządku dokumenty zgromadzone w Lublinie. Mając wcześniejsze doświadczenia z wieloma osobami, które rozpoczynały archiwizowanie dokumentacji Ruchu, ale nigdy tych prac nie dokończyły, pani Grażyna Wilczyńska wywierała największy nacisk, by kogoś zatrudnić w archiwum na stałe. I wtedy właśnie pod koniec maja 2001 roku prezes Fundacji Światło-Życie Andrzej Raj zaproponował mi pracę w archiwum. Zostałem zatrudniony jako pracownik etatowy na trzy lata.

Samo archiwum istnieje więc już od sześciu lat. Zostało powołane instytucjonalnie. Utworzone zostało głównie ze środków Fundacji Światło-Życie, która także utrzymywała to archiwum i finansowała prace. Przez pierwsze trzy lata pracowałem pod okiem pani Grażyny Wilczyńskiej, która była dyrektorem archiwum. Pracowała też z nami na początku pani Teresa Michałczak.

Początki były bardzo skromne. Archiwum zaczynało funkcjonować w domu ks. Wojciecha Danielskiego, gdzie mieliśmy do dyspozycji trzy pomieszczenia. Nie bardzo więc mieliśmy się gdzie tam ruszyć. Mimo skromnych środków staraliśmy się utworzyć jak najbardziej profesjonalną placówkę.

Pod koniec pierwszego okresu mojego zatrudnienia, to jest w lutym 2004 roku moderator generalny ks. Roman Litwińczuk oraz ekonom Ruchu p. Andrzej Raj przeprowadzili kontrolę dotychczasowych prac w archiwum. Podczas tego spotkania udało nam się zaprezentować dotychczasowe osiągnięcia archiwum. Rezultatem spotkania była propozycja dalszej pracy w archiwum aż do ukończenia opracowywania zasobów wieczystych. Przez zasób wieczysty rozumiemy dokumentację do czasów ks. Wojciecha Danielskiego, czyli do roku 1985 oraz akta przywiezione z Carlsberga wytworzone tam za czasów Ojca Franciszka, czyli do roku 1987. Charakterystyczne dla dokumentacji wieczystej jest to, że opracowuje się materiały zakładając, że nigdy nie zostaną wybrakowane. Akta zostały podzielone na zespoły, do których przygotowaliśmy rzeczowe dziesiętne wykazy akt.

W: Jak wygląda dzisiaj status i baza materialna archiwum Ruchu?

R.D: Ponieważ w 2004 roku pani Grażyna Wilczyńska musiała zrezygnować z pracy w archiwum, funkcję dyrektora zaproponowano mnie. Jednocześnie podmiotem prawnym prowadzącym archiwum został Instytut ks. Franciszka Blachnickiego. To właśnie Instytut w swoim statucie, w paragrafie trzecim ma zapisane prowadzenie działalności archiwalnej związanej ze spuścizną ks. F. Blachnickiego.

Tutaj pojawił się jednak problem, ponieważ instytut nie posiadał wystarczających środków finansowych by utrzymać archiwum. Szybko zaczęły się pojawiać bardzo poważne problemy finansowe, cyklicznie powtarzające się do dziś. Archiwum jest instytucją całkowicie deficytową, ma tylko niewielkie przychody. Miesięczny budżet archiwum waha się w granicach 3500 zł do 5000 zł (opłaty związane z utrzymaniem domu, etat archiwisty, bieżące potrzeby, środki czystości etc.).

W 2004 roku podjęto decyzję, by cały dom mieszczący się na ulicy ks. Danielskiego przeznaczyć na archiwum. Dzisiaj na parterze domu znajduje się magazyn archiwum, pracownia z czternastoma stanowiskami pracy (w tym dziesięć z komputerami), a w trzecim biuro. Na piętrze znajduje się biuro z dwoma stanowiskami pracy, dwa pokoje mieszkalne i muzealny pokój ks. Wojciecha Danielskiego.

W: A jak wygląda praca w archiwum?

R.D: Jest dwoje pracowników stałych w archiwum: pani Zuzanna Podlewska, która pracuje głównie na rzecz wydawnictwa oraz ja. Pani Zuzanna ma niezwykle duże doświadczenie w historii i strukturach Ruchu i jest osobistym świadkiem wielu wydarzeń w dziejach ruchu. Dzięki temu ja sam mam możliwość dopytania o wiele spraw, choćby takich jak nazwiska osób czy pewne epizody z życia Ruchu, których nie można zrozumieć w oparciu o samą dokumentację.

Od 2004 roku, czyli od momentu otrzymania nowych pomieszczeń w domu, rozpoczęliśmy organizację praktyk dla studentów historii ze specjalizacji archiwalnej KUL-u. Zakres tych praktyk przerósł całkowicie nasze oczekiwania. Na początku było jeszcze trochę partyzantki, organizowaliśmy trzy tygodniowe wakacyjne praktyki dla ośmiu studentów, w sąsiednim domu. Otrzymując nowe pomieszczenia w domu ks. Wojciecha Danielskiego, mogliśmy rozszerzyć te praktyki na większą skalę. Można powiedzieć, że teraz codziennie bywa w naszym archiwum kilka osób pracując po kilka godzin. Każdy ze studentów ma do wykonania 120 godzin praktyk I stopnia i tyleż samo stopnia II. To są młodzi ludzie, więc te prace podejmują rzetelnie, najlepiej jak potrafią. Oczywiście trzeba ich poprowadzić, pokazać, ale ich praca jest niezwykle cenna. Mamy w tej chwili dziesięć stanowisk z komputerami (które w większości są darem), dwa stanowiska bez komputerów i wspólne stanowisko dla jeszcze czterech osób. Dzięki temu możemy prowadzić normalne zajęcia praktyczne. W każdym semestrze mamy po trzy lub cztery grupy ćwiczeniowe, w każdym tygodniu z każdą grupą po 1,5 godziny zajęć. Dzięki temu, że zajęcia odbywają się w naszym archiwum, studenci łatwiej przychodzą do nas na praktyki.

W tej chwili, dzięki współpracy ze studentami prace nabrały takiego tempa, że perspektywa opracowywania dokumentacji wieczystej, to czas około dwóch lat.

W: Na czym polega praca archiwalna?

R.D: Materiały archiwalne są opracowywane w ten sposób, że są od razu tworzone komputerowe bazy danych. W perspektywie będzie można za pomocą internetu zamówić w archiwum konkretne akta, materiały fotograficzne, czy nagrania. Do pierwszych zespołów są już utworzone takie bazy danych. Szuka się hasłowo. Wszystkie akta danego zespołu akt, każdy dokument z każdej teczki jest wypisany do takiej bazy danych. Jeśli jest to np. korespondencja, znajduje się informacja od kogo pochodzi list, kto jest jego adresatem, jaką ma datę oraz o jakiej sprawie traktuje. W ten sposób bez problemu można szukać różnych tematów. Ostatnio na spotkaniu Centralnej Diakonii Jedności zastanawialiśmy się nad hasłem przyszłego roku pracy i ja mając ze sobą bazę danych byłem w stanie od razu powiedzieć, że są takie a takie konferencje Ojca na ten temat. Materiały, które są uporządkowane, pozwalają na niezwykle sprawne korzystanie z zasobu. Próba znalezienia czegoś w tych, które są nieuporządkowane, to jak szukanie igły w stogu siana. Nie wiadomo, jak się do tego zabrać. Fizycznie jest to nie do przejrzenia, bo akt jest za dużo, nagrania wszystkie trzeba by przesłuchiwać. Bez wpisu, bez bazy danych trzeba by przejrzeć wszystkie akta, wszystkie teczki.

W: Jak rysuje się przyszłość archiwum Ruchu?

R.D: Bardzo się cieszę, że Centralna Diakonia Jedności podjęła decyzję, iż pomimo chronicznego braku środków archiwum ma być dalej utrzymywane, prace mają być dalej prowadzone. Mniej więcej w przeciągu roku prace w tym zakresie mają się zakończyć. Gdy te prace zostaną ukończone, wystarczy tylko odpowiednio przeszkolona osoba, która będzie udostępniać opracowane zbiory.

Nie znaczy to, że praca archiwalna w Ruchu zostanie całkowicie zakończona. Dotychczas zajmujemy się tylko spuścizną ks. Franciszka Blachnickiego i ks. Wojciecha Danielskiego. Pozostaje jeszcze problem materiałów bieżących, można powiedzieć, tworzonych od lat dziewięćdziesiątych. Materiały te również są zbierane i przechowywane. Ostatnio nasze archiwum przyjęło materiały sekretariatu trzeciego moderatora generalnego Ruchu - ks. Henryka Bolczyka. Choć fizycznie nie mamy warunków do przyjmowania akt z lat dziewięćdziesiątych, to ze względu na to, iż nie ma w Ruchu innego miejsca gdzie takie akta można by przechować, archiwum w Lublinie w naturalny sposób staje się składnicą dla akt bardziej współczesnych. Do ich opracowania trzeba by jednak przede wszystkim fizycznego miejsca, gdzie opracowaną dokumentację można by złożyć. Domu się nie rozbuduje, nie ma pieniędzy by wygospodarować pomieszczenia piwniczne, np. garaż. Trzeba by podjąć poważną inwestycję, osuszyć dom dookoła, wzmocnić ściany, postawić regały. Obecnie więc akta te stoją w pudłach kartonowych w magazynie.

Dodatkowo w tym roku przewieźliśmy z Krościenka resztę akt z czasów Ojca i ks. Wojciecha. W ten sposób zmierzamy do całkowitej likwidacji archiwum w Krościenku. Jest to spowodowane brakiem odpowiedniego miejsca na przechowywanie dokumentacji oraz zespołu który byłby w stanie je opracowywać i udostępniać.

Pracy, jak widać, jest jeszcze sporo. Trzeba sobie zdać także sprawę z tego, że jedna osoba nie będzie w stanie opracowywać tych akt, będzie to robić latami, dlatego musi to być zespół ludzi. Wtedy zupełnie inaczej się pracuje

W: Czy oprócz akt są także dokumentacje fotograficzne i mechaniczne?

R.D: Oczywiście. Część dokumentacji mechanicznej znajduje się jeszcze w Krościenku w składnicy pod kaplicą Chrystusa Sługi od strony południowej. Są to przede wszystkim filmy z czasów ks. Henryka Bolczyka, są nagrania na taśmach szpulowych, kasetach magnetofonowych. Część nagrań jest już przegrana na płyty CD (około 1200 godzin). Do przegrania zostaje jeszcze kilkaset godzin z kaset magnetofonowych, których jest około 3500. Te kasety pochodzą głównie z Calsbergu z czasów, kiedy żył i działał tam Ojciec Franciszek. Ze szpulami był ten problem, że one wysychały, robiły się kruche i łamały się taśmy, ale udało się je na czas przegrać. Część szpul jest z czasów pana Jerzego Mikołajczaka. Od lat osiemdziesiątych pan Jurek był osobą odpowiedzialną za nagrania i dzięki temu nagrań z tych lat ich naprawdę dużo.

W tej chwili nie ma specjalnej osoby która zajmowałaby się nagrywaniem bieżących wydarzeń w Ruchu, ale i waga słów jest mniejsza - bowiem są to już tylko osoby które powołują się na Założyciela, a na nagraniach archiwalnych mamy słowa samego Założyciela. Obecne wydarzenia są najczęściej rejestrowane przez sekretarki poszczególnych diakonii. Niestety bardzo często nagrywamy jeszcze na kasetach magnetofonowych na przestarzałych środkach technicznych np. nagrywamy nadal na kasetach magnetofonowych, które szczytem techniki były w czasach Ojca Franciszka. Ustępujemy nowatorstwu Ojca Franciszka, który wykorzystywał najnowsze możliwości techniczne. Ojciec nagrywał praktycznie wszystko. Jak wracał z wyjazdów, to opowiadał domownikom z Krościenka praktycznie dzień po dniu, godzina po godzinie swój wyjazd. Jak się dziś tego słucha, to jest to niesamowite kalendarium, doświadczenie Ojca, nie tylko Jego homilie, konferencje, ale wszelkie spotkania. Nagrane są całe dnie wspólnoty wszystkie śpiewy. Robi to wrażenie. Można się przenieść w tamten czas. Do tego fotografie, jest to obraz tamtych czasów.

W: A skąd pochodzi dokumentacja fotograficzna zgromadzona w archiwum?

R.D: Było wiele osób, które robiły zdjęcia podczas różnych wydarzeń w historii Ruchu i przekazały nam je. W latach siedemdziesiątych takim głównym fotografem był ks. Józef Grygotowicz. Bardzo wiele fotografii, głównie w negatywach, przekazał nam pan Jurek Wolski. To są setki zdjęć, pewnie jedna trzecia klisz, które posiadamy w archiwum. Jeśli chodzi o lata osiemdziesiąte, to jest to prawie połowa wszystkich zgromadzonych fotografii. Warto też wspomnieć, że jeśli my przekazujemy jakieś zdjęcia do publikacji, to jeśli znamy, podajemy nazwisko autora. Fotografii w archiwum jest około 10 tysięcy licząc ze slajdami i kadrami na negatywach. Zdjęcia są zgromadzone w specjalnych albumach i w tej chwili środki pozwalają nam na to, że możemy je skanować bezpośrednio do komputera. Jeśli są takie zdjęcia, które mają szczególną wartość, to szukamy środków, żeby je wywołać. Są to zdjęcia naprawdę ładne, niektóre są szczególnie ciekawe. Pomimo, że są na kliszach ORWO, to dzisiaj wywołane dają naprawdę świetną jakość.

W: Czy są osoby, które zajmują się dokumentowaniem bieżących wydarzeń?

R.D: Zasadniczo takiej osoby nie ma. A wiadomo, że są oazowicze, którzy na własny użytek robią fotografie podczas różnych spotkań. Gdyby na przykład część z nich przesłała je na adres archiwum, to już mielibyśmy bardzo wiele materiałów. Zdarzają się osoby które tak robią, ale to nieliczne osoby w skali Ruchu. Miło by nam było, gdyby więcej osób podzieliło się z nami swoimi fotografiami z życia Ruchu.

W: Czy prowadzenie archiwum traktujesz jako swoje zajęcie zawodowe, czy odnajdujesz w tym swoja diakonię w ruchu?

R.D: Myślę, że jedno i drugie. Jestem jednocześnie członkiem Ruchu i jestem też przez Ruch zatrudniony. Wykonuję diakonię na rzecz Ruchu jak i też spełniam się w ten sposób zawodowo, utrzymuję rodzinę. Moja praca nie kończy się na tym, że wybija godzina szesnasta, wychodzę i już nic mnie nie obchodzi, niech się dzieje co chce. Traktuję tę pracę jako pewne powołanie w życiu.

W: Kto obecnie korzysta z archiwum Ruchu?

R.D: Głównymi korzystającymi są studenci piszący prace magisterskie i doktorskie z zakresu tematyki związanej z Ruchem Światło-Życie, ks. Franciszkiem Blachnickim i ks. Wojciechem Danielskim. Jeśli miałbym podać średnią, to raz na tydzień mamy osobę korzystającą z naszego zasobu. Archiwum często przygotowuje również kwerendy na wewnętrzne potrzeby Ruchu.

W: Czy jest duże zainteresowanie zgromadzonymi materiałami?

R.D: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony trzeba przyznać że jest bardzo duże zainteresowanie tematyką Ruchu Światło-Życie i osobą Założyciela ze strony studentów oraz promotorów ich prac. Ks. prof. Franciszek Blachnicki stworzył tak ciekawy i naukowo badawczy program, że zapewne jeszcze wiele prac powstanie z tego zakresu.

Z drugiej strony zainteresowanie materiałem zgromadzonym w archiwum jest najmniejsze w samym Ruchu Światło-Życie, jego członkach. Powstaje wiele różnych koncepcji programowych (wersji diecezjalnych, studyjnych), odbywają się różnego rodzaju spotkania na temat aktualności programu Założyciela i jego koncepcji, ale odważę się to powiedzieć wprost: niezwykle rzadko ktoś zadaje sobie trud sięgnięcia do źródeł. A nie wszystkie kwestie można wyjaśnić bez odniesienia do materiałów archiwalnych. Podam przykład realizacji programu „drogowskazów nowego człowieka” w Domowym Kościele. Analizując materiały archiwalne można dowiedzieć się ciekawych spraw: po pierwsze Ojciec planował program po oazie rodzin I stopnia analogiczny do spotkań młodzieżowych. Tych samych 11 tematów z notatnikiem. Co prawda opracował notatnik tylko dla młodzieży, ale w archiwum odnajdujemy projekty analogicznego notatnika dla studentów i dla rodzin. Tymczasem jednak zalecał posługiwanie się wariantem dla młodzieży opuszczając tylko część z natury rzeczy aktualną w zastosowaniu tylko dla młodzieży. Jeszcze np. w roku 1985 na krajowym podsumowaniu Oazy Rodzin planowano wydać specjalne konspekty do realizacji kroków w rodzinach, ponieważ te przygotowane przez Ojca były już niedostępne gdyż znajdowały się tylko w pierwszych numerach Listu „Domowy Kościół”. W materiałach archiwalnych możemy odnaleźć również odpowiedzi na pytania stawiane przez członków Ruchu dziś (np. pierwszeństwo uczestnictwa animatorów i moderatorów w Krucjacie, nieodzowna funkcja moderatorki, organizacja koedukacji w oazach, funkcja moderatora świeckiego, plany seminarium duchownego Ruchu itp.).

Wyrażę jeszcze moje osobiste zdanie: Uważam za nieporozumienie przygotowywanie poważnych referatów czy materiałów w Ruchu bez odniesienia do źródeł, nie tylko tych publikowanych, ale również tych, które znalazły się tylko w rękopisach i maszynopisach.

W: Czy zwykły oazowicz może otrzymać niepublikowane materiały z archiwum? W jaki sposób można się kontaktować w sprawie uzyskania informacji z archiwum?

R.D: Tak, oczywiście, każdy może skorzystać z naszego zasobu. Musi tylko określić temat swoich poszukiwań, Korzystanie z archiwum jest bezpłatne, jedyne koszta to reprodukcje dokumentacji i zezwolenie na wykorzystanie dokumentacji w celach komercyjnych. Aby skorzystać z zasobu trzeba tak jak w każdym archiwum skontaktować się w miarę wcześniej, przedstawić temat poszukiwań, oraz umówić się na konkretny dzień, kiedy zostaną przygotowane materiały archiwalne. Adres naszego archiwum to: ul. Ks. W. Danielskiego 13, 20-806 Lublin, tel. 0-81-533-08-78.

W: Na koniec chcielibyśmy zapytać o to, czy archiwum posiada jakieś ciekawostki? Jakieś szczególnie cenne czy ciekawe rzeczy związane z Ojcem Założycielem?

R.D: Z dokumentacji aktowej najcenniejszymi zbiorami według mnie są rękopisy niezrealizowanych planów ks. Franciszka Blachnickiego. Podam przykład. Rysunek Kopiej Górki, gdzie Ojciec kreśli cztery wyjścia z nazwami czterech ewangelistów. Na każdej bramie od strony wychodzącej miało znaleźć się błogosławieństwo wypisane z danej ewangelii. Wychodzący miał je niejako nieść jako przesłanie. Również ciekawym wydaje się projekt drogi katechumena prowadzącej z Kopiej Górki do kościoła parafialnego z wypisanymi po drodze „10 drogowskazami ku dojrzałości chrześcijańskiej”. Symbol: droga katechumena prowadząca do kościoła! Ciekawostką jest również choćby kartka do rodziców czternastoletniego Franciszka Blachnickiego z obozu harcerskiego w Spale. Pewną osobliwością są natomiast kwity pocztowe pochodzące ze słynnej akcji „Koks”, czy kwity pocztowe z kar dla gospodarzy z lat siedemdziesiątych. Archiwum posiada również wiele niezwykle ciekawych fotografii z Ojcem Franciszkiem i kard. Wojtyłą, które nie były jeszcze publikowane. Interesujące są również nagrania, jak choćby jedno jedyne, na którym Ojciec opowiada o swoim losie w czasie wojny i momencie nawrócenia w celi śmierci katowickiego więzienia.

W: Dziękujemy za rozmowę.