Święci

(182 - listopad - grudzień 2011)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Arka Noego (Rdz 6,9-22)

Karol Madaj

Noe był człowiekiem prawym, który „chodził z Bogiem"(w. 9, por. 5, 24). I choć niektórzy komentatorzy twierdzą, że Noe był doskonały tylko w porównaniu ze swoim grzesznym pokoleniem, to jednak właśnie jego wybrał Bóg na nowego ojca całej ludzkości. Wielka drewniana arka miała być narzędziem ocalenia rodziny Noego i jednocześnie wezwaniem do pokuty dla współczesnych mu, którzy w sposób nieodwracalny zaczęli oddalać się od Boga (w. 11n).

Arka była ogromna, dziś szacuje się, że miała jakieś 150 metrów długości, 25 metrów szerokości i wysokość pięciopiętrowego bloku (w. 15), Ojcowie kościoła twierdzili, że była kilkukrotnie większa. Z pewnością arka górowała nad wszystkimi znanymi statkami starożytności i na pewno przedsięwzięcie Noego stało się głośne w całym ówczesnym świecie. Zdaniem rabinów Bóg rozkazał Noemu rozpoczęcie budowy na sto dwadzieścia lat przed planowanym potopem (w. 3). Nikt nie mógł powiedzieć, że nie słyszał wieści o zbliżającej się zagładzie lub że nie zauważył tego wielkiego prorockiego znaku. Bóg specjalnie wybrał taki pracochłonny sposób ocalenia swoich wybranych, by ludzkość miała możliwość okazania skruchy. Współcześni Noemu nie chcieli się jednak nawrócić. Może nawet część z nich patrzyła życzliwie na Noego, jako na niegroźnego szaleńca, który za zarobione pieniądze kupuje od nich smołę, drewno i zapasy żywności oraz korzysta z ich usług rzemieślniczych. Nie chcieli jednak odczytać znaku, nie zdobyli się na szalony krok zmiany swojego życia. Jakże często my sami boimy się zaangażować w służbę Bogu z obawy przed uznaniem nas za dziwaków tracących swój czas i wyrzucających pieniądze na jakieś bezsensowne kościelne inicjatywy? Tora uczy nas tu, że nawet jeżeli wszyscy przechodzący obok nas będą pukać się w czoło, nie możemy zrezygnować z projektów budowanych według Bożego planu.

Starożytni chrześcijańscy egzegeci często postrzegali arkę jako obraz rzeczywistości duchowej. Orygenes widział w Noem typ samego Chrystusa, który jest prawdziwym Pocieszycielem (5,29 por. Mt 11,28-29) - ratuje ludzkość przed potopem symbolizującym Sąd Ostateczny (por. Łk 17,26n). Z kolei Św. Augustyn w wymiarach arki widział dokładne proporcje długości szerokości i głębokości ciała Ukrzyżowanego. Drzwi z boku arki (w. 16) są w jego interpretacji zapowiedzią otwartego włócznią boku Jezusa, z którego wypłynęły krew i woda, gdyż wierzący wchodzą do arki-Kościoła przez sakramenty wypływające z ran Chrystusa.

Orygenes podaje też wyjaśnienie w sensie moralnym. Arka jest umieszczoną w duszy chrześcijanina „biblioteką Słowa Bożego". Takiej biblioteki nie buduje się z „nieociosanych drzew", czyli pism świeckich, ale z „czwórgraniastych belek" pism proroków i apostołów, gdyż to właśnie oni są przykładem życia pełnego ładu i pokoju, „ze wszystkich stron zrównoważonego". Chrześcijanin musi budować swoją bibliotekę tak, by miała trzy piętra, czyli by pouczała nie tylko o prawdach wiary, ale także o historii zbawienia oraz o umiejętności właściwego postępowania. Do tej arki należy wprowadzić nie tylko „zwierzęta czyste" czyli pamięć, wykształcenie, inteligencję i tym podobne, ale także „zwierzęta nieczyste", to jest pożądliwość i gniew. Orygenes uważa, że choć są to grzeszne skłonności, to jednak bez pożądliwości nie byłoby następnych pokoleń, a bez gniewu niemożliwa jest dyscyplina ani poprawa życia.

Noe miał wejść do arki ze swoją rodziną. Z faktu, że Tora wymienia osobno mężów i żony (w. 18), komentatorzy, zarówno żydowscy jak i chrześcijańscy, wysnuwali wniosek, że w arce nie prowadzono normalnego małżeńskiego życia, by - jak twierdzi św. Jan Damasceński - czystość pomogła przetrwać zagładę świata.

Zwierzęta wkraczające do arki miały być dla zbuntowanego pokolenia szczególnym znakiem Bożego działania. Ci sami ludzie, którzy od dawna obserwowali niezwykłą budowlę Noego, teraz zobaczyli jeszcze bardziej niesamowity widok. Św. Efrem Syryjski opisuje w swoim komentarzu, jak ze wszystkich stron świata zaczęły schodzić się zwierzęta, by tego samego dnia wkroczyć do arki. Lwy i woły, wilki i owce, orły i gołębie w niezwykłym pochodzie zamierzały wspólnie schronić się do arki. Dzięki Bożej potędze zwierzęta w arce miały żyć w zgodzie, tak jak w ogrodzie Eden i w czasach mesjańskich (por. Iz 11,6n). Niegodziwi ludzie, nawet widząc coś tak niezwykłego, nie zamierzali pokutować. Ale nie mogli powiedzieć, że Bóg nie dał im szansy.