Jezus Chrystus

(169 - styczeń 2010)

z cyklu "W szkole animatora"

Asertywność

Anna Lipska

Pojęcie asertywności spotyka się chyba w środowiskach okołok­ościelnych, a także w Ruchu, z podejrzliwością i nieufnością. Może dlatego, że jest często źle rozumiane. Traktowane jest jako nowomodna sztuczka psychologiczna („oj, to prawie zagrożenie dla życia duchowego!!!”), bądź jako niegodne chrześcijanina zamyka­nie się na innych. Tymczasem dojrzały chrześcijanin to człowiek któ­ry realizuje przykazanie miłości bliźniego jak siebie samego, czyli za­kłada dbanie o realne dobro innych a także o dobro własne. Dobro -- czyli nie tyle pożądaną korzyść, przyjemność, zachciankę, humor, ile obiektywną wartość lub głęboką potrzebę, której zaspokojenie warun­kuje drogę do tej wartości.

Asertywność, to posiadanie i wyrażanie własnego zdania, oraz umiejętność otwartego wyrażania swych emocji, przeżyć, postaw i po­trzeb, bez naruszania praw i granic innych osób, oraz własnych. Np. odmawianie w sposób nie uległy i nie raniący innych oraz dochodze­nie swoich praw i odpowiedzialne ich egzekwowanie. To także umie­jętność przyjmowania krytyki, ocen, pochwał, życzeń, opinii innych osób.

Z definicji widać, że człowiek asertywny nie jest chamski, agresyw­ny, wulgarny, roszczeniowy, narzucający. Nie szkodzi ludziom, nie chce ich ranić, ale też nie pozwala na niszczenie siebie samego. Umie grzecznie bronić swych interesów i chronić się przed naruszaniem swoich praw przez innych. Nie żyje w lęku, ani niewoli. Umie opano­wywać swoje emocje. Akceptuje siebie i innych, jest swobodny, au­tentyczny, świadomy siebie i wrażliwy na bliźnich. Potrafi bezpośred­nio mówić co naprawdę myśli i czuje, i pozwala na to, by inni też mo­gli się wyrazić, wszystko w szacunku i uczciwości, bez manipulacji, bez wykorzystywania innych, ani siebie samego.

Asertywność to strażnik godności człowieka, a więc jest w pełni zgodna z duchem chrześcijańskim. Pomaga dyskutować, zawrzeć kompromis, jeśli jest taka możliwość, albo zwrócić komuś uwagę z mi­łością, zamiast w strachu pozwalać na zło. Asertywność pozwala na rozeznanie i określenie swoich potrzeb w prawdzie i z uwzględnieniem możliwości ich zaspokojenia, i na wyrażenie ich wobec otoczenia. Da­je umiejętność proszenia o coś, nawet stanowczo, ale i przyjęcia od­mowy. Jest roztropna, nie żąda od drugiego człowieka czegoś, co jest sprzeczne z jego realnymi możliwościami i jego dobrem. Nie pasoży­tuje na innych, ani nie pozwala sobie być ofiarą pasożytnictwa.

Dla przykładu: w sytuacji, gdy kobieta w ciąży wchodzi do przepeł­nionego tramwaju i podchodzi do miejsca, na którym siedzi młody chłopak, nie zwracający na nią uwagi, asertywnością kobiety nie jest:

- cierpiętnicze/„pokorne” stanie bez słowa przez kolejny przysta­nek, mimo że kobieta opada z sił;

- zwrócenie się do młodzieńca: „Matka Cię nie nauczyła że się miej­sca ustępuje, szczeniaku?”

- rozkaz rzucony ostrym tonem: „Ma mi Pan natychmiast ustąpić, przecież jestem w ciąży!”

- głośne wygadywanie ze stojącymi obok pasażerami na „tę dzisiej­szą młodzież” i pretensje rzucane w przestrzeń.

Osoba asertywna w takiej sytuacji śmiało, grzecznie i wprost zwró­ci się z prośbą do młodego człowieka: „Proszę mi ustąpić miejsca.”, albo nawet doda z uśmiechem: „Niełatwo mi jest wozić ciągle ze sobą takiego małego człowieczka, kiedy wciąż się wierci” lub po prostu: „Jestem dziś wyjątkowo zmęczona.” Nie każe czytać w myślach i zga­dywać czego pragnie, ale spokojnie uczy otoczenie, jak ma ją trakto­wać i jakiej reakcji w tym momencie potrzeba.

 

Asertywny może zrezygnować z części swoich praw, ograniczyć swoje potrzeby, ale jest to jego wolność, jego wolna wola; dar a nie zniewolenie. Może się uniżyć, ale nie daje się poniżyć. Sam Jezus był też wzorem asertywności. Warto przeczytać pod tym kątem: Dz 4, 1-20; Ga 5, 1.13-15; J 10, 17-18; J 18, 23; oraz wspaniały przykład dialogu Maryi i Jezusa: J 2, 1-8.