Finanse - nasze, Kościoła, Ruchu

(142 - luty - marzec 2006)

Bogactwo i ubóstwo

ks. Artur Andrzejewski

Nie sposób mówić o zbawieniu, nie uwzględniając tego co człowiek spotyka na drodze do wieczności - jako pomoc lub przeszkodę

Bogactwo i ubóstwo - problem tak stary jak ludzka cywilizacja. W Piśmie Świę­tym często spotykamy rozliczne wypowiedzi odnoszące się do kwestii posiada­nia. Nie sposób bowiem mówić o człowieku wyizolowanym ze świata dóbr, któ­re go otaczają i nad którymi ma panować (por. Rdz 1,28b). Nie sposób także mówić ozbawieniu, nie uwzględniając tego, co człowiek spotyka na drodze do wieczności - jako pomoc lub przeszkodę.

     Nawet pobieżne spojrzenie na teksty biblijne su­ge­ruje, że istnieje wyraźna różnica w ocenie bogac­twa i ubóstwa w księgach Starego i Nowego Testa­men­tu. Stary Testament widzi wartość w bogactwie, na­tomiast Nowy Testament w ubóstwie. Takie stwier­dzenie nie musi jednak oznaczać przeciwsta­wienia sobie obu części Biblii. Wręcz przeciwnie - biblijne spojrzenie jest jak najbardziej komplemen­tarne. Kwestia bogactwa i ubóstwa, jeżeli można to tak na­zwać, jest sama w sobie moralnie obojętna. Jej wartość moralna jawi się dopiero w związku zczłowieka i zależy od perspektywy w ja-kiej się ją stawia. Tak naprawdę granica biegnie nie pomiędzy Starym i Nowym Testamentem, ale pomiędzy perspektywą spojrzenia na jed­ną i tę samą rzeczywistość.

Bogactwo jako dar

ubóstwo jako zagrożenie

Charakterystyczny stosunek do kwestii posiadania ukazany zwłaszcza w starszych księ­gach Starego Testamentu wynika z braku rozwoju myśli dotyczącej życia po śmierci. Ży­cie doczesne skupiało w sobie wszystkie cechy relacji między człowiekiem i Bogiem. Bóg ubogaca tych, których kocha, ... tych, którzy na to zasłużyli wiernością względem Jego nakazów. Bogactwo materialne stanowi świadectwo Bożego błogosławieństwa.

Należy podkreślić, że wielkie postacie Starego Testamentu „musiały" być bogate. Przypisywanie im bogactwa stanowiło bowiem sposób ukazania, jak bardzo były wierne Panu Bogu. Bóg wynagradzał ich wierność tym, co stanowiło realną dla nich wartość. Dobitnie uka­zuje to historia Hioba, który był mężem sprawiedliwym, prawym, bogo­bojnym, i uni­kającym zła (Hi 1,1). Taka charakterystyka Hioba pociągała za sobą oczy­wiste dopełnie­nie: miał siedmiu synów i trzy córki. Majętność jego stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby.(1,2-3). Odmalowany w tych kilku słowach obraz dla człowieka Starego Testamentu jest jak najbardziej wyrazem niepodważalnej jedności bogobojnego życia zbogac­twem. Symboliczna liczba dzieci, a zwłaszcza olbrzymie ilości należą­cych do niego zwie­rząt wydają się być typową dla wschodniego sposobu myślenia hiper­bolą (przesadą). Kie­dy więc szatan otrzymuje pozwolenie na wypróbowanie wierności Hioba, na samym po­czątku próbuje rozerwać więź pomiędzy Bogiem a Hiobem odbiera­jąc mu wszyst­kie do­bra materialne. Znaczące są sło­wa jakie Hiob wypowiada po ich utracie: Nagi wy­szed­łem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosła­wione! (1,21). Zawiera się w nich bowiem to, co stanowi ospojrzenia na bogactwo - po­chodzi ono zóry.

Możemy więc mówić o charakterystycznym dla Sta­rego Testamentu katabatycznym (zstępującym) rozu­mieniu bogactwa. W nurcie takiego myślenia znaj­duje się także fragment z Listu Jakuba: Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskona­ły zstępują z gó­ry, od Ojca świateł, uktórego nie ma przemiany ani cienia zmienności (1,17). Nic więc dziwnego, że sko­ro Hiob we wszystkich swoich doświadczeniach okazał się wierny Bogu, otrzymał od Wszechmogą­cego nie tylko to co utracił, ale Pan oddał mu całą ma­jęt­ność w dwójna­sób (...) Pan błogosławił Hiobowi, tak że miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. (Hi 42,10.12). Co prawda ilość dzieci się nie zmieniła (co uwypukla symboliczny charak­ter liczby 7 i 3), na­g­rodą za wierność było jednak po­mnożenie urody jego córek: Nie by­ło w całym kraju kobiet tak pięknych jak córki Hioba (42,15).

Bogactwo jest więc tytułem do dumy. Wyraża to także sama sfera języka hebrajskie­go, który na określenie bogactwa i chwały, a także dumy, sławy, czci, szacunku i nagro­dy używa tego samego rzeczownika kabod. Nie dziwi więc, że Stary Testament uwypu­kla bogactwo Abrahama, który był zasobny w trzody, srebro i złoto (Rdz 13,2) tak bar­dzo, że kraj nie mógł utrzymać trzód jego i Lota (por. 13,6). Podobnie uwypuklone jest także bogactwo Izaaka - Przebywając w tym kraju, zasiał Izaak ziarno i doczekał się w owym roku stokrotnego plonu, gdyż Pan mu pobłogosławił i tak stawał się on co­raz bardziej zasobny, aż dorobił się wielkiej majętności. Miał liczne stada owiec i wo­łów i wiele służby (26,12-14), Jakuba - Tak to stał się Jakub człowiekiem bardzo zamożnym; miał bowiem liczne trzody, a ponadto niewolnice, sługi, wielbłądy i osły (30,42), czy Salomona - Salomon miał też cztery tysiące stajni dla koni do swoich powozów i dwanaście tysięcy wierzchowców (...); miał też siedemdziesiąt tysięcy tra­garzy i osiemdziesiąt tysięcy rozłupujących skały (1Sm 5,6.29).

Taki katabatyczny charakter rozumienia bogactwa związany był nie tylko z retrospek­tywną oceną życia wielkich postaci, ale również z nadzieją na ciągle uobecniającą się wierność Boga wobec swoich wybranych. Wyrazem tego stanowią błogosławieństwa, które często dotykają sfery czysto materialnej, np. Juda otrzymuje od swego ojca błogo­sławieństwo - będą mu się iskrzyły oczy od wina, a zęby będą białe od mleka (49,12). Podobnie lud wchodzący do Ziemi Obiecanej może się spodziewać wielkiego dobrobytu:

Jeżeli więc pilnie będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego,

wiernie wypełniając wszystkie Jego polecenia, które ja ci dziś daję,

wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi.

Spłyną na ciebie i spoczną wszystkie te błogosławieństwa,

jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego.

Będziesz błogosławiony w mieście, błogosławiony na polu.

Błogosławiony będzie owoc twego łona, plon twej roli,

przychówek twych zwierząt,

przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego.

Błogosławiony będzie twój kosz i dzieża (Pwt 28,1-5)

     W takim ujęciu bogactwo jest czymś ze wszech miar dobrym. Będąc darem od Boga, stano­wi swo­iście poj­mowany element potwierdzenia Przymie­rza. Każdy Izraelita rozumiał, że skoro Bóg zobowią­zał się błogosławić tych, którzy są wierni Je­go prze­pisom, mo­gą nieustannie liczyć na wszelkie­go ro­dzaju dobra. Bo­gactwo stanowi jednak coś więcej niż nieuniknioną konsekwencję zawartego układu handlowego. Bogac­two jest wyrazem Bożej miłości do tych, którzy tej mi­łości się nie wypierają:

Jeżeli Pan domu nie zbuduje,

na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.

Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,

strażnik czuwa daremnie.

Daremnym jest dla was wstawać przed świtem,

wysiadywać do późna -

dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko;

tyle daje On i we śnie tym, których miłuje.

Oto synowie są darem Pana, a owoc łona nagrodą. (Ps 127,1-3)

W porządku katabatycznym ubóstwo stanowi po prostu brak czegoś niezbędnego do życia. Skoro więc życie jest darem i błogosławieństwem (także w znaczeniu posiadania potomstwa), wszelki uszczerbek w tej dziedzinie jest wyrazem zamknięcia się człowie­ka na Boga, który ciągle JEST otwarty na człowieka, lub znakiem próby, której doświad­cza człowiek, by stać się bardziej otwartym na Boga.

Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na do­świadczenie!

Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w cza­sie utrapienia!

Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.

Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utra­pienia bądź wytrzymały!

Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu, a nie przepadnie wasza zapła­ta. (Syr 2,1-4.8)

Bogactwo jako zagrożenie

ubóstwo jako dar

Jak silne było myślenie o bogactwie jako oczywistej konsekwencji Bożego błogosławień­stwa świadczy wielkie zdziwienie apostołów, gdy Jezus po odejściu bogatego młodzieńca stwierdził: Zaprawdę, powia­dam wam: Bogaty zścią wejdzie do króle­stwa nie­bieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłą­dowi przejść przez ucho igiel­ne niż bo­gatemu wejść do królestwa niebieskiego (Mt 19,23-24). Ewangelista Mateusz nie omieszkał stwierdzić, że gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo (19,25a). A pytanie, które Mu postawili: Któż więc może się zbawić (19,25b), ukazuje jak wielkiego przewar­tościowania wymagało pójście za Jezusem.

Naukę Nowego Testamentu nie można przeciwsta­wić nauce Starego Testamentu. Już Stary Testament bowiem dostrzegał, że bogactwo może człowieka ograniczać. Lu­dzie bogaci zamiast uwielbiać Boga za okazane dobro­dziejstwa mogą skupić się na sobie i swojej samowystarczalności. Krytyka dotyka zwłasz­cza tych, którzy do majątku doszli wób nieuczciwy:

Gromadzenie skarbów językiem kłamliwym, to wiatr ścigany - szukanie śmier­ci (Prz 21,6)

Powiedział Efraim: «Stałem się bogaty i zgromadziłem dla siebie majątek» - lecz z jego pracy nic nie pozostanie z powodu grzechów przezeń popełnionych (Oz 12,9).

Zainteresowanie starotestamentalnych autorów dziedziną sprawiedliwości społecznej musiało doprowadzić do ostrych wystąpień przeciwko tym, którzy stawiają chęć wzboga­cenia się ponad drugiego człowieka i Boże przykazania. Takie zachowanie wypomina swoim współczesnym prorok Amos w słowach:

Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego i bezrolnego pozostawiacie bez pracy, którzy mówicie: «Kiedyż minie nów księżyca, byśmy mogli sprzedawać zboże? Kiedyż szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz? A będziemy zmniej­szać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać» (Am 8,4-6).

Dobra materialne, zamiast wzmacniać Przymierze z Bogiem i miłość do Niego, sta­wały się przyczyną zwrócenia się do innych bóstw i zapomnienia o Bogu. Sprawy docze­sne mogły przysłaniać sprawy Boże, a posiadanie dóbr powodować ociężałość serca. Auto­rzy dostrzegają rzeczywisty problem, jaki dobra materialne mogą stwarzać. Czło­wiek jest zaproszony do dążenia ku Bogu, lub jeżeli ktoś woli, do „wspinania się" ku Nie­mu. Do­bra materialne w perspektywie, którą należy określić jako anabatyczną (wznoszącą się, idącą ku górze) mogą stanowić bardzo konkretną przeszkodę, która utrudnia, a nawet czasami uniemożliwia zbliżenie się do Boga.

Takie spojrzenie cechuje Nowy Testament, a przyczyn krytycznego stosunku do bo­gactw materialnych jest kilka. Najważniejszą jest nauka Jezusa Chrystusa. Dążenie każde­go chrześcijanina powinno być zwrócone ku niebu. Anabatyczny charakter tego dążenia ukazuje m.in. św. Paweł, który pisze do Filipian: ja nie sądzę o sobie sa­mym, że już zdobyłem, ale to jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytęża­jąc siły ku te­mu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do ja­kiej Bóg wzy­wa w górę w Chrystusie Jezusie (3,13-14). Chrześcijanie, wsłuchując się w naukę Jezu­sa, rozumieli, że dobra, które stanowią wartość na tym świecie mogą prze­szkadzać wtym dążeniu „ku górze". Wystarczy przypomnieć choćby upomnienie będące przesła­niem przypowieści o siewcy i ziarnie. Jezus jako jedną z przyczyn braku „wzrostu i plo­nowania" Słowa w ludziach, którzy je przyjęli widzi właśnie troski doczesne i ułudę bo­gac­twa (por. Mt 13,22, Mk 4,19; Łk 8,14). Pisma Nowego Testamentu będą ponad­to ak­centowały nietrwałość dóbr materialnych:

Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze izardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć bę­dzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby (Jk
5,2-3).

Kiedy więc chrześcijanie słyszeli głos Jezusa: kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem (Łk 14,33), rozumieli, że to nie jest anarchicz­nym nawoływaniem do radykalnego ubóstwa, lecz walką o człowieka, któremu bogactwa mogą przysłonić Królestwo Boże.

Inną przyczyną krytycznego podejścia do kwestii posiadania uwypukloną w Nowym Testamencie jest ubóstwo samych chrześcijan. Św. Paweł w liście do mieszkańców bar­dzo bogatego Koryntu wspomina: Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu wasze­mu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szla­chetnie urodzonych (1 Kor 1,26). Jeżeli więc w tak bogatym mieście chrześcijanie byli ludźmi niezamożnymi, to cóż powiedzieć o innych gminach. Podczas zbiórki pieniędzy, Paweł stara się zmobilizować mieszkańców Koryntu, dając im za przykład wspólnoty w Macedonii, które są „skrajnie ubogie":

Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty (2 Kor 8,1-2).

Wspomniana zbiórka pieniędzy odbywała się na Kościół w Jerozolimie. Wspólnota ta koniecznie po­trzebowała wsparcia, gdyż entuzjazm pierwszego okresu jej rozwoju, nace­chowany budującymi przy­kładami troski o potrzebu­jących poprzez sprzedawa­nie pól iów (Dz 4,34) zakończył się wielkim zubożeniem całej spo­łeczności tamtejszych chrześci­jan. Może właśnie tu znajdujemy korzeń tak dosad­nie wyrażo­nych myśli przeciwko bogaczom zawar­tych w Liście św. Jakuba:

A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród na­rzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze sta­ły się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardze­wiało, a rdza ich bę­dzie świa-dectwem prze­ciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Ze­braliście w dniach os-ta­tecznych skarby. Oto woła zapłata robot-ników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzy-maliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastę­pów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród do­stat-ków tuczyliście serca wa­sze w dniu rzezi (Jk
5,1-5).

     Dla wierzących w Chrystusa to nie bogactwo mate­rialne, ale dobra duchowe powinny stanowić cel wszelkich wysiłków. Powinni być świa­domi ob­darowania we wszystko (por. 2 Kor 9,8.11): w na­dzieję (Rz 15,13), w dobre uczynki (2 Kor 9,8) i we wszelkie błogo­sławieństwo duchowe (Ef 1,3). Zos-tali bowiem wezwani, aby za św. Pawłem mogli po­wiedzieć: Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie (Flp 3,20). W tej per­spektywie bogactwo musi być oceniane jedynie jako środek do osiągnięcia ce­lu. Trafnie wyraził to, mówiąc o sobie, Apostoł pogan:

Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4,11-13).

W tej perspektywie ubóstwo jest widziane jako dar. Ludzie ubodzy mogą spodziewać się wynagrodzenia za swoje doczesne cierpienia (por. Łk 16,19-31) - działu w króle­stwie niebieskim (Łk 6,20). Bogactwo nie obciąża ich pragnienia bycia z Bogiem, dlate­go Jezus nie waha się nazwać ich szczęśliwymi (makarioi), gdyż są dziedzicami Boga (Rz 8,17). Jakże ubogi wydaje się więc biskup Kościoła w Laodycei, do którego skiero­wany jest ostatni z listów zawartych w Apokalipsie:

Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty", i „wzbogaciłem się", i „niczego mi nie potrzeba", a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny iślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa na­gość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział (Ap 3,17-18).

Bogactwo w ujęciu anabatycznym traktowane jest jako niebezpieczne właśnie także dlatego, że zaślepia i nie pozwala „dostrzec" nieba.

Bogactwo jako zada­nie

Jak więc rozwiązać zaistniały problem? Na wstępie warto zwrócić uwagę, że oba omó­wione powyżej podejścia: bogactwo jako dar, a ubóstwo jako zagro­żenie i bogactwo jako zagrożenie i ubóstwo jako dar odnajdujemy w działalności publicznej Jezusa. Z jed­nej strony Jezus chętnie przyjmował zaproszenia na ucztę od osób bogatych (np. Łk
19,1-10) i korzystał z materialnej pomocy bogatych ko­biet (por. Łk 8,3), z drugiej strony w niesłychanie ostrych wyrażeniach krytykuje bogac­two. Wystarczy wspomnieć

choćby o warunku pójścia za Nim: nikt z was, kto nie wy­rzeka się wszystkie­go, co posiada, nie mo­że być moim uczniem (Łk 14,33), czy też o trudno­ściach w osiągnięciu nieba: łatwiej jest wiel­błądowi przejść przez ucho igielne niż bogate­mu wejść do królestwa niebieskiego (Mt 19,24).

Pomimo tak diametralnie odmiennego sto­sunku do bogactwa Jezus nie repre­zentuje ambiwa­lentnej postawy w tej kwestii. Bogactwo jest równo­cześnie darem i zagro­żeniem. W pozornie drugo­rzędnej wy­powiedzi na temat pieniędzy została za­warta istota proble­mu: Pozyskujcie sobie przy­jaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków (Łk 16,9; por. Syr 13,21nn). Posia­danie dóbr nie jest czymś złym. Niebez­pieczeństwo polega na niewłaści­wym ich używa­niu. Psalmista wyrazi to w następujący sposób: do bogactw, choćby ro­sły, serc nie przywiązujcie (Ps 62,11). Można byłoby powiedzieć: niech rosną (!), serce jednak niech będzie wolne, bo prawdziwe skarby czło­wieka są gdzie indziej: Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie wła­mują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,20-21).

Gromadzenie tego skarbu dokonuje się poprzez odpowiednie zainwestowanie bogac­twa: Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewido­mych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bo­wiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych (Łk 14,13-14). Kryterium oce­ny bogactwa jest więc drugi człowiek, któremu mamy służyć, z którym mamy się dzielić iktórym mamy przebywać w wieczności. Rzeczy materialne, które posiadamy są przede wszystkim zadaniem. Dla osiągnięcia królestwa niebieskiego warto mądrze rozpo­rządzać swoim majątkiem (por. Mt 13, 45-46). Czasami tak niewiele potrzeba. Jezus, który ubo­gacił nas swoim ubóstwem (por. 2 Kor 8,9), wskazuje, że można dać bardzo wiele dając czasami niedużo.

W drugim zbiorze mów zawartym w Ewangelii wg św. Mateusza odnajdujemy jeden prosty logion, który skupia w sobie istotę rozważanego problemu: Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie (Mt 10,8). Darmo otrzymaliście - to co posiadacie powinno być po­wo­dem do uwielbienia Boga, który obdarza was wspaniale z nieba (ujęcie katabatyczne), darmo dawajcie - gdyż to co stanowi waszą własność musi stać się waszą drogą ku nie­bu (ujęcie anabatyczne).