Biblia

(224 - listopad - grudzień 2018)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Bogu chwała!

Magdalena Trybus

Youcat nr 519

Co znaczy „święć się imię Twoje”?

Święcić imię Boże znaczy stawiać je ponad wszystko.

W Piśmie Świętym imię wskazuje na prawdziwą naturę osoby. Święcić imię Boże oznacza uznawać istnienie Boga, chwalić Go, oddawać Mu szacunek i cześć i żyć według Jego przykazań.

 

„Imię wskazuje na prawdziwą naturę OSOBY” – tak czytamy w numerze 519 Youcatu. O imieniu Boga już wspominaliśmy przy okazji naszych wcześniejszych rozważań. Wiemy, że Jezus objawia nam imię Boga, którym jest Ojciec – Tata. To jest jedna z cech Jego natury, ale też określenie relacji i postawy jaką ma ku nam – nieustannie wychylonej w czułości ku swoim, często niesfornym, dzieciom. Jednak jak pokazuje życie, zdarza się nierzadko, iż to imię Boga – Tata jest nam obce, nie niesie ze sobą żadnych znaczeń lub niesie negatywne, gdyż nie mamy osobistego doświadczenia bycia dzieckiem kochającego ojca czy rodziców.

Słuchając od kilku lat świadectw na naszych oazowych Dniach Wspólnoty czy czytając różne opisy nawróceń znanych i mniej znanych osób, zauważam pewien znaczący rys. Okazuje się, że dla współczesnego człowieka pierwsze imię Boga, które On mu objawia to JA JESTEM. Świat próbuje nam sączyć na różne sposoby myślenie, że Boga nie ma, nie istnieje, a jeśli by nawet gdzieś tam był, absolutnie Go nie obchodzimy. Środowisko, w którym przyszło nam żyć, nie przyjmuje już za pewnik (jak było to sto i więcej lat temu) istnienia Boga i Jego troskliwej obecności wśród nas. Dla człowieka zachodniej cywilizacji XXI wieku Boga nie ma. Jednak w paradoksalny sposób, mimo takiego myślenia, mamy zakorzenione w sobie pragnienie, potrzebę nie tyle wiedzieć, ale doświadczyć Boga, który JEST i JEST konkretnie w moim tu i teraz, JEST w sposób zaangażowany w moje istnienie, życie, jest zainteresowany mną. To właśnie pokazują historie małych i wielkich nawróceń. Bóg pozwala spotkać się współczesnemu człowiekowi, jako Ten, który JEST.

Ku własnemu zdumieniu odkryłam w Katechizmie Kościoła Katolickiego zapis mówiący o tym, iż imię Boże JA JESTEM, objawione Mojżeszowi w płonącym krzewie, jest podstawowym dla Starego i Nowego Przymierza (nr 204)! Owo JA JESTEM przez wieki potem Bóg dookreśla, precyzuje. Jak wielka jest mądrość i dobroć Boga, który pozwala się poznać tak, jak człowiek tego potrzebuje w danym momencie dziejów, w imieniu aktualnym przez wieki.

Jednocześnie w numerze 2666 KKK czytamy, że „Tylko Jego imię zawiera Obecność, którą oznacza”. Ta Obecność z nami jest konkretną Osobą i ma imię Jezus. Jezus – to znaczy Bóg zbawia. Wśród nas zawsze jest obecny Bóg, który zbawia. Bóg jest JEST z nami, gdyż chce nas zbawić. To jest Jego odwieczne pragnienie względem nas. To pragnienie objawia nam dając nam swojego Syna, który mówi swoim uczniom przed męką: „abyście, gdy się to stanie uwierzyli, że JA JESTEM” (J 13, 19) i „JA JESTEM z wami, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). 

Naturalną reakcją człowieka na objawiającego się mu i działającego w jego życiu Boga jest uwielbienie, oddanie Mu chwały. Mamy tego liczne świadectwa w Starym Testamencie. Przywołajmy chociażby pieśń Miriam po przejściu przez Morze Czerwone (Wj 15, 1nn), pieśń niepłodnej Anny po urodzeniu Samuela (1 Sm 2, 1nn), pieśń Dawida po zwycięstwie nad Filistynami (2 Sm 22, 1nn), hymn Judyty po ocaleniu mieszkańców Betulii z rąk Holofernesa (Jdt 16, 1nn) czy cały arsenał uwielbienia Księgi Psalmów. W Nowym Testamencie znane są nam kantyki: Maryi (Łk 1, 46-55) i Zachariasza (Łk 1, 67-79), które weszły do modlitwy uwielbienia wspólnoty Kościoła, jaką jest Liturgia Godzin, nazywana potocznie modlitwą brewiarzową. Cieszy się ona coraz większą popularnością wśród osób świeckich, pragnących w różnych porach dnia (i nocy) uświęcić imię Pana. Jak przysłowiowe grzyby po deszczu wyrastają na mapie Polski i świata domy modlitwy i wieczory wielbienia. 

Wprawdzie w czwartej prefacji zwykłej czytamy, że „nasze hymny pochwalne niczego Tobie (Bogu) nie dodają”, jednak wydaje się, że Bóg ma upodobanie w takiej naszej modlitwie. Bynajmniej nie z powodu swojej próżności :-). Wszak objawił maksimum swojej pokory stając się człowiekiem i umierając w ogołoceniu na krzyżu, ale ze względu na nas, gdyż „przyczyniają się (owe hymny pochwalne) do naszego zbawienia” (tamże)! Ilekroć bowiem wychwalamy, uwielbiamy imię Pana, tylekroć  świadomie przywołujemy bezinteresownie Jego Obecność, która ma moc nas zbawić. 

Wielu świętych, szczególnie z nurtu duchowości karmelitańskiej, kładło nacisk na przebywanie w Bożej obecności, np. św. Wawrzyniec od Zmartwychwstania, św. Teresa z Avila. Twierdzili, że trwanie w Bożej  obecności chroni nas przed popełnianiem grzechu. Każdy  nasz grzech jest skutkiem wychodzenia z Bożej obecności, czy mówiąc prościej – opuszczania Bożego towarzystwa. Bóg jest z nami zawsze, ale my nie zawsze jesteśmy z Nim. Kiedy o Nim zapominamy, łatwiej skręcić na niewłaściwe tory. Uwielbienie jest jednym ze sposobów by trwać przy Bogu tak, jak On jest przy nas. Oczywiście nie chodzi tu tylko i wyłącznie o ustną modlitwę wielbienia. Św. Ireneusz z Lyonu mówił, że „chwałą Boga jest żyjący człowiek”. Chodzi raczej o to, by uwielbienie stało się stylem, postawą naszego życia. Św. Paweł ujmuje to słowami: „Chwalcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6, 20b) lub konkretniej: „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10, 21). Taki sposób życia pozwoli działać Bogu w nas i przez nas, a przez to czynić BOGA bardziej OBECNYM w świecie i wśród ludzi, z którymi żyjemy, po to, by On mógł nas zbawić. A więc... Bogu chwała!