Grzech

(135 - luty - marzec 2005)

By oddychać pełną piersią

Joanna Ślusarek

Żal za grzechy mało ma wspólnego ze wzbudzaniem w sobie nieprzyjemnych emocji związanych z przekroczeniem przykazania, choć właśnie tak się go często rozumie

Życie duchowe często tłumaczymy sobie używając rozmaitych analogii do życia fizycznego. Odnajdujemy podobieństwa, staramy się za pomocą tych odniesień tłumaczyć to, co dzieje się w naszym wnętrzu. Jest to słuszne, życie bowiem we wszystkich swych wymiarach rządzi się podobnymi prawami.
Jedną z wielu takich analogii jest oddychanie.
Dostarczane powietrze sprawia, że nasz organizm lepiej funkcjonuje, krew szybciej krąży, mózg sprawniej pracuje, itd. Każdy kolejny wdech podtrzymuje nas przy życiu, każdy kolejny wydech oczyszcza nasz organizm z substancji nam niepotrzebnych lub szkodliwych.
Wdech i wydech, miarowo, spokojnie, prawie nieświadomie…
Tak jak nasze ciało nie potrafi prawidłowo funkcjonować bez odpowiedniej porcji tlenu dostarczanej co chwila w sposób przez nas nie kontrolowany, tak samo nasza dusza również potrzebuje takiego wewnętrznego oddychania. Dokonuje się to za pomocą żalu za grzechy. Dzięki niemu praktycznie w każdej chwili możemy przez wiarę doświadczać Bożej miłości i przebaczenia.
„Jeśli przez grzech — jawny akt nieposłuszeństwa, znowu zagarniesz dla siebie tron swego życia, napraw to czym prędzej przez żal, który by można nazwać «duchowym oddychaniem» (wydychanie pierwiastka nieczystego i wdychanie czystego)” (8 spotkań poewangelizacyjnych).
Wydech — czyli przyznanie się do swojej grzeszności, wzbudzenie żalu, że po raz kolejny siebie postawiłem w centrum, że zrezygnowałem z Boga i Jego miłości, że odszedłem. Żal, czyli rozumna ocena podejmowanych czynów — ile w nich było dobra, wolności, ile konkretnego zła, itd. Mało ma on wspólnego ze wzbudzaniem w sobie nieprzyjemnych emocji związanych z przekroczeniem przykazania, choć właśnie tak się go często rozumie.
Według teologii dobry żal za grzechy powinien mieć trzy własności. Po pierwsze ma być wewnętrzny, czyli ma być boleścią duszy opartą na woli, (która pragnie powrócić do Boga) i rozumie, (dzięki któremu człowiek dokonuje oceny i uznaje swój grzech). Po drugie ma być nadprzyrodzony, czyli musi wypływać z działania łaski Bożej na duszę człowieka i z pobudek — nie ziemskich i ludzkich, ale Bożych, nadprzyrodzonych. Po trzecie ma być ogólny, czyli powszechny, ma obejmować wszystkie grzechy — zwłaszcza śmiertelne.
Możemy też rozróżnić żal ze względu na pobudki, jakie nami wtedy kierują:

ze względu na sam grzech i skutki jakie on człowiekowi przynosi, że nasza dusza ulega zanieczyszczeniu, że utraciliśmy wolność i godność dziecka a staliśmy się niewolnikami zła;

ze względu na wieczność, na dwie możliwości, dwie drogi — niebo albo piekło;
Te pobudki są dobre i do spowiedzi wystarczające, ale jest to jeszcze tzw. żal niedoskonały. Teologia wyróżnia jeszcze tzw. żal doskonały, który grzechy odpuszcza już przed spowiedzią, a nawet bez niej w szczególnych przypadkach, gdy nie ma akurat takiej możliwości, byle by tylko człowiek miał w sercu wolę, szczere pragnienie spowiedzi i wyznaczył sobie jakąś pokutę.

Pobudką żalu doskonałego jest wzgląd na samego Boga, jest miłość ku Niemu. Chodzi o to, że człowiek nie dlatego żałuje, iż przyniósł przez grzech sobie szkodę, ale dlatego, że w ten sposób odrzucił Bożą miłość, odwrócił się od Boga, czyli Go zranił.
Żal zawiera w sobie również uznanie, że Bóg już mi wybaczył moje grzechy przez śmierć Jezusa na krzyżu — tu dokonało się odpuszczenie wszystkich moich grzechów. Rodzi to nadzieję i ufność w Boże miłosierdzie.
Wyrażając w ten sposób naszą skruchę pragniemy podjąć trud przemiany swojego życia, trud zmiany swojego postępowania.
Kolejnym krokiem po takim duchowym wydechu staje się wdech, który — chciałoby się powiedzieć — powinien być pełną piersią, wręcz zachłyśnięciem się Bogiem. Poddaniem się kontroli Chrystusa w swoim życiu i przyjęciem pełni Ducha Świętego przez wiarę.
Każdy wdech to po prostu trwanie we wspólnocie z Bogiem, napełnianie się przez wiarę Jego obecnością, miłością, pokojem. To życie w Duchu Świętym.
To duchowe oddychanie powinno się stać naszą stałą praktyką. Gdy tylko stwierdzimy, że jakaś sfera naszego życia, jakieś konkretne postanowienie czy sytuacja zaczyna oddzielać nas od Boga, wtedy nie zwlekając, od razu powinniśmy wyznać Mu to, co nagromadziło się w naszym sercu i jednocześnie wzbudzić w sobie wdzięczność za Jego przebaczenie. Dzięki wyznawaniu grzechów Bóg przywraca nas do wspólnoty ze sobą, przywraca nam utraconą godność dziecka. Praktykowanie żalu za grzechy umożliwia nam trwanie w Bożej miłości i przebaczeniu. To ćwiczenie w wierze pomaga nam w pracy nad sobą i przekształcaniu się w człowieka duchowego. Jest ono niezbędne do prawidłowego dojrzałego życia wiarą — wydech, w każdej chwili, jeśli tylko zachodzi taka potrzeba i wdech, czyli zaczerpnięcie samego Boga, oddanie się Jemu w posłuszeństwie i miłości.
Sakrament pokuty jest konieczny tylko wtedy, gdy mamy na sumieniu grzechy ciężkie. Odpuszczenia grzechów lekkich, tzw. powszednich, możemy dostępować codziennie za pomocą żalu za grzechy. Taki duchowy wydech oczyszcza nas wewnętrznie, wyrzuca z nas to wszystko, co niepotrzebne czy szkodliwe, przywraca równowagę, odnawia dziecko w nas i pozwala nabrać „powietrza”, czyli Ducha Bożego pełną piersią, pełnym sercem.
Ijuż zupełnie na koniec jedno istotne dopowiedzenie. To Duch ujawnia grzech. Wydychanie duchowe powinno mieć miejsce tylko wtedy, gdy On ujawnia nam w sumieniu coś, co musi być wyznane. Chodzi o to, by unikać introspekcji, czyli zagłębiania się w sobie i poszukiwania grzechu na siłę. To dzięki Duchowi Świętemu i Jego działaniu w nas stopniowo zdajemy sobie sprawę, której ze sfer jeszcze nie poddaliśmy Jego kontroli.