Biblia

(224 - listopad - grudzień 2018)

Charyzmat natchnienia

Bartłomiej Parys SVD

Słowo Boże, kiedy się nim karmimy, może stawać się dla nas Słowem Życia

Rozumienie prawdy o natchnieniu biblijnym rozwijało się w dziejach Kościoła. Przez dłuższy czas natchnienie biblijne było pojmowane w węższym znaczeniu – jako Boska asystencja przy tych, którzy spisywali księgi. Obecnie mówi się raczej o charyzmacie natchnienia. Charyzmat ten nie objawiał się jedynie w bezpośrednim procesie np. pisania na pergaminie przez pisarza. Obejmować powinien on całościowo proces przekazu Słowa Bożego i rozciągać się na całą wspólnotę, której to Słowo Boże zostało powierzone. W wielu wypadkach w Starym Testamencie przez wieki było to żywe słowo ustne przekazywane z pokolenia na pokolenie, które dopiero na pewnym etapie zostało spisane w formie „papierowej”. Charyzmat natchnienia nie objawiał się tylko w przy końcowym ogniwie. Obejmował całą wspólnotę Ludu Wybranego, do której mówił Bóg.

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy o natchnieniu przypominając to co na Soborze Watykańskim II stwierdzono w Konstytucji o Objawieniu Bożym: 

"Bóg natchnął ludzkich autorów ksiąg świętych. Do sporządzenia ksiąg świętych Bóg wybrał ludzi, którymi posłużył się jako używającymi swoich zdolności i sił, by dzięki Jego działaniu w nich i przez nich oni sami jako prawdziwi autorzy przekazali na piśmie to wszystko, i tylko to, czego On chciał" (KKK 106).

Wcześniej Katechizm przypomina prawdę o tym, iż to Bóg jest autorem Pisma Świętego: 

"Święta Matka Kościół uważa, na podstawie wiary apostolskiej, księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne, dlatego że, spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, Boga mają za Autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane" (KKK 105). 

Uważny czytelnik powinien zauważyć w tych dwóch cytatach pewną niekonsekwencję. Jeden cytat bowiem mówi o tym, że prawdziwymi autorami Pisma Świętego są ludzie, a drugi stwierdza, że księgi te Boga mają za Autora a Kościołowi zostały przekazane. Mamy tutaj do czynienia z procesem bosko-ludzkim. Bóg wybrał i czuwał nad swoimi narzędziami. To zjednoczenie działania Boskiego i ludzkiego pozwala nam powiedzieć, że Biblia jest w całości słowem Bożym ale i prawdziwym słowem ludzkim. Bóg nie odebrał pisarzom ludzkich zdolności wyrazu i rozumienia świata, a zarazem we wszystkim co dotyczy prawdy o Bogu i dziele zbawienia rodzaju ludzkiego nie popełnili oni żadnego błędu. Wspomniana Konstytucja o Objawieniu Bożym dalej mówi w ten sposób: 

"Ponieważ więc wszystko, co twierdzą autorowie natchnieni, czyli hagiografowie, winno być uważane za stwierdzone przez Ducha Świętego, należy zatem uznawać, że Księgi biblijne w sposób pewny, wiernie i bez błędu uczą prawdy, jaka z woli Bożej miała być przez Pismo św. utrwalona dla naszego zbawienia" (KO 11). 

Prawda o natchnionym, Boskim autorytecie Pisma Świętego a jego relacji do prawd odkrywanych w naturze, które przynoszą odkrycia naukowe jest stałą przestrzenią pewnego napięcia, silnego szczególnie w XIX wieku. Do dziś pojawiają się tutaj polemiki i pewnie wielu z nas uczestniczyło w dyskusjach tego typu – na przykład o tym, jak rozumieć historię o stworzeniu świata. Papież Leon XIII zabrał głos w jednej ze swoich encyklik tłumacząc: 

"Pisarze święci, a raczej Duch Boży, który przez nich mówił, nie chciał pouczać ludzi o tych rzeczach; mianowicie o wewnętrznej strukturze świata widzialnego, które nie, przynosiły żadnego pożytku ich zbawieniu. Dlatego zamiast przeprowadzać dokładne badania natury, opisywali i przedstawiali te rzeczy albo w sposób przenośny, albo według potocznego sposobu wyrażania się przyjętego podówczas, jak to zresztą jeszcze do dziś dnia jest w użyciu nawet u ludzi wykształconych. A ponieważ w mowie potocznej przede wszystkim i właściwie to się wyraża, co podpada pod zmysły — nie inaczej postępował również pisarz święty, przedstawiając rzeczy tak, jak ukazywały się zmysłom, czyli tak, jak sam Bóg, mówiąc po ludzku do ludzi, przedstawił je na sposób ludzki dla lepszego zrozumienia z ich strony" (Providentissimus Deus).

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.