Kapłaństwo

(127 - styczeń 2004)

Chrystus Sługa

Ks. Tomasz Opaliński

Służebnica Pańska

Czy my, oazowicze, znamy kaplicę Chrystusa Sługi na Kopiej Górce? Czy pomaga nam ona w odkrywaniu naszego powołania do służby? Zapraszam do zwiedzenia kolejnego miejsca w kaplicy z Biblią w ręku.
Na filarze, zasłaniającym nieco scenę z matką synów Zebedeusza (jako antidotum na jej postawę?) znajduje się wizerunek, który też uczy nas służby. Maryja – służebnica Pańska. Śnieżnobiała postać Maryi na czerwono–złotym, królewskim tle mozaiki. Czerwony to także kolor miłości aż do męczeństwa (tu przychodzi na myśl proroctwo Symeona: „a twoją duszę miecz przeniknie” — Łk 2,35), kolor Ducha Świętego, obecnego przy scenie zwiastowania, zesłanego na apostołów i Maryję w Wieczerniku. Wizerunek jest umieszczony na filarze (właściwie na kominie) tak, że kiedy patrzymy na Maryję, widzimy ją jako jedną z nas, ze złożonymi rękami wpatrującą się w tabernakulum, w Jezusa i modlącą się. Złożone dłonie Maryi, tak podobne do wyciągniętych w geście ofiarowania siebie rąk Chrystusa Sługi. Wśród wielu wizerunków Matki Bożej, które widziałem, właśnie ta płaskorzeźba jest jednym z piękniejszych i bardziej wymownych.
Ten obraz można łączyć z dwiema scenami biblijnymi: zwiastowania i zesłania Ducha Świętego. Kiedy patrzymy na wizerunek Maryi, scena zwiastowania przychodzi na myśl nieprzypadkowo. I nie chodzi tu tylko o to, że złożone ręce Maryi, postawa klęcząca i jej zwrócenie w kierunku ołtarza sugerują modlitwę. Bardziej chodzi właśnie o owo ukierunkowanie na Jezusa i ręce, złożone w geście całkowitego poddania, wyrażające właśnie to zdanie, które owo ukierunkowanie wyraża, a które stało się głównym motywem całego jej życia: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. Popatrzmy: znów mamy gest złożonych, wyciągniętych rąk, postawę pokory i uniżenia (klęczenie jako postawa uniżenia sługi wobec pana) i posłuszeństwo słowu Boga. Maryja ukazuje nam się jako pierwsza i najwierniejsza uczennica Swojego Syna, słuchająca słowa Bożego i posłuszna mu. O niej opisze Łukasz, że „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Ona później zasłużyła na pochwałę Jezusa daną tym, którzy słuchają Jego słowa: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 18, 21) i „błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (Łk 11,28). A zaczęło się to właśnie od słów: „niech Mi się stanie według twego słowa”.
Bardzo bliski jest ten wizerunek jeszcze jednej scenie — tej, która miała miejsce w Wieczerniku. Oto „przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1,13–14). Maryja modliła się z apostołami. Służyła im swoją obecnością i modlitwą. Oni uczestniczyli w tajemnicach życia Jej i Jezusa, Ona zaś była z nimi w tym, co się im wydarzyło i co przynieśli na modlitwę. Usytuowanie wizerunku Maryi pośrodku kaplicy, razem z nami zwróconej ku Chrystusowi, umiejscawia ją właśnie w takim kontekście. Służebnica – Matka Kościoła, modląca się z tym Kościołem i wraz z nim obdarzona darem Ducha Świętego, choć w otrzymaniu tego daru wyprzedzająca go: wszak Duch zstąpił na nią już w momencie zwiastowania.
Jest wśród wielu modlitw jedna, która bardzo przypomina sytuację z Wieczernika. To różaniec. Modlitwa, w której Maryja jest z nami jak z Apostołami, a my trwamy z nią na modlitwie, modlimy się z nią, prosząc „módl się za nami grzesznymi”, zapraszamy ją do naszych codziennych spraw, a Ona zaprasza nas do rozważania Bożych tajemnic i posłuszeństwa Jego słowu, do służby. Boży plan zbawienia i nasze życiowe sprawy, zjednoczone, związane mocnym sznurem różańca. Kiedy odmawiając „Pod twoją obronę” wołam „Orędow-niczko nasza”, przed oczami pojawia mi się ten właśnie wizerunek Maryi: Tej, która jest z nami, modli się z nami i za nas… Uczestniczy w naszych ziemskich sprawach, zna je, zna zwykłe, ziemskie tajemnice ludzkiego życia, nasze kłopoty i problemy i razem z nami zanosi je do Boga, oręduje za nami… To jest także nasza posługa, o której często zapominamy lub nie doceniamy jej: służenie innym modlitwą. A przecież w katechizmowej formule „uczynków miłosiernych względem duszy” znalazł się i ten: „modlić się za żywych i umarłych”. To też służba. Tak często prosimy o modlitwę, zwłaszcza, gdy nam ciężko. Może trzeba częściej pytać, ilu ludziom służę tym darem?