Spotkanie pokoleń

(181 - wrzesień - październik 2011)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Co to jest modlitwa? (Youcat nr 469)

s. Rita od Chrystusa Sługi WNO

Modlitwa to zwrócenie się sercem ku Bogu. Kiedy człowiek się modli, wchodzi w żywą relację z Bogiem.

Modlitwa to wielka brama do wiary. Kto się modli, nie żyje już więcej dzięki sobie, dla siebie i swoją własną siłą. Wie, ze istnieje Bóg, do którego należy się zwracać. Człowiek modlący się coraz bardziej zawierza się Bogu. Już teraz szuka więzi z Tym, z którym pewnego dnia spotka się twarzą w Twarz. Dlatego do życia chrześcijańskiego przynależy wysiłek codziennej modlitwy. Jednak nie można nauczyć się modlić, tak jak uczy się techniki. Choć dziwnie to zabrzmi: modlenie się jest darem, który otrzymujemy przez modlenie się.

Brama do wiary? Czy do wiary trzeba wchodzić? Przecież – żeby wejść, żeby zacząć się modlić – trzeba już wierzyć!

A jednak: wiedzieć, że jest Bóg, nawet wiedzieć, że można się z Nim spotkać w modlitwie – to jeszcze nie znaczy: wierzyć. Wiara to „żywa relacja”, to więź i zaufanie. Relacja niezwykła, bo z samym Bogiem – ale rozwijająca się podobnie jak nasze międzyludzkie kontakty. Więź, która rośnie w miarę ilości spotkań, rozmów, wspólnie przeżytych wydarzeń, wspólnie rozwiązanych spraw, wspólnie pokonanych trudności…

„Nie możemy wierzyć w Boga, którego nie znamy. A poznać Go tak naprawdę możemy przez modlitwę – najlepszy sposób BYCIA :)” (Iwona)

Żadnej osoby nie poznam tylko z opowieści, bez BYCIA razem. Tym bardziej, jeśli ta relacja dotyczy Boga: mieć o Nim pewne informacje, nawet sprawdzone i z pewnych źródeł – to dopiero wstęp do decyzji, żeby się z Nim... spotkać! Czyli – pokonać bariery, zaryzykować osobistą rozmowę, odkryć w Nim Osobę i… zwrócić się do Niego sercem. Zaangażować uczucia!

Poznawanie Boga sprawia, że przychodzimy do Niego coraz ufniej, uwalniani stopniowo od lęku, obaw przed przyszłością, dręczącego zatroskania o bieg spraw.  Skąd ta wolność? Z pewności, że Jego dłoniom można powierzyć wszystko, bo On jest dobry, miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy [Ps 103, 8]. Taki właśnie daje się poznać w modlitwie.

Poznawanie Osoby Boga fascynuje i budzi tęsknotę. „Sama myśl spotkania z Ojcem twarzą w Twarz i rozmowy, łask i możliwości podziękowania za radość i cierpienie, które też wiele mnie uczy, daje tak wiele radości i jest tak niewyobrażalna, że nie sposób nie zatrzymać się czytając to...” (Dorota)

Pragnienie spotkania i tęsknota za Bogiem, który odsłania w modlitwie swoją Twarz i tętniące miłością Serce, motywuje do wysiłku. Znalezienie czasu, miejsca, warunków na takie wyjątkowe Spotkanie wymaga często rezygnacji, mobilizacji, poświęcenia. Ale w modlitwie rodzi się żywa relacja – miłość! Ile jest w stanie poświęcić ten, kto kocha i tęskni?…

Uczyć się modlitwy, to uczyć się Boga. Jego reakcji na wydarzenia, Jego uczuć, Jego pragnień. Uczyć się modlitwy, to uczyć się siebie przed Nim… swoich reakcji na wydarzenia, swoich uczuć, swoich pragnień. Nie da się opanować modlitwy jak zestawu zasad i praw ani jak obsługi urządzenia! To nie jest przyswajanie metod medytacji, technik relaksacyjnych, sztuki oddychania... 

Jeśli osoby „uczę się” przez spotkania, bycie razem i działanie razem – to Boga „uczę się” przez modlitwę...