Europa

(158 - maj - czerwiec 2008)

Czym jest Europa?

Paweł Wrzeszczyński

Upadek imperium zachodnio-rzymskiego był przyczyną przesunięcia się granic Europy na północ, natomiast kres cesarstwa wschodnio-rzymskiego - na wschód

Pojęcie Europa jest dziś używane wyjątkowo często. Niestety zazwyczaj bez głębszej refleksji, co dokładnie ono oznacza. Czym więc jest Europa? Gdybyśmy mieli odpowiedzieć z punktu widzenia geografii - bylibyśmy pewni, że jest kontynentem. Ale czy na pewno? Jest to raczej termin umowny. Europa nie jest oddzielona od Azji oceanem, a fauna i flora tych dwóch „kontynentów” tworzą jedną całość. Z punktu widzenia historii ziemi Azja jest związana trwalej z Europą niż np. z Półwyspem Indyjskim, a jednak mało kto traktuje Eurazję jako jeden podmiot. Czy więc decydująca jest kultura? Wydaje mi się, że trudno będzie udowodnić, iż kultura po zachodniej stronie Uralu znacząco różni się od kultury np. na Syberii, albo też że dzielnice Stambułu położone na zachód od Cieśniny Bosfor są „bardziej europejskie” od tych położonych już na półwyspie Azji Mniejszej. Nie przez przypadek cała Rosja jest uznawana za leżącą w „kręgu kultury europejskiej”. Zresztą upraszczając problem można przyjąć, że kultura Europy nie odróżnia się bardzo mocno nie tylko od niektórych rejonów Azji, ale też Ameryki Północnej, czy też Australii. Również na polu polityki nie ma jasnej wizji Europy i jej granic. Państwa członkowskie Unii Europejskiej są podzielone w opiniach na temat możliwości przyjęcia do swego grona Turcji. Jednak ta dyskusja przestała być szczególnie kontrowersyjna w obliczu wypowiedzi prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, który poszukuje możliwości głębszej integracji z Marokiem.

Przypomnę jeszcze, iż w eliminacjach o miejsce w finałach Mistrzostw Europy Polska rywalizowała z Kazachstanem, Azerbejdżanem, czy Armenią, a w innej grupie do walki stanął... Izrael. Tak więc czym jest Europa?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Europa to przede wszystkim idea. Aby lepiej ją poznać należy sięgnąć do korzeni.

Termin „Europa” pochodzi prawdopodobnie od semickiego słowa ereb oznaczającego ciemność (taka etymologia może wynikać z faktu, że pierwsze wielkie cywilizacje rozwinęły się na Bliskim Wschodzie, a tereny naszego kontynentu m.in. z przyczyn klimatycznych nie sprzyjały osadnictwu), ale też miejsce, gdzie zachodzi słońce.

Europa w mitologii to córka króla Tyru, Agenora. Została ona porwana przez Dzeusa. Na poszukiwanie wyruszył jej brat Kadmos, który nie znalazłszy jej osiedlił się w Grecji. Według mitologii to on miał przekazać Grekom pismo. Faktycznie cywilizacja grecka zaczerpnęła wiele (w tym pismo) z terenów Bliskiego Wschodu.

Prawdopodobnie pierwszą osobą, która określiła Europę jako podmiot znajdujący się w opozycji do Azji był starożytny grecki historiograf Herodot. W czasach rozwoju państw hellenistycznych, a później imperium rzymskiego zdarzało się, iż mianem Europy określano tereny wokół Morza Śródziemnego. Tereny północne - takie jak Skandynawia - były dzikie i nieodkryte. Najlepszym dowodem na to, jak egzotyczne dla starożytnych były te ziemie jest fakt, że na ówczesnych mapach dużo dokładniej zarysowane były tereny Afryki, czy Półwyspu Arabskiego, niż północy dzisiejszej Europy. Był to moment, w którym Europa stała się synonimem cywilizowanego świata (a przynajmniej świata, który przez większość Europejczyków uważany był za cywilizowany).

Upadek cesarstwa rzymskiego przyniósł ogromne zmiany, które dotknęły zarówno politykę, gospodarkę, jak i spojrzenie na Europę. Więzi śródziemnomorskie zostały osłabione.

Na przełomie wieków VIII i IX za sprawą królestwa Franków termin „Europa” powrócił jako określenie ziem Karola Wielkiego. Władca ten był jednym z pierwszych ludzi, którzy pragnęli odtworzyć Cesarstwo Zachodniorzymskie. Jak wiemy, cesarstwo Karola okazało się nietrwałe. Jednak odnowiona została pewna idea oraz co ważne, Europa została „przeniesiona” bardziej na północ i zyskała swoje nowe jądro - na ziemiach Niziny Francuskiej oraz Niemieckiej.

Klęska idei Karola Wielkiego nie oznaczała końca idei Europy. Wręcz odwrotnie. Postkarolińskie średniowiecze oznaczało dla Europy pierwszą moim zdaniem prawdziwą integrację. Sam termin „Europa” nie padał zbyt często, jednak rodziła się pewna tożsamość europejska. Głównym spoiwem był przede wszystkim Kościół katolicki Nie jest przypadkiem, że kiedy w roku 732 w kronikach pojawiło się wyrażenie „My Europejczycy” chodziło o chrześcijan, zagrożonych ekspansją islamską. Elementami wspólnymi były również język łaciński, architektura gotycka, etos rycerski czy sieć uniwersytetów. Z pewnością każdy z nas pamięta jeszcze ze szkoły termin uniwersalizmu średniowiecznego. Ważnym elementem europejskiego średniowiecza była władza papieża i cesarza. W odróżnieniu od Bizancjum oraz terytoriów islamskich z ich władzą teokratyczną panował rozdział władzy świeckiej i duchowej. Europa dalej „przesuwała się” na północ (Wielka Brytania, Irlandia oraz przede wszystkim Skandynawia), a także na wschód (kraje słowiańskie). Świat bizantyjski, czyli najpierw Konstantynopol, a po jego upadku Moskwa były nieco na uboczu, jednak należy zaznaczyć, iż ogłoszenie idei „Trzeciego Rzymu” stanowiło ostateczne przesunięcie granic Europy na wschód.

Schyłek średniowiecza przyniósł po raz wtóry ogromne przemiany - znowu zarówno w sferze polityki, gospodarki jak i myślenia. Świadomość europejską wzmocniło zagrożenie tureckie, które w XV wieku przybrało bardziej realne kształty. Z drugiej strony przemiany renesansu, w tym reformacja wstrząsnęły podwalinami dotychczasowej wizji Europy

Nowa propozycja tożsamości europejskiej została przedstawiona w wieku XVIII dzięki jego oświeceniowemu tchnieniu. Niestety, tworzenie fundamentów pod nowy ład europejski odbywało się bez udziału Kościoła, a czasem w opozycji do niego (jak np. w czasie rewolucji francuskiej). Była to raczej wspólnota uczonych.

Wspólna Europa nie przez wszystkich była traktowana jako idea pokojowa. Napoleon Bonaparte był kolejnym władcą, który dążył do odnowienia cesarstwa zachodniego drogą podbojów, których ceną były nieustanne wojny, przez w zasadzie przez cały okres jego władzy. Jednak prawdziwą tragedią naszego kontynentu był dążący do hegemonii niedoszły student Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, były ministrant Adolf Hitler. Z pewnością nie muszę tutaj przytaczać środków służących odbudowie Europy pod przewodnictwem Niemiec.

II wojna światowa poza bezmiarem tragedii przyniosła też całkowity koniec hegemonii Europy na świecie. Naszym globem rządzić zaczęły nowe potęgi, a sama Europa została podzielona wbrew swej woli żelazną kurtyną. Niestety dla naszej ojczyzny według wielu interpretacji oznaczało to wyłączenie bloku wschodniego z Europy. Mówiąc o Europie większość mieszkańców świata zachodniego (również w USA, czy Kanadzie) miała na myśli tylko terytoria kapitalistyczne

Na szczęście socjalizm okazał się tylko przejściową hegemonią. Dzięki temu idea Europy mogła się odrodzić. To dzięki Solidarności i spowodowanemu przez nią upadkowi muru berlińskiego wspólnota przeobrażająca się w Unię Europejską, wróciła do idei znanej już w średniowieczu - ścisłej integracji, która jednak szanuje odrębności narodowe. Można napisać, że jest ona na dzień dzisiejszy odpowiedzią na ideę Europy. Dziś my - Polacy - wymieniając kraje europejskie nie jesteśmy w pełni przekonani wymieniając Białoruś czy Rosję. Z kolej ekonomiści i politycy Ameryki Północnej, czy wschodniej Azji rozważając sytuację świata w dobie globalizacji pisząc o Europie często mają na myśli właśnie Unię, która tylko w całości może być równorzędnym partnerem dla USA, Indii, Rosji, czy Chin.

Jak mawiali Rzymianie: „Historia magistra vitae est” (Historia jest nauczycielką życia). Jaką naukę możemy z niej wyciągnąć? Historia pozwala nie tylko zauważyć, iż upadek imperium zachodnio-rzymskiego był przyczyną przesunięcia się granic Europy na północ, natomiast kres cesarstwa wschodnio-rzymskiego - na wschód. Przede wszystkim uczy o dwóch drogach Europy - drodze pokoju (integracja średniowieczna, czy też, nazwijmy ją, unijna), lub też drodze wojny (zjednoczeniowe aspiracje Karola Wielkiego, Napoleona, Adolfa Hitlera, a także nieudana próba zatarcia granic w Europie przez komunistów).

Założenie, iż Europa jest synonimem cywilizowanego świata, zakłada możliwość zmiany jej granic. Jednak moim zdaniem to, czy granica przebiega przez środek cieśniny Bosfor, czy może cały Stambuł powinien być określany mianem Europy jest kwestią drugorzędną. Ważne jest, aby nie zapominać o naszych korzeniach: greckiej filozofii, rzymskim prawie i chrześcijańskiej wierze.