Służba

(208 - styczeń - luty 2016)

Dając otrzymujemy

świadectwo

Najbardziej mi zależy aby dzieci nauczyły się tej prawdy, że największy skarb, jaki mogą zyskać ukryty jest w tym, co ofiarują innym

Jako mężczyzna, mąż i ojciec staram się wciąż wypełniać zadania, jakie stawia przede mną rodzina, na czele której mnie Pan postawił. Jestem „głową” i czuję się odpowiedzialny za tych, których powierzono mej opiece. Właśnie w kategoriach służby, nie panowania i zarządzania widzę moje miejsce, bo czymże innym jest nieustanna gotowość do ofiarowywania swego czasu, sił dla najbliższych. Jakże często muszę rezygnować z tego, co chciałbym w danej chwili robić na rzecz tego, co wykonać trzeba; jakże często czas, który planowałem „zaoszczędzić”, przeznaczyć na odpoczynek, czy rozrywkę staje się najcenniejszym czasem budującym nasze wzajemne, rodzinne relacje.

I jest to chyba to, na czym najbardziej mi zależy – aby dzieci, które wychowuję nauczyły się tej prawdy, że największy skarb, jaki mogą zyskać ukryty jest w tym, co ofiarują innym.

W Ruchu Światło-Życie jestem od 2001 roku i próbując zgłębić charyzmat odkryłem, że podobnie jak w moim małżeńskim powołaniu wychowuje on przede wszystkim do rozbudzenia i odkrycia radości płynącej z możliwości rozwijania postawy służby wobec braci i sióstr.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".