Budować szczęśliwą rodzinę

(128 - luty - marzec 2004)

z cyklu "Z Kopiej Górki"

Dla Jezusa (świadectwo)

Kasia

Zamieszczamy poniżej świadectwo o pracy Diakonii Wyzwolenia pełniącej posługę w Centrum Ruchu.

Pozyskać cały świat dla Jezusa. Uczenie się tej specjalizacji wymaga wiele aktów zawierzenia Bogu i wielkiej pokory. Odkryłam, że dokonuje się to w bardzo niesamowity sposób. Jest jednak jedna składowa, która się powtarza zawsze — zaczynać od siebie. Wszystkie wyjazdy, spotkania związane z szerzeniem idei Krucjaty Wyzwolenia Człowieka musiałam powiązać z własnym nawróceniem. Czułam, że inaczej nie pozyskam nikogo, a i sama się zgubię.
Aby dojść do takiego odkrycia potrzebna mi była wspólnota w której aktualnie jestem — Wspólnota Niepokalanej Matki Kościoła. To tutaj nauczyłam się, czym jest ewangelizacja. Kiedy mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym angażowałam się w wiele spotkań o charakterze ewangelizacyjnym. Jednak dopiero przez pracę we wspólnocie, wspólne dzielenie stołu Eucharystycznego, Słowa i tego zwyczajnego codziennego życia pomogło mi bardziej autentycznie głosić Jezusa.
Ubiegły rok od początku zapowiadał się dosyć obficie jeśli chodzi o wyjazdy i spotkania. Na wiosnę razem ze Stasią Orzeł i ks. Piotrem Kulbackim prowadziliśmy Oazę Rekolekcyjną Diakonii Wyzwolenia w Bardziejowie na Słowacji. Zebrała się wspaniała grupa osób, z niektórymi dane mi było pracować od początku ich wchodzenia na drogę ku wolności.
Niedługo po tym wyjeździe razem z ks. Romanem Litwińczukiem, ks. Piotrem Kulbackim i Agatą skierowaliśmy się na wschód do Mińska. To już drugi wyjazd Diakoni Wyzwolenia na Białoruś. Tym razem mogliśmy prowadzić rekolekcje przy krzyżu KWC w samej katedrze.
Po wiośnie przychodzi upragnione lato, a z nim oazy wakacyjne czyli praca z grupami oazowymi, dziesiątki prelekcji w przeróżnych grupach. Jedne spotkania zostają mi głęboko w sercu, o innych zapominam, zdarza mi się że pamiętam czyjąś twarz. Najpiękniejsze w tych spotkaniach są indywidualne rozmowy, z których zawsze wychodzę ubogacona nowym doświadczeniem. Cieszę się, że mogę być potrzebna — chociażby wyłącznie do wysłuchania drugiej osoby.
Druga sobota i niedziela września to dla każdego członka KWC czas wyjazdu na pielgrzymkę do Niepokalanowa. Mało kto wie, ile przygotowań trzeba dokonać, by wszystko było pięknie. Jednak i tak co roku na miejscu czeka nas tak wiele niespodzianek, czasami nawet nieprzyjemnych. Mimo to wierzę, że jest to czas zaplanowany przez Boga, wiec jestem spokojna i staram się wszystko przyjmować z radością.
Od czterech lat na jesień razem z pozostałymi członkami Diakonii Wyzwolenia z Krościenka przygotowujemy Sympozjum KWC. W tym roku tematem była Krucjata Dziecięca. Na spotkanie do Łodzi przyjechało sporo osób. Temat został pogłębiony przez wielu fachowców. Dla mnie najważniejszy był fakt, że spotkanie łączyło wiele dyscyplin i dzięki temu temat został przedstawiony w dość szerokiej perspektywie.
Nie dane mi było w tym roku pojechać na drugą już pielgrzymkę Krucjaty na Ukrainę. W planach Bożych został przewidziany wyjazd na Sympozjum do Lewoczy na Słowacji. Razem ze Stasią przeżyłyśmy wspaniałe dni jednocząc się na modlitwie z tamtejszymi wspólnotami KWC.
W listopadzie wyjechaliśmy na dawno już zaplanowane rekolekcje ORDW. Wszystkie przygotowania przejęła prężna diakonia wyzwolenia diecezji sandomierskiej wspomagana przez diakonię ewangelizacji i liturgiczną. Był to wspaniały czas ubogacony nowymi doświadczeniami. Przeprowadziłam po raz pierwszy seminarium abstynenckie w nieco innej formie i chyba przez to udało mi się wypracować coś nowego. Uczestnicy aktywnie włączyli się w pracę i dzięki temu na koniec nie było pytań, na które nie umieliby sami znaleźć odpowiedzi.
Oczywiście wyjazdy i spotkania to nie wszystko jeśli chodzi o pracę Diakonii Wyzwolenia w Centrum. Przez cały rok trwa przecież korespondencja tradycyjną pocztą i elektroniczną. Do Stanicy KWC przychodzi wiele listów. Niekiedy zdarza się, że muszą czekać w kolejce nim na nie odpowiemy. Zapewne wiele listów mogłoby trafiać bezpośrednio do diakonii wyzwolenia w diecezjach. Często jednak nadawcy koniecznie chcą wiedzieć „jak to jest u źródła”, trzeba wtedy stanąć na wysokości zadania i odpisywać. Byłoby pewnie mniej pytań, gdyby w terenie uważnie czytano Podręcznik KWC oraz prenumerowano „Eleuterię” (pismo Krucjaty).
Nie rozpisywałam się wcześniej o spotkaniach Diakonii Wyzwolenia, gdyż wszystkie relacje szeroko opisane można znaleźć w tegorocznych numerach „Eleuterii”.
Dziękuję Bogu za ten wspaniały czas, w którym mogę służyć mówiąc o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Dziękuję za dar życia Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego i jego pomysł na służbę ludziom.
Alleluja.