Rok Wiary

(187 - lipiec - sierpień 2012)

Dla nas i dla naszego zbawienia

ks. Krzysztof Różański

Recytowanie formuły Wyznania wiary nie może stać się kolejnym pustosłowie.

Benedykt XVI, zapowiadający obchody Roku Wiary pisał, że „wszystkie stare i nowe rzeczywistości eklezjalne znajdą w tym roku sposób, aby uczynić publicznym wyznanie Credo” (Porta fidei, 8). Dlaczego jednak wspólnie i indywidualnie odmawiamy ów długi i trudny tekst Credo? Antyklerykalni złośliwcy, odpowiadając na to pytanie stwierdzają, że po homilii lub liście biskupów nie pozostaje człowiekowi już nic innego, jak tylko przypomnieć sobie, w co tak naprawdę wierzymy! Może warto jednak poważniej podejść do tematu i przyjrzeć się wyznaniu wiary z bliska.

Według znawców tematu, już starożytność chrześcijańska znała dwa sposoby składania wyznania wiary (podobnie jest i współcześnie). Jeden związany był z ceremonią udzielania sakramentu chrztu świętego i polegał (podobnie jak dziś) na serii pytań („Czy wierzysz…?”) i odpowiedzi („Wierzę”). Drugi zaś, zwany symbolem (od symballo – łączę razem) polegał na recytacji długiej formuły, zawierającej wszystkie najważniejsze prawdy wiary, kształtowanej przez wspólnotę Kościoła, a następnie zatwierdzoną przez Sobory. Symbol wiary miał być znakiem rozpoznawczym, umożliwiającym identyfikację. Bł. Jan Paweł II tak tłumaczył znaczenie symbolu wiary:

Greckie wyrażenie sýmbolon oznacza tyle, co połowa przełamanego przedmiotu (na przykład pieczęci), którą okazywało się jako znak rozpoznawczy. Obie części przykładało się do siebie, ażeby sprawdzić tożsamość osoby przynoszącej jedną z nich. Stąd pochodzą dalsze znaczenia „symbolu”: dokument tożsamości, list uwierzytelniający, a także traktat lub kontrakt, którego sýmbolon był dowodem. Przejście od tego znaczenia do znaczenia zbioru lub streszczenia rzeczy przekazanych i udokumentowanych wydaje się dość naturalne. W naszym wypadku „symbole” oznaczają zebranie głównych prawd wiary — czyli tego, w co wierzy Kościół (Katecheza z 13 marca 1985).

W pierwszych wiekach katechumeni byli zapoznawani z formułą wiary oraz jej znaczeniem podczas katechez przed chrztem. Następnie musieli nauczyć się jej na pamięć i wyrecytować przed zgromadzeniem Kościoła. Nawiązuje do tego Ojciec Święty, gdy pisze:

Nie przypadkiem w pierwszych wiekach chrześcijanie musieli nauczyć się Credo na pamięć. Było ono ich codzienną modlitwą, aby nie zapomnieć o zobowiązaniu przyjętym wraz ze chrztem. Słowami pełnymi znaczenia przypomina o tym św. Augustyn, kiedy w jednej z homilii na temat redditio symboli, przekazania Credo mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan... Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia” (Benedykt XVI, Porta fidei 9).

Początkowo całą Eucharystię uznawano za rodzaj wyznania wiary, dlatego nie odmawiano jakiejkolwiek formuły wyznania podczas jej sprawowania. Jednak w początkach VI wieku w Kościele Konstantynopolitańskim włączono Wyznanie wiary do liturgii mszalnej. Stamtąd zwyczaj ten rozpowszechnił się stopniowo w całym Kościele. Jako ostatni przyjął go Kościół rzymski, który aż do wieku X nie odmawiał Credo podczas sprawowania Eucharystii, tłumacząc to faktem, że nigdy nie uległ jakiejkolwiek herezji. Odmawianie Credo miało więc za zadanie weryfikację prawdziwie wierzących, w pewnym sensie miało na celu przywołanie do porządku

Ks. prof. Bogdan Nadolski w swoim Leksykonie liturgii wylicza funkcje, jakie spełnia Wyznanie wiary. Jest ono elementem wspólnym wszystkich religii, szczególnie zaś chrześcijaństwa i judaizmu, w którym każdy wierny odmawiał dwukrotnie w ciągu dnia Szema, oznaczające zarazem poddanie się Bogu i Jego nakazom. Credo w liturgii stanowi odpowiedź na usłyszane słowo Boże i jest rodzajem obwieszczenia uznania Boga za Pana. Poprzez to Wyznanie staje się aktem uwielbienia Boga, który się objawia i wyrazem posłuszeństwa Bogu oraz pragnienia głębszego zaangażowania się ze strony składającego Wyznanie. Credo konsoliduje też wspólnotę wierzących, przypomina o fundamentach wspólnoty zakorzenionej we chrzcie świętym i naucza prawdziwej wiary.

Spośród różnych symboli wiary, jakie powstały w ciągu dwóch tysiącleci Kościoła, idąc za cytowaną już katechezą bł. Jana Pawła II, wymieńmy najważniejsze:

Wśród różnych starożytnych «symboli wiary» największe znaczenie posiada „Skład Apostolski”, pochodzący z niezwykle odległych czasów i powszechnie odmawiany w „modlitwach chrześcijanina”. W nim zawierają się główne prawdy wiary przekazywanej przez Apostołów Jezusa Chrystusa. Innym symbolem, prastarym i znanym, jest „Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański”, zawierający te same prawdy wiary apostolskiej w autorytatywnym naświetleniu, które pochodzi od dwóch pierwszych Soborów ekumenicznych Kościoła powszechnego: w Nicei (325 r.) oraz w Konstantynopolu (381 r.). Zwyczaj „symbolów wiary”, ogłaszanych jako owoc Soborów Kościoła, odnowił się również w naszym stuleciu. Po Soborze Watykańskim II papież Paweł VI ogłosił Wyznanie wiary, znane jako Credo populi Dei (1968 r.), które zawiera całokształt prawd wiary Kościoła (Katecheza z 13 marca 1985).

Teksty te, a także wiele innych zwięzłych formuł wiary znaleźć można w wydawanej wielokrotnie książce „Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła” (ostatnie wydanie z roku 2007), gdzie nazwane zostały one streszczeniem wiary. Choć teksty te kształtowały się i powstały w odmiennych kontekstach kulturowych, a także w znacznym oddaleniu czasowym od naszej epoki, to jednak pozostają zawsze aktualne.

Żaden z symboli powstałych w kolejnych etapach życia Kościoła nie może być traktowany jako przestarzały i zbędny. Pomagają nam one zrozumieć i pogłębić dzisiaj wiarę wyznawaną od początku przez różne kompendia prawd wiary, jakie opracowano (KKK 193).

Wyznanie wiary, niezależnie, czy składane jest w sposób uroczysty i publiczny, czy też w całkowitej samotności i prywatności, odnosi nas zawsze do wiary całego Kościoła. Jest wyrazem pragnienia, by wierzyć w sposób prawdziwy, autentyczny, bez błędu, bowiem „wierzyć po chrześcijańsku to znaczy dążyć świadomie i dobrowolnie, pod przewodnictwem Ducha Świętego, do pełni prawdy” (bł. Jan Paweł II, Katecheza z 24 kwietnia 1985). Katechizm naucza, że

Wierzymy nie w formuły, ale w rzeczywistości, które one wyrażają i których wiara pozwala nam „dotknąć”. Zbliżamy się jednak do tych rzeczywistości za pomocą formuł wiary. One pozwalają nam wyrażać i przekazywać wiarę, celebrować ją we wspólnocie, przyswajać ją sobie i coraz bardziej nią żyć. Kościół, który jest „filarem i podporą prawdy” (1 Tm 3, 15), zachowuje wiernie „wiarę raz tylko przekazaną świętym” (Jud 3). To Kościół zachowuje pamięć o słowach Chrystusa, to on przekazuje z pokolenia na pokolenie wyznanie wiary Apostołów. Jak matka uczy dzieci mówić, a przez to rozumieć i komunikować się, tak Kościół, nasza Matka, uczy nas języka wiary, by wprowadzać nas w rozumienie i życie wiary (KKK 170, 171).

 

Rzeczywistość świata, w którym żyjemy charakteryzuje się, niestety, dewaluacją słów, tracących jakiekolwiek znaczenie, stających się jedynie pustymi dźwiękami. Chrześcijanin jednak wciąż winien stawiać czoła duchowi świata i nie poddawać się jego wpływom. Recytowanie formuły Wyznania wiary nie może stać się kolejnym pustosłowiem. „Odmawiać z wiarą Credo, to znaczy wchodzić w komunię z Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świętym, a także z całym Kościołem, który przekazuje nam wiarę i w którym wierzymy” (KKK 197). Człowiek wiary winien pogłębiać rozumienie formuł, które wypowiada, angażować się wewnętrznie, by w słowach tych wypowiadać samego siebie. Wiara dotyczy przecież każdego z nas osobiście. Także zwięzła jej formuła, wypowiadana w postaci Credo, mówi i mówić powinna o nas i naszym życiu. Wszystko to, o czym mówimy, dokonało się przecież dla nas i dla naszego zbawienia