Narodzić się na nowo

(194 - lipiec - sierpień 2013)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Dlaczego powinniśmy adorować Boga? (Youcat nr 485)

s. Rita od Chrystusa Sługi WNO

            „Każdy człowiek, który pojmuje, że jest stworzeniem Bożym, pokornie uznaje Wszechmogącego i adoruje Go. W chrześcijańskiej adoracji jednakże nie tylko dostrzega się wielkość, wszechmoc i świętość Boga, ale z wdzięcznością chwali się również Jezusa, w którym Bóg nas najpierw ukochał i który jest naszym Zbawicielem.

Kto naprawdę adoruje Boga, przychodzi do Niego na kolanach lub rzuca się na ziemię. Przez to wyraża się prawda o relacji między człowiekiem a Bogiem: On jest wielki, a my mali. Jednocześnie człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy w postawie dobrowolnego poświęcenia klęka przed Bogiem. Niewierzący, który szuka Boga i zaczyna się modlić, może Go w ten sposób znaleźć.”

***

„Modlitwa adoracji jest dla mnie najbardziej wyczuwalnym Spotkaniem. Spotkaniem wzroku ze wzrokiem. Serca z sercem. Jest czasem, kiedy można po prostu patrzeć i nic więcej” [Iwona, l.19]. „Aby w ten sposób adorować, muszę naprawdę mieć sporo czasu i wejść w taki stan ducha, by nic innego mnie nie rozpraszało” [Dotta, l.20]. „Zanim wejdę w ciszę, gdy jeszcze wszystko przetacza mi się przez głowę, to uświadamiam sobie, jaka ja mała i przyziemna jestem, a jaki On ogromny i wspaniały!” [Natalia, l.19]. „W momencie dojścia do «właściwej adoracji» pozostaje we mnie tylko zachwyt i poczucie żywej Obecności” [Mateusz, l.18].

Modlitwa adoracji to stawanie przed Ojcem, który mnie stworzył, z Synem, który mnie odkupił, w Duchu, który mnie napełnia i uświęca. Nie jest to modlitwa łatwa. Często trzeba najpierw „przetrwać” minuty szalejących myśli i obrazów, niepokojów o ludzi i ważne sprawy, aby wreszcie „po prostu właśnie tak BYĆ dla Niego, jak On jest dla nas, bez zarzucania Go sobą i swoimi problemami” [Dotta, l.20]. Wtedy „to trochę taki inny stan, bo nawet organizm też inaczej wtedy funkcjonuje, po prostu jest się całym w zachwycie i to wystarczy” [Natalia, l.19]. Odpoczywa dusza i ciało. Serce miotające się niespokojnie wśród pytań, lęków, wątpliwości, osób i decyzji - znajduje swój azyl i źródło radości!

„Wielki jesteś, Panie, godny wielkiej chwały! (...) A chce Cię chwalić człowiek, ta nieznaczna cząstka Twego stworzenia. Ty sam go do tego skłaniasz, bo stworzyłeś nas ze względu na siebie, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie” [św. Augustyn].

Adoracja to ta modlitwa, która pozwala nam poznawać siebie. Gdy serce musi zmierzyć się z ciszą, to ujawnia, czym i kim jest naprawdę zajęte. To piękny, choć nieraz trudny i wymagający odwagi, czas prawdy. „Właśnie nie jest oczywiste, KOGO adoruję. Wiele z moich adoracji skupiało się wokół konkretnych ludzi. Było bardziej modlitwą prośby za kogoś lub w jakiejś intencji” [Iwona, l.19]. „Bardzo często jest tak, że zamiast adorować Boga, przed którym właśnie stoję, sporo czasu zajmuję przejściem przez adorację siebie (czyli rozmyślanie nad sobą lub rozmowę z Nim o sobie), aż do «adoracji właściwej», czyli oglądania samego Boga w trzech Osobach, który dokonał tyle, że ludzki umysł nie ogarnie” [Mateusz, l.18]. Właśnie w adoracji zobaczę, ile uwagi zajmuję sobą samym, ile troski poświęcam innym ludziom – i którym? – oraz czy Bóg jest na pierwszym miejscu. A jeśli nie On, to kto?

Adoracja to też ta modlitwa, która najbardziej pozwala wchodzić z Bogiem w żywą relację i to na różnych poziomach. Daje ona nam, ludziom, możliwość przebywania w Obecności Boga, nieustannego oddawania Mu pierwszego miejsca w życiu, jeśli zajął je kto inny. Adoracja to zapowiedź Nieba, to przedsmak stanu, do którego jesteśmy wszyscy zaproszeni na Wieczność; to możliwość „ćwiczenia” tego, co będziemy robić Tam. Czy to nużące, nudne?

„Adoruję Artystę! W adoracji na pewno Pan Bóg nie jawi mi się jako Szef (lubię Go tak nazywać). Naprawdę, widzę w Nim Artystę, i niesamowicie mnie zachwyca swoim geniuszem! Jestem trochę jak małe dziecko patrzące na to, co Tato wyrabia i jaki jest, ze świadomością własnej maleńkości” [Natalia, l.19]. „Gdy z kimś rozmawiam, mam potrzebę patrzenia mu w oczy. Łatwiej wtedy się z kimś porozumieć, łatwiej poczuć się słuchanym. Zauważyłam, że szukam zawsze wzroku Boga wpatrując się w Najświętszy Sakrament” [Dotta, l.20]. „Uwielbiam przebywać w miejscu gdzie jest Adoracja Najświętszego Sakramentu. Jest to jedyny czas, kiedy niczego się nie boję. I czuję ten ogrom Miłości. Nie wiem, dlaczego… po prostu niczego więcej mi Tam nie potrzeba” [Jadzia, l.19].

„Gdzie jest Bóg, tam jest i Niebo” [św. Teresa z Avila].