Ojcostwo

(190 - styczeń - luty 2013)

Dobry Ojciec

rozmowa z ks. Wojciechem Ignasiakiem

Wielu ludzi mówi, że nigdy nie usłyszeli od swojego taty: Kocham Cię moje dziecko! Cieszę się, że Cię mam! Dobrze, że jesteś! 

Wieczernik: Dlaczego dla Księdza tak ważny jest temat ojcostwa?

ks. Wojciech Ignasiak: Miłość rodzicielska jest podstawą rozwoju człowieka. Prorok Ozeasz mówi: A przecież ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem… byłem dla nich jak ten co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go (Oz 11, 3-4). Brak miłości ojca i matki jest wielką stratą dla człowieka. Częściej jednak młodzi ludzie żalą się na brak relacji z ojcem.

W.: Uważa Ksiądz, że te żale są uzasadnione?

ks. W.I.: Tak. Bardzo często ojcowie czują się zwolnieni z tworzenia głębokich relacji ze swoimi dziećmi i bez wyrzutów sumienia zajmują się samymi sobą i swoimi sprawami. Sprzyja temu dość silnie występująca nadopiekuńczość matek.

W.: Jaka jest przyczyna takich postaw ojców?

ks. W.I.: Nie ma instynktu ojcowskiego, tak jak jest instynkt macierzyński. Matka – mówiąc w lekkim uproszczeniu – ma to w sobie by być dobrą matką. Ojciec natomiast uczy się ojcostwa ze wzorców społecznych czyli od innych mężczyzn, przede wszystkim od własnego ojca. Wielu mężczyzn zaniedbanych przez ojców nie widzi problemu w tym, że nie okazują miłości swoim dzieciom.

W.: Co zrobić, by kształtować pozytywne postawy ojców?

ks. W.I.: W promowaniu ojcostwa potrzebna jest współpraca kobiet i mężczyzn. Bóg Stwórca stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę tak, aby się wzajemnie dopełniali, a nie rywalizowali, tak jak to lansuje świat. Ojciec i matka nie muszą rywalizować w miłości do swoich dzieci, bo ich miłość jest różna i dzieci mają zapotrzebowanie na jedną i na drugą.

W.: Czego najbardziej potrzebują dzieci od ojca?

ks. W.I.: Przede wszystkim afirmacji czyli bycia przyjętym. Wielu ludzi mówi, że nigdy nie usłyszeli od swojego taty: „Kocham Cię moje dziecko! Cieszę się, że Cię mam! Dobrze, że jesteś!”

Są ojcowie, którzy kochają swoje dzieci, ale nigdy im tego nie powiedzieli, nie okazali. Inni znowu nie potrafią odróżnić nieakceptacji złych zachowań swoich dzieci od afirmacji ich osoby. Nie umieją powiedzieć swojemu dziecku na przykład: „Denerwują mnie, nie podobają mi się twoje zachowania ale kocham Cię bo jesteś moim dzieckiem!” Tak działa Pan Bóg – kocha grzesznika, a potępia grzech.

Bywają też ojcowie, którzy są wielkimi społecznikami lecz dla swoich dzieci nie mają czasu. Strata dzieci jest wówczas bardziej dotkliwa, takie dziecko może myśleć: „Wszyscy mi mówią jakiego mam wspaniałego tatę, bo wszystkim pomaga, dla wszystkich ma czas, ale nie ma go dla mnie, by pójść ze mną zagrać w piłkę”.

W.: A więc przede wszystkim codzienne okazywanie miłości. Czy da się wskazać jeszcze jakieś szczególnie istotne zadanie ojca?

ks. W.I.: Bardzo ważną rolę pełni ojciec przy usamodzielnianiu się dzieci. Dziecko potrzebuje czułej opieki matki, ale dojrzewając potrzebuje większego zaangażowania ojca, który stwarza poczucie bezpieczeństwa, aby mogło odważnie podejmować decyzje dotyczące dorosłego życia.

Kluczowe jest bycie ojca przy synu czy córce w rozpoznawaniu drogi życiowego powołania. To szczególnie ojciec powinien dawać oparcie, gdy dziecko w przeżywa poczucie bezsensu studiowania. To również szczególnie ojciec powinien umacniać w poszukiwaniu upragnionej pracy czy wspierać, gdy praca nie satysfakcjonuje.

To „bycie przy” mogłoby się wyrażać w takim zdaniu: „Pamiętaj, że jak coś się nie uda to masz u nas kąt do spania i miskę zupy”. Oczywiście nie chodzi tu o hołubienie lenistwa młodego człowieka, ale o dawanie poczucia bezpieczeństwa.

W.: Co mają zrobić ludzie, którzy nie doświadczają dobrej relacji ze swoim ojcem?

ks. W.I.: Braki ojcowskiej miłości niejednokrotnie są nie do uzupełnienia, ale mogą być leczone na kilku drogach. Przede wszystkim przez własnego ojca, który uznając własne zaniedbania przeszłości próbuje dziś tworzyć satysfakcjonującą więź ze swym synem lub córką, akceptuje trudności dziecka w przyjmowaniu niegdyś nieobecnego rodzica – daje sobie i dziecku czas na przebaczenie i odbudowę utraconego zaufania.

Braki miłości mogą być leczone także przez inne osoby, które obdarzą dziecko – również dorastające lub dorosłe – miłością. I wreszcie wszystkie nasze braki leczy Bóg Ojciec, którego miłość ma moc, aby uzdrawiać ludzkie zranienia.

W.: Jaka jest ojcowska miłość Boga do człowieka?

ks. W.I.: Bóg ukochał człowieka odwieczną miłością zanim się począł w łonie swej matki. Doświadczenie tej prawdy jest niesamowite dla tych, którzy czuli się niechciani przez swoich rodziców.

Wspaniałość ojcowskiej miłości widzimy w przypowieści o dobrym Ojcu (synu marnotrawnym). Błogosławiony Jan Paweł II zachęcał nas byśmy akcent stawiali nie na sobie, ale na Dobrym Ojcu. Bardziej ważne jest to, że Dobry Ojciec przebacza mi grzechy niż, że jestem grzesznikiem. Samo doświadczenie grzechu bez doświadczenia dobroci Boga prowadziłoby do rozpaczy.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył sięgłęboko; wybiegłnaprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go (Łk 15, 20). Te pięć elementów stanowi bardzo krótki i spójny opis ojcowskiej miłości.

Ujrzeć z daleka można tylko wtedy, gdy się za kimś tęskni, gdy się na kogoś czeka. Gdy siedzę przed telewizorem cały dzień, mogę nawet nie wiedzieć, kiedy dziecko wróciło do domu. Nie wzruszamy się głęboko, gdy spotykamy kogoś obcego na ulicy. Pokazuje nam to na głęboką więź pomiędzy ojcem a synem, który poszedł swoimi drogami.

Ojciec wybiegł naprzeciw niego, czyli skrócił dystans. Wyobraźmy sobie taką scenkę: dzieci pokłóciły się w jednym pokoju. Z drugiej izby woła ojciec „mam tam przyjść?”. Drugie rozwiązanie: ojciec przychodzi do pokoju dzieci i z życzliwością, ale i stanowczo mówi: „Co się stało drogie dzieci?” i w tej atmosferze pomaga rozwiązać sytuację. Wtedy łatwiej dzieciom przyjąć pomoc ojca.

Rzucił mu się na szyję i ucałował go. Do takiego przywitania trzeba było wyrozumiałej i cierpliwej miłości ojca. Ojciec przyjmuje syna jak swoje dziecko, ale nie akceptuje jego postawy, co syn rozumie przepraszając ojca za swoje czyny.