Dojrzałość w Chrystusie

(232 - lipiec - sierpień 2020)

Dojrzałość

ks. Mateusz Nowak

Kłócący się chrześcijanie nie przekażą nikomu życia wiary, nie podzielą się żywą relacją z Bogiem

Kiedy wiara jest dojrzała? Wtedy, gdy jest zdolna do przekazywania życia wiarą. Najpierw więc sama musi być żywa, czyli musi wydawać owoce dobrych uczynków, bo „wiara bez uczynków jest martwa” (por Jk 2, 17). Najważniejszym zaś uczynkiem rodzącym się z wiary jest miłość i to miłość zdolna do niesienia krzyża, do przebaczania, do zwyciężania zła dobrem, miłość która „wszystko znosi i przetrzyma” (por. 1 Kor 13, 7). Innymi słowy, jest to miłość na wzór Chrystusa Ukrzyżowanego, która przenika całe życie i sprawia, że chrześcijanin może powiedzieć: „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Tylko wiara, która zaowocuje taką postawą jest prawdziwie płodna, życiodajna, a więc można ją nazwać dojrzałą.

Kto nie potrafi żyć miłością w wymiarze krzyża, kto nie jest zdolny znosić krzywdy w postawie przebaczającej, ale procesuje się, dochodzi swoich praw, kto wywołuje rozdźwięki we wspólnocie ten jeszcze jest – jak mówi św. Paweł – człowiekiem cielesnym (por. 1 Kor 3, 3) albo niemowlęciem w Chrystusie (por. 1 Kor 3, 1). Święty Paweł mówi do Koryntian, że skoro są między nimi kłótnie, to są jeszcze niedojrzali, są niemowlętami w Chrystusie (por. 1 Kor 3, 2-3). (ks. Franciszek Blachnicki, Sympatycy, czy chrześcijanie?, s. 14).

Z pewnością tacy niedojrzali, kłócący się – w dzisiejszych czasach trzeba dodać: również w internecie – chrześcijanie nie przekażą nikomu życia wiary, nie podzielą się żywą relacją z Bogiem; co najwyżej nauczą kilku stwierdzeń katechizmowych czy praw. 

Oczywiście, taka miłość nie jest możliwa do wypracowania ludzkimi tylko siłami, w imię najbardziej nawet szlachetnych dobrych postanowień. Może się ona pojawić tylko jako owoc łaski. Nie da się „być jak Bóg” bez Boga, nie da się naśladować Jezusa bez żywej relacji z Nim, bez poddania się działaniu Jego Ducha. Przypomina o tym papież Franciszek:

W swej istocie  świętość, to przeżywanie w zjednoczeniu z Nim [Chrystusem]  tajemnic swojego życia. Polega ona na złączeniu się ze śmiercią i zmartwychwstaniem Pana w sposób wyjątkowy i osobisty, w nieustannym umieraniu i powstawaniu z martwych wraz z Nim. Może ona jednak oznaczać również odtwarzanie w swoim życiu różnych aspektów ziemskiego życia Jezusa: Jego życia ukrytego, życia wspólnotowego, Jego bliskości względem ostatnich, Jego ubóstwa oraz innych przejawów Jego dawania siebie ze względu na miłość (Gaudete et exsultate, 20).

Wzorem świętości, a więc dojrzałości w wierze pozostaje zawsze Maryja, której owocem życia jest po prostu Jezus – dzięki łasce Ducha Świętego. I ten przepis na dojrzałe chrześcijaństwo przypominam nam każda odmawiana „Zdrowaśka”.

Skoro tak, to na mocy chrztu świętego każdy chrześcijanin może realizować wiarę w sposób dojrzały, w odpowiedzi na Boże słowo praktykując ofiarną miłość.

Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych (Gaudete et exsultate, 14)

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.