Animator

(174 - wrzesień - październik 2010)

z cyklu "W szkole animatora"

Dojrzewanie do diakonii

Bożena i Tomasz Białopiotrowiczowie

Małżeństwa należące do Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie cieszą się, że są we wspólnocie, która prowadzi razem małżonków i ich rodziny do Boga, która pomaga im budować swoje życie na Chrystusie i dostrzegać Go w codzienności. Uczestniczą w spotkaniach kręgu, dniach wspólnoty, rekolekcjach... Czerpią wiele ze wspólnoty i umacniają swoją wiarę oraz swoje mał­żeństwa i rodziny. Ale – niestety – nie wszyscy mają świadomość od­powiedzialności za tę wspólnotę i nie dostrzegają, że trzeba również coś dać od siebie, aby wspólnotę, do której należymy, ubogacić. Tu napotykamy tajemnicze dla niektórych słowo „diakonia” co w języku greckim znaczy „posługiwanie”. Według Encyklopedii Katolickiej dia­konia to służebna postawa Kościoła i wspólnot chrześcijańskich wo­bec potrzeb człowieka.

Po założeniu fundamentów pod rozwijanie duchowości małżeńskiej (przeżycie pierwszego i drugiego roku pracy) małżonkowie z roku na rok powinni ją coraz bardziej pogłębiać. Właściwy rozwój duchowy małżonków, oparty przede wszystkim na praktyce zobowiązań i na za­stosowaniu reguł z drugiego roku pracy formacyjnej, powinien prowa­dzić do kształtowania w sobie postawy służenia. Słowo „służba” w Pi­śmie Świętym jest synonimem słowa „miłość”. Jak pisze ks. Franci­szek Blachnicki: „jeżeli miłość jest dawaniem siebie, wzajemnym da­waniem siebie przez osoby, to taka miłość w czynie, w praktyce, musi się wyrażać w służbie, w spełnianiu woli drugiego człowieka, w szuka­niu tego co jest dla niego dobrem, czego on pragnie.” 

W ruchu Światło-Życie diakonia jest celem formacji. Naszym wzo­rem do naśladowania jest Chrystus Sługa, którego całe życie było – jak pisze ks. Franciszek Blachnicki – poddane prawu służby, czego wymownym symbolem było umycie nóg uczniom w Wieczerniku, a potem oddanie życia za nas na krzyżu.

Wzorując się na naszym Panu i Zbawicielu i czerpiąc z Niego siły, powinniśmy także budować w sobie służebną postawę, przede wszyst­kim wobec najbliższych: współmałżonka i dzieci. Możemy obficie czer­pać z łaski Sakramentu Małżeństwa, która pomoże nam pokonywać nasz egoizm oraz nasze słabości i ograniczenia. Każdy z nas posiada ponadto jakąś szczególną cechę charakteru, jakieś uzdolnienie, jakiś dar, którym może służyć innym.

Sobór Watykański II przypomniał naukę o charyzmatach i uświa­domił nam, że nikt z ochrzczonych nie jest ich pozbawiony. Chary­zmat to taki dar, który służy budowaniu wspólnoty. Mówiąc „charyzmat” najczęściej myślimy o niezwykłych darach, takich jak czy­nienie cudów czy proroctwa, ale są jeszcze inne, mniejsze, z których często nie zdajemy sobie sprawy: poczucie humoru, pomysłowość, umiejętność gry na jakimś instrumencie, dobre nawiązywanie relacji z dziećmi, umiejętność wczuwania się w nastrój drugiej osoby, czy otwartość na innych. Można by jeszcze długo wymieniać. Każdy z nas posiada jakiś dar; nie może on zostać „zakopany” niczym biblijny ta­lent. Trzeba odkryć swój charyzmat i służyć nim nie tylko najbliższym, ale – w miarę sił i możliwości – także w parafii czy w Ruchu; trzeba odkryć swoje miejsce w Kościele.

A jaka jest w tym wszystkim rola pary animatorskiej? Pełniąc swoją posługę, powinna dawać takie świadectwo, aby swoją postawą  sku­tecznie zachęcić małżonków w kręgu do większego zaangażowania, do dojrzalszego posługiwania nie tylko we własnej rodzinie i najbliż­szym otoczeniu, ale także do wyjścia poza krąg własnych spraw i pro­blemów; do wejścia na drogę diakonii w Ruchu i w Kościele. Bóg sam będzie wskazywał miejsce naszej posługi, gdy zawierzymy Mu nasze życie i oddamy się do Jego dyspozycji mówiąc „Panie oto jestem” .(pary animatorskie, w trosce o jedność małżeńską powinny raczej po­wiedzieć „Panie oto jesteśmy”).

Na zakończenie pragniemy przytoczyć słowa ks. Franciszka Blach­nickiego: „we wspólnocie Kościoła nie ma komórek niepotrzeb­nych. Wszyscy jesteśmy potrzebni, aby objawić światu pełnię, całe bo­gactwo Bożego planu zbawienia, pełne bogactwo i wspaniałe piękno Kościoła. (...) Starajmy się więc wspólnym wysiłkiem o to, żeby, gdzie­kolwiek jesteśmy, Kościół stawał się dzięki naszej posłudze wspólnotą służb i chryzmatów, objawiającą światu bogactwo Bożego działania, działania Chrystusa i Jego Ducha”.