Jezus Chrystus

(169 - styczeń 2010)

Drogowskaz

ks. Adam Prozorowski

Człowiek, który wie, jakim był, zanim ogłoszono mu kerygmat, gdy uświadomi sobie z czego albo od czego go Pan wybawił, jest gotów przyjąć panowanie Jezusa nad swoim życiem

Swoją refleksję o Jezusie chciałbym rozpocząć od przytoczenia wydarzenia, które miało miejsce w moim parafialnym kościele. Byłem wtedy sześcioletnim dzieckiem, które przyszło po raz pierwszy służyć do ołtarza jako ministrant. Pamiętam procesję na wejście, chwile niepewności dokąd pójść, bo przecież jestem pierwszy raz w nowej roli. Nie wiem dlaczego spojrzałem za siebie i wtedy zobaczyłem… wielki drewniany krzyż a na nim wiszącą postać Jezusa w naturalnych rozmiarach. To był dla mnie tak wielki szok, że całą Eucharystię myślałem o tym, co widziałem. Powstało we mnie jakieś dziwne pragnienie aby zobaczyć Go znowu. Powrót do zakrystii nie pozostawił na mnie już takiego śladu, ale to pierwsze spontaniczne spojrzenie na Ukrzyżowanego pozostało we mnie i naznaczyło w jakiś sposób moje życie.

Dzisiaj gdy myślę o Jezusie, wraca do mnie obraz Ukrzyżowanego Chrystusa z mojej parafialnej świątyni. Tam widzę swoje korzenie, które potem min. dzięki Ruchowi Światło-Życie rozwinęły się w chrystocentryczną duchowość.

Przypomnijmy sobie w tym miejscu treść pierwszego Drogowskazu Nowego Człowieka aby odnaleźć doskonałą syntezę naszej oazowej chrystologii.

JEZUS CHRYSTUS jest moim Światłem i Życiem oraz jedyną Drogą do Ojca; Przyjąłem Go jako mojego Pana i Zbawiciela; oddaję Mu swoje życie, aby nim kierował.

Według mojego osobistego doświadczenia kluczowa w treści drogowskazu jest fraza mówiąca o osobistej decyzji człowieka, który przyjmuje Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Myślę, ze wszystko rozpoczyna się od tej świadomej decyzji. Za fenomen w naszym Ruchu uznaję odwagę przekazania człowiekowi kerygmatu, który wzywa go do podjęcia osobistej decyzji. Widzę niesamowitą moc w tym prostym sformułowaniu: „przyjąłem Go…” Normalny oazowicz wie, że przyjął Jezusa w sposób świadomy.

Chciałbym podkreślić personalistyczną treść Drogowskazu. Przyjmuję Jezusa jako Kogoś, jako Tego, który ma prawo do panowania nad moim życiem. Ja tego po prostu chcę – aby moje życie Jemu podlegało. Takie oddanie może uczynić tylko ten, który dostrzegł w Jezusie swojego Zbawiciela, Ratownika. Człowiek, który wie, jakim był, zanim ogłoszono mu kerygmat, gdy uświadomi sobie z czego albo od czego go Pan wybawił, jest gotów przyjąć panowanie Jezusa nad swoim życiem. Dopiero wtedy możliwe jest rozwijanie swojej więzi z Mistrzem, które owocuje odkryciem następnych prawd dotyczących Jezusa.

W treści Drogowskazu pojawia się zdanie „jest moim Światłem i Życiem, jedyną drogą do Ojca”. Światło, które płynie od osoby. Poznając Jezusa widzę w Nim tego, którego słowa i przykład kształtują moje życie. Jezus staje się moim Rabbim, tym, który pragnie mnie doprowadzić do zjednoczenia z Bogiem. Patrząc na Jezusa odkrywam prawdę o Bogu, który posłał swojego Syna. Jezus przecież przypomniał apostołom w czasie ostatniej wieczerzy: Kto mnie widzi, widzi także i Ojca.

Ważne jest podkreślenie prawdy, że Jezus jest jedyną drogą do Ojca. Jakże ważne stwierdzenie w dobie dzisiejszego relatywizmu. Myślę, że jako uczeń Jezusa muszę mieć odwagę wyznania. Nie ma zbawienia poza Jezusem. Tylko Jezus daje mi życie wieczne. Wiara w Niego jest najlepszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka na tym świecie.

Jest jeszcze w naszym Drogowskazie fraza mówiąca o gotowości oddania Jezusowi życia aby nim kierował. Tutaj odkrywam, jak ważna jest osobista znajomość Jezusa, a więc jak potrzebne jest poznanie Go przez lekturę Pisma. Dzięki Słowu wiem, jak On kieruje, co mówi, czego oczekuje. Zostawiając swoim uczniom Słowo Jezus pozostawił im narzędzie, poprzez które będzie mógł kierować życiem uczniów mocą Ducha Świętego.

Na koniec chciałbym podzielić się z wami metodą studium biblijnego, dzięki której mogłem poznać biblijny obraz Jezusa. Metody tej możemy użyć do studiowania każdego tekstu biblijnego w którym jest mowa o Jezusie.

Metoda studium: zbudowana na Hbr 12, 2-3 i Mt 11, 28-29

1. Patrzę na Jezusa (chcę zobaczyć Kim jest i co robi?). On jest Tym, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. Jest prowadzącym nas, dzięki czemu może nas również rozwijać, ubogacać, czuwać, aby wszystko z nami było dobrze.

2. Zastanawiam się nad Jezusem. Po etapie obserwacji potrzebna jest refleksja, co to wszystko znaczy? Zobaczcie, że ta refleksja może nas uchronić przed złamaniem na duchu. Dokładniej trzeba powiedzieć: uchronić przed ustaniem, poddaniem się, rezygnacją. Zbawienny przykład Jezusa.

3. Przyjście do Jezusa. Poznanie Pana musi zaprowadzić człowieka do Jezusa. Mimo różnorodnych obciążeń mam przyjść do Mistrza. Modlitwa.

4. Zabranie jarzma. Każdy musi sam przyjąć swoje powołanie. Poznanie Jezusa daje poczucie bezpieczeństwa. Zobacz co ze studium jest najtrudniej przyjąć.

5. Uczcie się ode Mnie życia, postawy, rozwiązywania problemów i to jest sposób na ukojenie, spokój dla umęczonego człowieka.