Ku dojrzałości w wierze

(153 - wrzesień - październik 2007)

Drogowskazy dojrzałości

Marcin Staniewski

Gdyby ludzie wierzący oceniali swoją dojrzałość w wierze, trudno by im było przyznać, że ich wiara jest niedojrzała - podobnie jak trudno jest się dorosłemu człowiekowi przyznać do niedojrzałości w jakiejkolwiek dziedzinie
Ktoś, kto przegląda podania o pracę może stwierdzić, że w społeczeństwie nie istnieją ludzie zamknięci w sobie czy niezorganizowani. Prawdopodobnie gdyby ludzie wierzący oceniali swoją dojrzałość w wierze, trudno by im było przyznać, że ich wiara jest niedojrzała - podobnie jak trudno jest się dorosłemu człowiekowi przyznać do niedojrzałości w jakiejkolwiek dziedzinie. Ten tekst ma pomóc w określeniu kryteriów, którymi można się kierować przy ocenie dojrzałości własnej wiary.

Ruch Światło-Życie daje w czasie formacji dziesięć drogowskazów do dojrzałości chrześcijańskiej. Są one doskonałą pomocą przy ocenie swojej wiary. Warto do tych drogowskazów sięgać, pytać się, na ile są one wskazówkami, według których chcę żyć.

W pierwszym drogowskazie jest pytanie o fundament mojej wiary - na ile i jak Jezus jest moim Panem i Zbawicielem. Ten drogowskaz to podstawa, bez niego nie można o chrześcijańskiej dojrzałości mówić. Bardzo plastycznie oddaje to jedno ze spotkań w grupie na pierwszym stopniu rekolekcji, gdzie za pomocą schematów pokazany jest człowiek żyjący bez Boga, duchowe niemowlę oraz człowiek duchowy, w którego życiu Jezus jest najważniejszy. Dojrzewanie w wierze to właśnie odchodzenie od kierowania się w życiu własnym ego ku pozwoleniu Chrystusowi na Jego prowadzenie w różnych sytuacjach i okolicznościach.

Kolejne drogowskazy wynikają z tego pierwszego. Są jego dopełnieniem i pokazują konkretnie, jak Jezus może być moim Panem i Zbawicielem. Wzór Maryi i poddanie się prowadzeniu Ducha Świętego (drogowskazy drugi i trzeci) to duchowe wskazówki kroczenia za Chrystusem. Trwanie w Kościele, kontakt ze Słowem Bożym, codzienna modlitwa, zaangażowanie w liturgię, a także świadectwo, wzór nowej kultury oraz bezinteresowna służba wynikająca z dojrzałej miłości określanej biblijnym, greckim słowem agape to bardzo jasne wskazówki, jak kształtować swoją chrześcijańską dojrzałość.

Warto tu podkreślić to, że samej wiary, czyli osobistego odniesienia człowieka do Boga, nie sposób ująć w żadne kryteria. To jest rzeczywistość, która nawet dla zainteresowanego człowieka pozostaje zawsze nie do końca poznana. Tę rzeczywistość do końca zna tylko Bóg, co bardzo trafnie ujmują słowa psalmu „przenikasz i znasz mnie Panie (...) Ty wiesz o mnie wszystko”. Lecz na podstawie zewnętrznych znaków wiary można określić stopień jej dojrzałości, co jest przydatne zarówno w ocenie własnego wnętrza, jak i przy rozpoznawaniu swojego miejsca w Kościele.

Drogowskazy Ruchu nie wyczerpują jednak całego bogactwa Kościoła, jeśli chodzi o dochodzenie do chrześcijańskiej dojrzałości. Chciałbym napisać tu o paru sprawach, które wprost z drogowskazów nie wynikają, a które mogą być pomocne w określeniu swojego miejsca na drodze do Boga.

     Przy ocenie dojrzałości wiary nie można na boku zostawić zwykłej ludzkiej dojrzałości. Stara formuła teologiczna mówi, że łaska buduje na naturze. Jeśli więc natura będzie cherlawa, to i łaska wiary nie będzie owocna. Jeśli ktoś nie jest dobrym człowiekiem, to nie będzie dobrym chrześcijaninem. Oczywiście te dwie sfery przenikają się wzajemnie i choćby z własnego doświadczenia wiem, że doświadczenie wiary dzięki formacji oazowej szczególnie w czasie szkoły średniej miało bardzo duży pozytywny wpływ na moje człowieczeństwo. Z drugiej jednak strony spotyka się ludzi, którzy są ogólnie niedojrzali, a starają się uchodzić za dojrzałych chrześcijan. Prowadzi to różnych postaw „dewocyjnych” w złym znaczeniu tego słowa i jest jednym z najgorszych rodzajów antyświadectwa. Warto zaznaczyć, że różne ruchy religijne, w tym Ruch Światło-Życie są szczególnie narażone na obecność i działanie takich ludzi. Tymczasem do formacji chrześcijańskiej należy także to, że rozwija się zwykłe ludzkie dobre cechy, ucząc się radzić sobie ze swoimi wadami.

Kolejny problem, na który szczególny nacisk kładł papież Jan Paweł II to kwestia kształtowania sumienia. Bez dojrzałego sumienia nie ma dojrzałej wiary. Dzisiejsza kultura, w której bardzo dużo spraw pozostawia się dość dowolnej interpretacji, często nie sprzyja kształtowaniu dobrego sumienia. Żyjemy w świecie, w którym wolność bywa wartością absolutną, czasem ze szkodą dla samej wolności. Tymczasem bez prawdy wolność często staje się samowolą i wprowadza człowieka w różne zniewolenia. Z kształtowaniem sumienia, a ogólniej dojrzałego wnętrza człowieka związana jest również pomoc wspólnoty Kościoła w postaci duchowego prowadzenia, czy to poprzez sakrament pojednania, czy poza formą sakramentalną.

Inną ważną sprawą, która akcentowana jest w Ruchu, szczególnie we wspólnotach Domowego Kościoła, są rekolekcje - czas duchowego zatrzymania się, jak sama łacińska nazwa mówi „pozbierania na nowo” swojego życia.

Na koniec muszę koniecznie napisać, że opisuję tutaj pewien model, do którego nie każdy musi pasować. Jedynym zawsze koniecznym warunkiem dojrzałości chrześcijańskiej jest wiara w Chrystusa - jak pokazuje przykład dobrego łotra, czasem całkowicie wystarczy ona do zbawienia i nie trzeba więcej kiwnąć palcem. Z drugiej strony są takie posługi i powołania w Kościele, w których wszystko to, o czym napisałem jest absolutnym minimum. Dochodzenie do chrześcijańskiej dojrzałości jest dla każdego drogą, na której zdarzają się upadki, na której mimo drogowskazów, można czasem zabłądzić, ale którą warto kroczyć.