Jezus Chrystus

(169 - styczeń 2010)

Duchowo zaatakowani Dyskoteka ewangelizacyjna w Łodzi

Piotr Niedzielski

Chłodny, listopadowy wie¬czór, wigilia uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. W samym cen¬trum Łodzi, przed jednym z naj¬popularniejszych klubów w mie¬ście, kłębi się tłumek młodych ludzi. Już za moment zapełnią oni parkiet, by opuścić go dopie¬ro we wczesnych godzinach po¬rannych. Być może wielu z nich jest przekonanych, że przyszli na zwykłą dyskotekę – i właściwie mają rację, ale tylko częściowo.

Klub „Heaven” tego wieczoru jest świadkiem pierwszej, histo¬rycznej dyskoteki ewangelizacyj¬nej zorganizowanej przez diece¬zjalną Diakonię Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie. Dyskoteki bez alkoholu, narkotyków i mu-zyki techno, za to z możliwością modlitwy i spowiedzi.

Godzina 20.00

We wszystkich trzech salach, w których odbywa się zabawa, z minuty na minutę robi się co-raz mniej miejsca. Młodzi zajmują każdy centymetr parkietu, zale-gają na sofach znajdujących się pod ścianami, a niektórzy roztlą-dają się po klu¬bie. Ich uwagę przykuwają tabli¬ce z napi¬sami: „modlitwa” i „sala ciszy”. Pierw¬sze zaskoczenie wie¬czoru – w tych właśnie miejscach trwa nie¬ustanna modlitwa. W ro¬gu po¬mieszczenia znajduje się krzyż, oświetlony płomieniami świec, wokół którego modli się gromad¬ka młodych ludzi. Z gło¬śników płyną melodie kanonów z Taizé. Z  tyłu pomieszczenia na stoli¬kach spoczywają stuły i krzy¬że. Po chwili do sali wkraczają ka¬płani – początkowo dwóch, trzech, a potem już kilkunastu. Nie narzekają na brak zajęcia, ponieważ chętnych do porozma¬wiania i wyspowiadania się nie brakuje. Taki obrazek będzie można zobaczyć praktycznie do ostatnich chwil dyskoteki. Ks. Mi¬chał Misiak, moderator Diakonii Ewangelizacyjnej, powie później o tym miejscu w ten oto sposób: „Tu jest serce całej dyskoteki. Bez modlitwy całe przedsięwzię¬cie nie doszłoby do skutku. Ce-lem jest zachęcenie młodych ludzi do nawrócenia, a to bez modlitwy nie jest możliwe. Także nowa ewangelizacja na niej się właśnie opiera”.

Godzina 21.10

Goście dyskoteki z lekkim niedo¬wierzaniem wpatrują się w  pod¬wyższenie, na którym znajduje się konsoleta – oto obok didże¬jów pojawia się ks. bp. Ireneusz Pękalski razem z wiceprezyden¬tem Łodzi Włodzimierzem To-maszewskim. Łódzki sufragan pozdrawia bawiącą się młodzież i udziela jej swojego błogosła¬wieństwa. Apeluje do młodych, aby stale rozgrzewali swoje serca miłością do Jezusa Chrystusa, ci zaś dziękują mu za przybycie bu¬rzą oklasków. Biskup trafia także do sali ciszy, by pobłogosławić modlące się tam osoby. Dziękuje im za ich obecność i modlitewne wsparcie. Zaznacza, że są oni potrzebni Jezusowi – po to, aby On mógł królować w sercach tych młodzi ludzi; taki właśnie powinien być sens ich posługi.

Jednym z księży obecnych te¬go wieczoru w klubie „Heaven” jest ks. Piotr Tarabasz, tegorocz¬ny neoprezbiter. Zapytany prze¬ze mnie o swoją opinię na temat takiego sposobu ewangelizacji, odpowiada: „Z pewnością ta me¬toda może się wydawać kontro¬wersyjna. Jednak myślę, że warto próbować nowych metod ewan¬gelizacji, trzeba szukać stale no-wych metod dotarcia do mło¬dych ludzi. Uważam, że powin¬niśmy być wierni ewangelicznej zasadzie mówiącej, że wartość działania poznaje się po jego owocach”.

Godzina 22.30

W korytarzu prowadzącym do sali modlitwy, gdzie na ścianie powieszono obraz Jezusa Miło¬siernego, mijam dwie nastolatki, wychwytuję, o czym rozmawiają: „Wiele rzeczy tu widziałam, ale tego jeszcze nie”. Tego wieczoru z młodymi są także trzy siostry zakonne, na ich widok niektórzy przystają ze szczerym zdumie¬niem na twarzy, ja słyszę komen¬tarz: „Zakonnica… Ja nie mogę, widziałaś?”. Trzeba jednak przy¬znać, że ich obecność wywołuje uśmiech na twarzach wielu osób – i na pewno nie jest to uśmiech politowania, ale raczej – życzli¬wości.

Zastanawiam się przez chwi¬lę, dlaczego właściwie młodzi odpowiedzieli na zaproszenie łódzkich ewangelizatorów. Karo¬lina, studentka filologii polskiej, mówi mi tak: „Przyszłam, bo by¬łam ciekawa, jak wygląda impre¬za, której przewodzi wiara, jak ludzie będą się na niej bawili”. Kinga i Magda, również student¬ki, które spotykam gdzieś na ko¬rytarzu, popierają pomysł zorga¬nizowania takiej dyskoteki. Jak twierdzą, „to bardzo dobry po¬mysł. Trzeba wychodzić do ludzi tam, gdzie oni są. Czułyśmy po¬trzebę przyjścia tutaj”.

Godzina 23.05

Wśród oazowiczów szalejących na parkiecie dostrzegam pewne poruszenie, którego powód już po chwili staje się dla mnie jasny. Oto w drzwiach pojawiają się dwaj księża moderatorzy: ge¬neralny ks. Adam Wodarczyk i diecezjalny ks. Piotr Pirek. Pierw¬szy z nich z wyraźnym za¬dowo¬leniem na twarzy przygląda się tańczącym, po chwili wyjmuje te¬lefon komórkowy i przez kilka minut nagrywa to, co dzieje się przed jego oczami. Lecz co to? Nagle zaczyna podrygiwać w takt muzyki, a za moment robi to sa¬mo także i… ks. Piotr! Takie rze¬czy to naprawdę tylko w  Oa¬zie!:) Wracając z sali, gdzie spo¬tkałem obu moderatorów, mijam sklepik, w  którym nasze piękne oazowe dziewczyny z promien¬nymi uśmiechami na twarzy sprzedają okolicznościowe gad¬żety – koszulki, smycze, naszyw¬ki i przypinki. Chętnych do ich kupna nie brakuje. Gdy zaglą¬dam do jednej z męskich toalet, na automacie do sprzedaży pre¬zerwatyw dostrzegam kartkę z napisem: „No sex”. Genialne…

Mija północ, mamy niedzielę, 22 listopada. Rozkręcona już na dobre dyskoteka zostaje na chwi¬lę przerwana – a wszystko po to, żeby bawiącym się zaprezento¬wać pantomimy ewangelizacyjne i… pokaz mody chrześcijańskiej autorstwa projektantki mody Pauliny Polak. Młodzi słuchają także świadectwa Tomka Adam¬ka, mistrza świata w boksie i og-lądają pokaz tańca grupy You Can Dance. Pokazane przedsta-wienia na długo zostają w pa-mięci oglądających; gdy później stoję przy wyjściu rozdając młodym egzemplarze Ewangelii wg. św. Łukasza wraz z ulotkami zapraszającymi na spotkania oa-zowe, jeden z chłopców koniecz-nie chce się dowiedzieć, kim my jesteśmy i kiedy znów będzie zorganizowa¬na podobna impre¬za.

Godzina 3.15

Zmęczeni szaloną zabawą młodzi powoli opuszczają klub „Hea-ven”, zostają najbardziej wy¬trwali. Na jednym z korytarzy do¬strzegam niesamowity obrazek (który to już raz tej nocy?). Oto pod oknem trwa poważna, du-chowa rozmowa siostry zakonnej z młodym chłopakiem. Siostra żywo gestykuluje, najwyraźniej próbując przekazać mu coś waż¬nego. Czy mówi mu, że Bóg ist¬nieje i kocha go najbardziej na świecie? Tego już nie jestem w stanie stwierdzić, a podsłuchi¬wać nie wypada, ale myślę, że to bar¬dzo prawdopodobne… Rety, a jeśli ten chłopak właśnie coś zro¬zumiał? A jeśli on zapragnie teraz zmienić swoje życie?

Idąc już do wyjścia spotykam ks. Michała. Jest wyraźnie poru¬szony, a kiedy pytam, dlaczego, odpowiada mi, że wysłuchał dzi¬siaj wielu przejmujących, wzru¬szających spowiedzi. Nie mogę się powstrzymać i pytam, ile mniej więcej osób tej nocy odby¬ło rozmowę duchową z kapła¬nem. Pada odpowiedź: około 400… Jestem pod wrażeniem, a w sercu rośnie ogromna wdzięczność Panu Bogu. Na dys¬kotece pojawili się: miejsco-wy ksiądz biskup, około 30 kap-łanów, 4 kleryków, 3 siostry za¬konne, animatorzy oazowi z te-renu całej archidiece¬zji. Oczy-wiście, nie liczby są tutaj najważ-niejsze. Choćby jedna oso¬ba za¬pragnęła pojednać się z Bo¬giem, to właśnie dla niej jednej warto było zorganizować tę dys¬kotekę i poświęcić jej dwa mie¬siące przy¬gotowań. Nikt nie ma co do tego wątpliwości.