Eucharystia

(146 - wrzesień - październik 2006)

Dziecięctwo (świadectwo)

Joanna

W przyjmowaniu Komunii bezpośrednio do ust najpełniej wyrażam się ja i moja miłość do Chrystusa Eucharystycznego

Komunia Święta przyjmowana z rąk kapłana bezpośrednio do ust była dla mnie od zawsze bardzo ważna. W takiej tradycji wyrosłam, dla mnie tak było zawsze.

Komunia Święta przyjmowana do ust jest dla mnie przede wszystkim poddaniem całej siebie Komuś znacznie większemu i potężniejszemu - samemu Bogu, który przychodzi by karmić mnie Sobą. Poddaję się, uniżam - daję się karmić czyli w jakimś sensie przyznaję się do słabości, tę słabość okazuję. Staję się sługą - osobą całkowicie poddaną...

Taka forma Komunii Świętej jest dla mnie również wyrazem mojego dzięcięctwa, bo im bardziej daję się karmić, tym bardziej staję się dzieckiem. Małym, zależnym, otwartym na Miłość i jednocześnie bardzo jej spragnionym. Im mniejsze dziecko tym bardziej nieporadne i tym większej wymaga od rodziców troski i uwagi, tym bardziej potrzebuje nakarmienia zarówno pokarmem jak i miłością, by w ogóle mogło żyć. Karmienie dziecka to również pieszczota, chwila niezwykłej czułości i intymności między każdym maleństwem a jego rodzicami.

     W Komunii Świętej ta niezwykła czułość i intymność przenosi się dla mnie na relację z Bogiem. On tak bardzo pragnie mnie mieć dla Siebie, że przychodzi i daje mi się cały. Z czułością, wręcz z pieszczotą, karmi mnie swoim Ciałem. Z delikatnością rodziców pochylających się nad swym maleństwem; z czułością Oblubieńca miłującego swą Oblubienicę...

Z postawy dziecka rodzi się również moje przywiązanie, przylgnięcie sercem do Boga, który staje się dla mnie Pokarmem, który w swej czułej delikatności nigdy nie zrobi mi krzywdy, nigdy mnie nie opuści, nie zrani. Wzrasta zaufanie i pewność, że On nie zawiedzie i nigdy nie cofnie Swej miłości.

Tak trochę humorystycznie to przywiązanie można porównać z oswojeniem. Czasem żartobliwie mówimy: „Jesteś oswojony - jesz mi z ręki”. Mimo wszystko jednak to stwierdzenie wiele nam mówi o relacji dwóch osób, o łączącej ich więzi przyjaźni, o wzajemnej otwartości na siebie nawzajem, o zaufaniu, itd. Przełożenie tego na relację z Bogiem, jest to dla mnie niezwykle ważne. Ja chcę się uczyć takiej więzi, takiej ufności, takiego przywiązania, by dosłownie „jeść Bogu z ręki”, by ufać do końca, by otworzyć się całkowicie...

Odnajduję się w przyjmowaniu Komunii bezpośrednio do ust i w ten sposób najpełniej wyrażam się ja i moja miłość do Chrystusa Eucharystycznego przychodzącego do mnie w Kruszynie Białego Chleba.