Bioetyka

(175 - listopad - grudzień 2010)

Ekskomunika

Krzysztof Jankowiak

Taka kara została powiązana z aborcją przede wszystkim dlatego, żeby zwrócić uwagę na ciężar tego przestępstwa, żeby obudzić i poruszyć ludzkie sumienia

Aborcja i ekskomunika – te dwa słowa skojarzone ze sobą co jakiś czas wy­wołują rozmaite emocje. A to pojawiają się żądania nałożenia na kogoś ekskomuniki. A to jakaś gazeta opublikuje listę polityków, którzy jej zda­niem nie mają prawa przystępować do Komunii św. (uzasadniając to ekskomuni­ką). Sytuacje takie nie tylko wywołują medialną wrzawę, ale i powodują spore za­mieszanie. Świadczą bowiem, że autorzy takich akcji nie do końca się orientują w zasadach nakładania kar w Kościele i tę swoją niewiedzę przekazują innym.

Ekskomunika jest karą kościelną. Jej nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa excommunikatio oznaczającego wyłączenie ze wspólnoty. W potocznej świadomości ekskomunika z tym właśnie się kojarzy – z wyłączeniem ze wspólnoty Kościoła. Cóż to jednak konkretnie znaczy? Otóż w rozmaitych czasach różnie określano skutki ekskomuniki. Aktualnie obowiązujący kodeks prawa kanoniczne­go stanowi, że:

Ekskomunikowanemu zabrania się:

1. jakiegokolwiek udziału posługiwania w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej lub w ja­kichkolwiek innych obrzędach kultu;

2. sprawować sakramenty i sakramentalia oraz przyjmować sakramenty;

3. sprawować kościelne urzędy lub posługi albo jakiekolwiek inne zadania, bądź wyko­nywać akty rządzenia (kanon 1331 § 1).

Takie więc są skutki ekskomuniki. Można więc powiedzieć, że rozumie­nie eks­komuniki jako wyłączenia ze wspólnoty Kościoła jest chyba zbyt szerokie. O. Ja­cek Salij pisze:

Ekskomunika nie jest wykluczeniem z Kościoła. Takiej kary Kościół nie ośmiela się sto­sować nigdy.

Warto jeszcze zauważyć, że skutki w znacznej mierze dotyczą osób duchownych. Dla świeckiego najbardziej dotkliwy jest oczywiście zakaz przyjmowania sakramen­tów, mniejsze znaczenie będzie miał zakaz posług liturgicznych a zwłaszcza zakaz spra­wowania urzędów i posług kościelnych (choć w tym ostatnim mieści się rów­nież zakaz bycia rodzicem chrzestnym).

Ekskomunika nakładana jest za czyny będące przestępstwami. „Kościół posia­da wrodzone i własne prawo wymierzania sankcji karnych wiernym popełniającym przestępstwo” – mówi kodeks prawa kanonicznego (kanon 1311). Tematyka przestępstw w Kościele jest dość złożona, nie ma potrzeby jej szczegółowo tutaj omawiać, trzeba jednak wskazać na dwie podstawowe zasady. Stosuje się je w odniesieniu do przestępstw we wszystkich cywilizowanych systemach prawnych, w tym w prawie kanonicznym.

Po pierwsze przestępstwem jest tylko czyn, który za taki uznany jest przez pra­wo (Nullum crimen sine lege ­– nie ma przestępstwa bez ustawy – głosi stara ła­cińska maksyma). Nie można więc nigdy domniemywać, że jakiś czyn jest prze­stępstwem, zawsze musi być on wprost wskazany jako przestępstwo w prawie – w tym wypadku w prawie kanonicznym.

Po drugie zaś wszystkie przepisy dotyczące przestępstw należy interpretować ściśle – nie można nigdy rozszerzać ich zakresu. Nie można więc na przykład za przestępstwa uznawać innych czynów, które są podobne do przestępstw czy jakoś z nimi związane. Nie można też uznawać, że odpowiedzialność karną za przestęp­stwo ponoszą inne osoby niż wprost wymie­nione w prawie. Kara za przestępstwo dotyka z reguły nie tylko osobę, która dany czyn po­pełnia, ale każda z innych osób ponoszących odpowiedzialność musi być wprost opisana w prawie – nie można tego dowolnie rozsze­rzać argumentując, że ktoś jeszcze miał zwią­zek z po­pełnieniem czynu.

Trzeba jeszcze dodać, że przepisy karne w prawie kanonicznym mają znaczenie po­moc­nicze. Od karania przestępców jest przede wszystkim państwo – ono ustanawia kodeksy karne szczegółowo opisujące prze­stępstwa i kary za nie. Kodeks prawa kanonicznego nie ustanawia więc kar za wszystkie czyny, które można by określić jako przestępstwa – rów­nież jeśli są to czyny bardzo poważne. Skoro bowiem państwo ściga z całą surowością ja­kieś po­stępowanie, a zwłaszcza skoro jest po­wszechne potępienie dla niego w odczuciu społecznym, nie ma potrzeby dodatkowej interwencji karnej Kościoła. Prawo ka­noniczne opisuje więc przede wszystkim przestępstwa jakoś związane z życiem ko­ścielnym oraz takie, na które szczególnie chce zwrócić uwagę – na przykład dlate­go, że społeczeństwa niekoniecznie uważają je za przestępstwa (choć powinny). To więc, że jakiś czyn nie jest opisany jako przestępstwo w prawie kanonicznym, nie oznacza, że nie jest on grzechem czy nie może być grzechem ciężkim. Rów­nież to, że za jakiś czyn jest ustalona mniejsza kara, nie oznacza automatycznie, że jest on czynem mniej poważnym z moralnego punktu widzenia.

Jednym z czynów karanych ekskomuniką jest aborcja. Została z nią powiązana taka kara przede wszystkim dlatego, żeby zwrócić uwagę na ciężar tego prze­stępstwa, żeby obudzić i poruszyć ludzkie sumienia – jak wiemy wiele osób  uwa­ża, że aborcja nie jest niczym złym, ostatnio nawet niektórzy zaliczają ją do praw człowieka.

Niektórzy pytają, dlaczego ekskomuniką obłożona jest aborcja a nie jest zabój­stwo już urodzonego człowieka. Otóż za zabójstwo kodeks prawa kanonicznego też przewiduje kary, choć w większości faktycznie łagodniejsze. Kościół jednak nie musi sięgać po najcięższą karę, skoro zabójstwo wszyscy wszędzie potępiają a pra­wa państwowe traktują zabójców bardzo surowo.

O aborcji kanon 1398 mówi: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa”. Przepis ten dotyczy wyłącznie osób, które popełniają konkretną aborcję – nie obejmuje więc na przy­kład tych, którzy uchwalają prawo aborcję umożliwiające. Natomiast obejmuje nie tylko bezpośrednich wykonawców aborcji (lekarza, kobietę), ale też współspraw­ców, bez których do aborcji by nie doszło. To z kolei wynika z kanonu 1329 § 1 który mówi: „Karze wiążącej mocą samego prawa dołączonej do przestępstwa podlegają wspólnicy nie wymienieni w ustawie lub nakazie, jeśli bez ich udziału przestępstwo nie byłoby dokonane”.

Są jednak osoby, które nie popadają w eks­komunikę. Kanony 1323 i 1324 zawiera­ją wyłączenia lub ograniczenia kar. Dotyczy to między innymi osób mających poniżej 16 lat, a także działających pod wpływem przy­musu,  pozbawionych zdolności używa­nia rozumu.

Ekskomunika dotyczy tylko aborcji, która do­szła do skutku. Nie podlegają więc tej karze osoby, które przygotowywały aborcję albo pomagały w niej, jeśli do aborcji w końcu nie doszło. Nie zależy to od przyczyn, dla których aborcja nie miała miejsca. Nawet więc jeśli ktoś konsekwentnie chciał przeprowadzić aborcję, ale z całkowicie niezależnych od niego powodów okazało się to niemożliwe, nie podlega ekskomunice.

Ekskomunika wiąże mocą samego prawa. Oznacza to, że żadna władza ko­ścielna ekskomuniki nie musi ogłaszać ani w jakikolwiek formalny sposób nakła­dać – obowiązuje ona automatyczne z chwilą popełnienia czynu.

Może się pojawić pytanie, co oznacza zwrot „przerwanie ciąży” w kanonie 1398. Czy chodzi tylko o aborcję czy też o inne działania – jak wiemy, są środki farmakologiczne czy mechaniczne celowo nastawione na niszczenie poczę­tego życia (np. tzw. pigułki „dzień po”, spirale), również jednym z mechanizmów obecnie stosowanych pigułek antykoncepcyjnych jest mechanizm poronny. Na to pytanie odpowiedział specjalny organ powołany do interpretacji kodeksu prawa kanonicznego, czyli Papieska Komisja ds. Autentycznej Interpretacji Kodeksu Pra­wa Kanonicznego. Stwierdziła, że przez pojęcie przerwania ciąży w świetle prawa kanonicznego rozumie się „zabicie płodu w jakikolwiek sposób i w jakimkolwiek czasie od momentu poczęcia” (wypowiedź z 23 maja 1988 r.). A więc stosowanie wszystkich środków, które używa się po to, aby wywołać poronienie, również gro­zi popadnięciem w ekskomunikę. Praktyczny problem polega tylko na tym, że w większości przypadków nie wiadomo, czy faktycznie doszło do poronienia – nie ma przecież pewności, że nastąpiło poczęcie, a jeśli chodzi o pigułki nie wiadomo, który mechanizm zadziałał.

A jak jest z in vitro? Prowadzi ono przecież do wytworzenia nadliczbowych em­brionów, które raczej w praktyce nie mają szansy na przeżycie. Sama ta metoda nie po­woduje jednak bezpośrednio zabicia poczęte­go życia, więc zgodnie z przy­wołaną zasadą ścisłego interpretowania przepisów karnych, nie można na in vitro rozszerzać przepisów dotyczących ekskomuniki. Kongregacja Nauki Wiary w wy­danej dwa lata temu instrukcji „Dignitas personae” przypomniała orzeczenie pa­pieskiej komisji o ekskomunice mówiąc o środkach poronnych (n. 23), jednak nie od­niosła go do in vitro – choć tematem in vi­tro zajmowała się bardzo obszernie. Papieska Komisja ds. Autentycznej Interpretacji Kodek­su Prawa Kanonicznego mogłaby rozszerzyć stosowania kanonu 1398 na in vitro, którego skutkiem jest śmierć embrionu – jej orzecze­nia opublikowane w oficjalnych aktach Stoli­cy Apostolskiej mają rangę ustawy. Dopóki jed­nak tego nie uczyniła, należy przyjąć, że sa­mo poddanie się procedurze in vitro nie po­wodu­je ekskomuniki. Oczywiście nie ma naj­mniej­szej wątpliwości co do ekskomuniki, jeśli w wyniku in vitro następuje skuteczna im­planta­cja kilku embrionów i następnie prze­prowa­dza się tzw. aborcję redukcyjną (ze względu na niebezpieczny charakter cią­ży mnogiej po in vitro zabija się „nadwyżkę” dzieci rozwi­jających się w łonie mat­ki).

Człowiek, który popadł w ekskomunikę, może w każdej chwili się od niej uwol­nić. Wystarczy, że będzie chciał pojednać się z Bogiem i wyrazi pragnie­nie nawrócenia w sakramencie pojednania. Jednak nie każdy ksiądz może zwolnić z ekskomuniki wynikają­cej z grzechu aborcji. Może to uczynić papież, biskup die­cezji oraz księża wyznaczeni przez biskupa diecezjalnego. Za­zwyczaj biskup wyzna­cza księdza-penitencjarza do spowiedzi osób z ekskomuniką za aborcję, bywa, że uprawnienie do zwolnienia mają kapłani spowiadający w nie­których sanktuariach.

Wyjście z ekskomuniki nie jest więc wcale bardzo trudne. Dlaczego tak jest? Dlatego, że celem kar w Kościele jest poprawa osoby ukaranej. Wprost mówił o tym papież Jan Paweł II, gdy w encyklice „Evangelium vitae” poruszał problem kary za aborcję:

Za pomocą takiej surowej kary Kościół wskazuje na to przestępstwo jako na jedno z najcięższych i najbardziej niebezpiecznych, zachęcając sprawcę do gorliwego poszukiwa­nia drogi nawrócenia. W Kościele bowiem kara ekskomuniki wymierzana jest po to, aby w peł­ni uświadomić winnemu powagę popełnionego grzechu, a z kolei by doprowadzić go do koniecznego nawrócenia i pokuty (n. 62).