Pytania o ekologię

(226 - marzec - maj 2019)

Ewangelia stworzenia

Anna Pełka

O klimacie, śmieciach, transgenicznym zbożu i wielu jeszcze poważniejszych sprawach, czyli co znajdziemy w encyklice papieża Franciszka Laudato Si’.

Charakterystyczne dla „Laudato Si’” jest jej skierowanie do wszystkich ludzi, nie tylko do ludzi Kościoła. Papież Franciszek do refleksji nad przyrodą zaprasza każdego człowieka. Używa tu słowa dialog, otwierając się na inne religie czy w ogóle na wszystkich ludzi spoza jakichkolwiek kościołów. Przez to słowo sugeruje też zachętę do dalszej współpracy nad wspólnym dobrem ponad wszelkimi podziałami i przynależnościami. 

Tytuł pierwszego rozdziału: Co się dzieje w naszym domu streszcza już właściwie zawartość. Kluczowym słowem staje się dom, bo człowiek tylko najbliższe sobie miejsce tak nazywa i tak traktuje. Papież pokazuje w ten sposób, jakie podejście do otaczającego świata i przyrody powinien mieć każdy człowiek. Wymienia szereg konkretnych zagrożeń, wynikających niestety, z niewłaściwej i szkodliwej gospodarki człowieka. Chodzi tu m.in. o zmiany klimatu, zaśmiecanie środowiska, monokulturowe uprawy, wylesianie dużych terenów, brak wody pitnej w wielu krajach, zanikanie gatunków. Przyznam, że byłam pod wielkim wrażeniem tak szczegółowej listy szkodliwości. Dopiero z encykliki dowiedziałam się na przykład, że w połowach ryb używa się cyjanku (o dynamicie wiedziałam wcześniej). Jednak wyliczenie szkodliwości nie jest tu głównym celem Autora. Papież Franciszek zwraca uwagę na zależności ekonomiczno-społeczne i kieruje naszą uwagę na ubogich. Pokazuje też, że nierzadko koszty szkód popełnionych w wyniku krótkowzrocznej rabunkowej gospodarki przestrzenią są znacznie większe niż uzyskane doraźnie korzyści ekonomiczne. Zachęca, aby wykraczać poza teraźniejszość i przewidywać skutki.

Gdyby ktoś był do tej pory zaniepokojony, że jeden z ważniejszych rangą dokumentów  kościelnych nie ma nawiązań teologicznych, to znajdzie uspokojenie w drugim rozdziale Ewangelia Stworzenia.  Autor Encykliki przypomina nam, że Pismo św. pokazuje nam potrójny wymiar relacyjny człowieka. Chodzi tu o  relacje człowieka z Bogiem, człowieka z innymi ludźmi i człowieka z przyrodą. Tłumaczy nam także, jak rozumieć słowa o czynieniu sobie ziemi poddaną. Odwołuje się tutaj do fragmentu Rdz 2, 15 i zwraca uwagę na słowa „uprawiać” i „doglądać”. O ile uprawianie, to oranie i kultywowanie, to „doglądanie oznacza chronienie, strzeżenie, zachowanie, bronienie i czuwanie” (por. p. 68).  Pismo Święte w wielu miejscach wskazuje właściwy człowiekowi stosunek do ziemi i całego stworzenia. Stworzenie jest wyrazem miłości i czułości Boga. Człowiek  może ten stworzony świat rozwijać, ale może też wprowadzać zło, cierpienie i regres. Bóg jednak pragnie współpracy i jedności całego Stworzenia, powierzając człowiekowi misję odpowiedzialnego zarządzania stworzeniami dla dobra wszystkich. Niezwykle mocno w tym rozdziale wybrzmiały dla mnie słowa o komunii (pp. 89-92), w języku kościelnym przeznaczone zazwyczaj dla innej, nadprzyrodzonej rzeczywistości: „wszystkie byty wszechświata, będąc stworzonymi przez tego samego Ojca, są zjednoczone niewidzialnymi więzami i tworzą rodzaj uniwersalnej rodziny, wspaniałej komunii pobudzającej do świętego, serdecznego i pokornego szacunku.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.