Eucharystia

(146 - wrzesień - październik 2006)

Gdzie dwaj albo trzej

ks. Grzegorz Strządała

O Mszach świętych dla małych grup

Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20). W Wieczerniku Jezus zgromadził najpierw Dwunastu Apostołów, gdy równocześnie w tej samej Eucharystii prymicyjnej pod krzyżem była dość spora gromada ludzi, niekoniecznie zainteresowanych oddaniem wówczas czci Bogu. Gdy mówimy o Eucharystii, te dwie sceny łączą jedną całość, ukazując, że Eucharystia może gromadzić tylko niewielu, a równocześnie całe mnóstwo, oraz że choćby w to dzieło angażowało się tylko kilka osób, zawsze dotyczy całego świata.

Podejmując zagadnienie Mszy Świętej dla małych grup, trzeba najpierw zobaczyć tę małą wspólnotę w kontekście całego Kościoła. Bez względu bowiem, czy to będzie Msza gromadząca miliony czy tylko kilka osób zaangażowanych w konkretną grupę formacyjną, jest ona własnością Kościoła i nie może być realizacją dowolnych postulatów zgromadzonych osób. Muszą być zachowane wszystkie zasady liturgiczne. Niemniej na pewno warto zwrócić uwagę na pewną odmienność Mszy w małych grupach. Łatwiej w takiej celebracji podkreślić treści, które przy zwyczajnej Mszy parafialnej często mogą być niezauważone.

Msza Święta w małej grupie ma więc pomagać w lepszym zrozumieniu misterium, które dokonuje się na ołtarzu. Dzięki temu jest możliwość pogłębienia życia chrześcijańskiego przez celebrację znaków liturgicznych.

Eucharystię współtworzy wspólnota ludzi. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że dobrze zrozumiane słowo wspólnota od razu nasuwa pewne przemyślenia. Dzieje Apostolskie opisują wspólnotę jerozolimską, gdzie więź zaznaczona była nawet wspólną własnością. Koniecznym wydaje się być tu wzajemna znajomość i, co więcej, wzajemne zaufanie. Często w ludzie zgromadzonym na Mszy Świętej, szczególnie w wielkich miastach, możemy czuć się anonimowi, a nawet zagubieni pośród nieznajomych. Liturgia w małej grupie daje ten komfort wspólnoty, wspólnego podążania szlakiem zbawienia. To z kolei pomaga w lepszym zaangażowaniu się w liturgię począwszy od wspólnych aklamacji po indywidualne posługi. Jest to okazja do zaangażowania wszystkich w liturgię, nawet w konkretne posługi. W końcu wiele jest posług, których na co dzień się nie wykonuje, albo wykonuje się kumulując kilka w jednej osobie. Im mniejsza grupa, tym łatwiej zaznaczyć przez taki sposób przeżycia Eucharystii bogactwo całej wspólnoty w ich umiejętnościach i osobowościach.

Miałem okazję pewnego razu celebrować Mszę Świętą dla kilku par narzeczonych przeżywających swe przygotowanie do małżeństwa. Oczywiście przy wielkiej różnorodności sposobów przeżywania wiary, niewątpliwie także zróżnicowanych stanów wiary, trzeba było od razu założyć trudność w podejmowaniu posług liturgicznych. Dla kilku narzeczonych była to okazja do przypomnienia sobie przygody posługi liturgicznej sprzed kilku lat, dla innych to była zupełna nowość. Udało się jednak rozplanować posługi między prawie wszystkich uczestników liturgii, co dało im obraz odpowiedzialności za liturgię całego zgromadzenia również w wymiarze indywidualnych osób. Na pewno o wiele łatwiej zorganizować to można we wspólnocie formacyjnej.

Msza Święta w małej grupie, szczególnie ukierunkowanej formacyjnie przez przynależność do konkretnego ruchu, daje okazję lepszego przygotowania do celebracji. Zwykle przy takiej okazji jest czas bardziej sprężysty i można dostosować do konkretnej sytuacji, co jest raczej niemożliwe w porządku parafialnym. Dotyczy to choćby potrzeby przesunięcia czasu rozpoczęcia Mszy Świętej, czy możliwość rozbudowania liturgii o dopuszczalne elementy, które też powodują wydłużenie czasu celebracji, na co w zwyczajnych warunkach parafialnych wierni mogliby być nieprzygotowani. We wspólnocie, w której jest wzajemne zaufanie, łatwiej uczestnicy pokonują bariery w podejmowaniu czynności, których dotychczas nie czynili, bądź czynienie ich przychodzi im z trudem. Na przykład może na człowieku ciążyć przekonanie, że nie potrafi śpiewać, a w tej grupie jest szansa, by zaśpiewał z wszystkimi.

Eucharystia ma być źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego, więc w małej wspólnocie, której celem jest rozwój duchowy, tym bardziej powinno się o to zadbać. Trzeba więc uwrażliwić na dobre przygotowanie do liturgii. Istotnym momentem jest tu wyciszenie i rozmodlenie przed Eucharystią. Nie może być tak ważne wydarzenie sprawowane „z marszu”, gdy umysł jest przeciążony wrażeniami „z ulicy”.

Na pewno należy zadbać o to, by Msza Święta była przeżyta w pełni przez wszystkich. Jeśli jest taka potrzeba, koniecznym jest danie okazji do spowiedzi. W takich wspólnotach jest pragnienie głębszego przeżycia tego sakramentu, na co potrzeba więcej czasu i oczywiście może powodować nawet opóźnienie planowanego rozpoczęcia Mszy Świętej. Dla zaznaczenia istoty wspólnotowego przeżycia Eucharystii ważnym jest, by wszyscy tę prawdę zaznaczyli przez przystąpienie do Komunii Świętej. Gdy choć jeden członek wspólnoty do niej nie przystępuje, staje się to raną dla całej wspólnoty. Zatem wspólnota powinna rozumieć potrzebę oczyszczenia się współbraci przed Mszą Świętą, jeśli jest taka potrzeba, a nawet towarzyszyć im modlitwą.

Przygotowanie do Eucharystii to także przygotowanie miejsca. Zamiast jednego zakrystiana, mogą poszczególne czynności wykonać członkowie wspólnoty. To będzie przyniesienie kwiatów i wkomponowanie ich w prezbiterium, przygotowanie potrzebnych paramentów, stolika z darami, krzeseł do siedzenia, a nawet samego ołtarza, np. przez przyniesienie świeżo wypranego obrusu.

Czynnością, która pięknie nawiązuje do czynnego udziału w Misterium Miłości Chrystusa jest przekładanie do puszki czy pateny komunikantów, które będą konsekrowane w czasie Eucharystii. Osobiście przełożony komunikant symbolizuje mój wkład w tę celebrację, jak również dar, który składam Chrystusowi. Jest to dar niedoskonały, skalany moją grzesznością. Ale to jest sposób na to, żeby Jezus to uzdrowił, gdy w Eucharystii właśnie ten dar przemieni w doskonały Dar Siebie, który przyjmę w Komunii Świętej. Przygotować można również intencje, które będą wspólnie przedstawione Bogu. Mogą być one wypowiedziane przez kapłana na początku Mszy Świętej albo przez posługującego w modlitwie wiernych.

Sama Msza Święta w małej wspólnocie staje się szczególnym miejscem formacji liturgicznej. W takiej Mszy tym bardziej na miejscu jest stosowanie komentarzy.

Dla podkreślenia wymiaru wspólnoty, procesja wejścia powinna przyjść do ołtarza spomiędzy zgromadzonego ludu, nawet gdyby trzeba było ją rozpocząć nie w zakrystii, a w jakimś innym pomieszczeniu, czy po prostu w umówionym miejscu kościoła.

Czytania i psalm mogą wykonywać uczestniczący w liturgii poza prezbiterium. Wykonują je oczywiście z ambony. Jeśli jest taka potrzeba, można korzystając z zatwierdzonych ksiąg liturgicznych specjalnie dobrać czytania i formularz Mszy, chyba, że jest niedziela bądź uroczystość, gdzie zachowanie właściwych czytań będzie wyrazem jedności we wspólnym świętowaniu Kościoła.

Pożądanym jest, by była procesja z darami, która będzie symbolizować złożony przez wspólnotę dar. Może to być okazją do złożenia indywidualnych darów przez wszystkich uczestników Mszy Świętej.

Zasadniczo nie stosuje się w liturgii wielkiej celebracji znaku pokoju, żeby nie przeakcentować znaku, który ma tylko podprowadzić do przeżycia Komunii Świętej. Znak pokoju powinno przykazywać się przede wszystkim najbliżej stojącym. Może jednak kapłan przekazać znak pokoju asyście, a asysta zgromadzonym poza prezbiterium. Trzeba zwrócić uwagę, że przy przekazywaniu znaku pokoju celebrans nie może opuszczać prezbiterium. Ważniejsze jest bowiem, by był znakiem jedności ze znajdującymi się na ołtarzu Najświętszymi Postaciami.

Bardzo dla mnie wymownym jest sposób przekazania znaku pokoju, który kiedyś podpatrzyłem na jednym z czuwań u dominikanów. Celebrans dotykał naczyń z Najświętszymi Postaciami, by zaznaczyć, że pokój daje Chrystus. Następnie przekazał ten znak koncelebrze i asyście, asysta pozostałym. Każdy czekał na znak, który dojdzie do niego od ołtarza i dopiero wtedy dzielił się nim z bliźnimi.

     Uroczyste celebrowanie znaku pokoju można urządzić przed Mszą Świętą w myśl słów Jezusa: Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj (Mt 5,23-24). Niemniej, gdy ktoś czuje, że powinien szczególnie pojednać się z kimś obecnym na tej Mszy Świętej, nie powinien się czuć skrępowany, by podejść do tej osoby i przekazać znak pokoju.

Warto przypomnieć, że uczestnicy rekolekcji mogą przyjmować Komunię pod dwiema postaciami.

Rozdzielanie Komunii Świętej można przedłużyć uwielbieniem Boga Ojca bądź Trójcy Przenajświętszej. Tym bardziej miejsce na to uwielbienie powinno być na Mszy w małej wspólnocie. Można go nawet rozbudować o większą ilość śpiewów, czy modlitwę uwielbienia. Podkreślona w ten sposób jest radość niebiańskiego ucztowania.

Warto w Mszach w małej grupie zwrócić szczególną uwagę na znaczenie ciszy w odpowiednich momentach celebracji. Także w małych wspólnotach łatwiej jest pielęgnować bogactwo liturgii Kościoła, między innymi przez wprowadzanie niektórych części Mszy Świętej po łacinie, śpiew gregoriański.

Warto jeszcze przestrzec przed błędami w sprawowaniu Mszy Świętych w małych grupach. Msza we wspólnotach ruchów odnowy Kościoła na pewno integruje daną grupę i rzeczywiście ma integrować. Ma dawać poczucie jedności. Ale nie może tworzyć z grupy zamkniętej konserwy. Ostatecznie bogatsze przeżycie liturgii w małej wspólnocie ma prowadzić do owocnego przeżywania zwykłej parafialnej ogólnodostępnej Mszy Świętej i stać się zaczynem ewangelizacyjnym. Co za tym idzie, nie można zabraniać uczestniczyć w Mszy Świętej ludziom nie zrzeszonym w danej wspólnocie. Istotnym jest odkrywanie sfery sacrum, a nawet szczególne jej podkreślanie. Niebezpieczeństwem w małych grupach staje się np. czas ogłoszeń przed błogosławieństwem. We wspólnotach dość często ogłoszenia podaje niekoniecznie ksiądz. Niebezpieczeństwem staje się, gdy spontaniczność podawanych ogłoszeń powoduje rozluźnienie atmosfery, a nawet dyskusje. Wtedy człowiek łatwo zapomina, że jest na Mszy Świętej i zatraca poczucie świętości miejsca. A więc trzeba zadbać, by było to podanie krótkich istotnych informacji.

I jeszcze raz warto podkreślić, że Eucharystia nie jest własnością danej wspólnoty, lecz całego Kościoła. Nie może więc wspólnota tworzyć sobie dowolnych obrzędów, lecz jest szczególnie powołana, by wydobywać bogactwo Kościoła, które jest nam dane - może często zakopane.