Chrześcijanin w społeczeństwie

(209 - marzec - kwiecień 2016)

Giętkość słowa

Agata Jankowiak

Bywam przerażona tym, co czytam, tym co udostępniają zdeklarowani katolicy, chrześcijanie, kapłani, oazowicze

Dziś – pozwolę sobie na truizm – świat nieco się zmienił. Wielokrotnie słyszymy (i widzimy), że społeczeństwa XXI wieku komunikują się obrazem w znacznie większym stopniu niż słowem. Doskonale też to widać, gdy prześledzimy rozwój szerszego komunikowania się przy pomocy Internetu: od list mailingowych przez fora internetowe po rozmaite portale społecznościowe, z Facebookiem na czele. Najpierw były słowa, potem dokładano coraz lepsze i bogatsze możliwości wstawiania obrazów. Dziś można zapewne mówić nie tylko o kulturze obrazkowej, ale i o całej pod-kulturze memów. To wszystko nie znaczy jednak, że słowa przestają być ważne.

Mądrzy teologowie mówią o chrześcijaństwie, że jest religią Słowa. Słowa, które stworzyło świat i które stało się ciałem, aby ten świat zbawić. Można by wynosić z tego, że słowa są (powinny być?) dla chrześcijan szczególnym narzędziem, które pozwala im głosić prawdę o miłości Boga. Nawet w kulturze obrazu i pod-kulturze memów. Bo to słowa nadają ostateczne znaczenie świadectwu życia, nadają znaczenie obrazom, wyjaśniają je i uzasadniają. Rodzi się zatem pytanie jak chrześcijanie korzystają z tego narzędzia w obecnych czasach. Albo: jak powinni korzystać.

Szukam wskazówek w Słowie Boga. Pismo Święte wiele mówi o używaniu słów, ale przede wszystkim wskazuje, że „z obfitości serca usta mówią” (Mt 12, 34). Z obfitości serca. Tu już chodzi nie tylko o odpowiedzialność za słowa. Moje słowa świadczą o tym, co mam w sercu. To daje do myślenia. Z jednej strony – znajduję w tym, co przekazują chrześcijanie katolicy (głównie w Internecie, nie da się ukryć) wiele, wiele dobra. Wiele pięknych świadectw, czynów, całych dzieł. Wiele dobra. Z drugiej strony – bywam przerażona tym, co czytam, tym co udostępniają zdeklarowani katolicy, chrześcijanie, kapłani, oazowicze. Z obfitości serca? (A może jednak tylko z głupoty? Oby!)

Z czasów już dla niektórych prehistorycznych, czyli z kilkuletniego okresu istnienia i prężnego działania ogólnopolskiego forum oazowego, pamiętam dyskusje o wolności słowa. Nieustające zderzenie między tym, co jest wolnością słowa a tym co jest kulturą i… Nową Kulturą. Naiwne (czy na pewno tylko naiwne?) pytania „Dlaczego to ten tekst ma być obraźliwy? Przecież nie użyłem żadnego wulgaryzmu!”. Jak daleko zaszliśmy w nieumiejętności posługiwania się słowem (i w braku kultury), gdy za niedopuszczalne uważamy jedynie wulgaryzmy, a i tu granice przesuwają się coraz bardziej. Jak bardzo upodabniamy się do świata (tego Janowego), któremu wszak mamy nieść Tego, który czyni wszystko nowe?

W rozmowach na temat świadectwa chrześcijan w mediach słyszę, że „trzeba przemawiać językiem zrozumiałym dla dzisiejszego świata”. Oczywiście zgadzam się z takim zdaniem, ale ono wymaga jednak doprecyzowania. Jaki bowiem ma być ten „język zrozumiały dla świata”? Z obfitości serca. Z pewnością jasny i przejrzysty. Prosty. Klarowny. Obrazowy. Prawdziwy i głoszący prawdę, unikający kłamstwa, obłudy. W Księdze Syracha czytamy między innymi (w kontekście kultury słowa): „nie chodź po każdej ścieżce” (Syr 5, 9) – co jest dla mnie wyraźną wskazówką, że nie każdy zestaw słów i znaczeń jest godny chrześcijanina. I dalej: „Twardo stój przy swym przekonaniu i jedno miej tylko słowo! Bądź skory do słuchania, a odpowiadaj po namyśle! Jeśli znasz się na rzeczy, odpowiedz bliźniemu, a jeśli nie, rękę twą połóż na ustach!” (Syr 5, 10-12). Odpowiadać po namyśle (czyli też po znalezieniu właściwych słów!), wiedzieć kiedy należy położyć rękę na ustach i umieć to zrobić – to naprawdę cenna umiejętność! I jeszcze dalej, niby oczywiste: „W mowie jest chwała i hańba człowieka, a język może sprowadzić jego upadek” (Syr 5, 15). I konkretna wskazówka: „nie czyń swym językiem zasadzek” (Syr 5, 14). Autor Księgi Syracha wskazuje również na wagę roztropności w używaniu słów; zaleca unikanie porywczości w słowach (9, 18); wyjaśnia jak upominać bliźnich i przestrzega przed wprowadzaniem sprawiedliwości przemocą (20, 1nn).

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".