Formowanie następców

(218 - listopad - grudzień 2017)

Gotowość

Katarzyna i Paweł Maciejewscy

czyli o przygotowaniu do posługi

Jak w Ruchu jesteśmy przygotowywani do podjęcia konkretnej posługi? Spróbujemy na to spojrzeć poprzez konkretne narzędzia, jakie mamy w Ruchu oraz poprzez działania odpowiedzialnych przygotowujących swoich następców i towarzyszących im na drodze formacji.

Narzędzia to przede wszystkim rekolekcje, w czasie których już od Oazy Dzieci Bożych, przez wszystkie stopnie i rodzaje rekolekcji, powierzamy uczestnikom adekwatne do ich wieku i dojrzałości zadania – nie rezygnujmy więc na rekolekcjach z dyżurów gospodarczych, porządkowych czy liturgicznych, by było nam przyjemniej czy wygodniej. To właśnie wtedy, gdy razem (animatorzy z uczestnikami) możemy służyć na rzecz całej wspólnoty, pokazujemy, na czym polega służba. 

Wśród rekolekcji ważną rolę odgrywa Oaza Nowego Życia III stopnia – w tym czasie zarówno młodzież, dorośli, jak i małżonkowie odkrywają bogactwo Kościoła w charyzmatach, jakimi można służyć innym. To także moment, w którym wielu zastanawia się, co dalej powinni robić, do jakiej posługi powołuje mnie Pan Bóg. Pomocą może być tutaj ORD (Oaza Rekolekcyjna Diakonii), podczas której osoby różnego stanu i wieku mogą jeszcze raz spojrzeć na całość charyzmatu oraz odkrywać posługę w konkretnej diakonii. 

Potem… nadchodzi czas na różnorakie rekolekcje ukazujące posługę poszczególnych diakonii Ruchu, np. ORDŻ (Oaza Rekolekcyjna Diakonii Życia), ORDW (Oaza Rekolekcyjna Diakonii Wyzwolenia), ORDKS (Oaza Rekolekcyjna Diakonii Komunikowania Społecznego), ORAE (Oaza Rekolekcyjna Animatorów Ewangelizacji), ORAM (Oaza Rekolekcyjna Animatorów Modlitwy), KAMuzO (Kurs Animatorów Muzycznych Oazy), KODA-DM (Kurs Oazowy Dla Animatorów Diakonii Modlitwy), KODAL (Kurs Oazowy Dla Animatorów Liturgicznych). W rekolekcjach tych uczestniczą nie tylko członkowie danej diakonii, mogą w nich uczestniczyć również osoby rozeznające swoje miejsce posługi albo po prostu pragnące zapoznać się z daną diakonią.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".