Dziecko - dar i wezwanie

(141 - styczeń 2006)

Homilie do dzieci

Magdalena Olejniczak

Dzieci poznają nowe treści zupełnie inaczej niż osoby dorosłe

Przygotowanie homilii dla dzieci jest zadaniem trudnym i wymagającym niemałego wysiłku i przygotowań. Nie chcę powiedzieć, że kazanie głoszone ludziom doro­słym jest czymś mniej ważnym, ale odbiorca - nawet w przypadku "ciężkiej" formy przekazu objawienia - jest w stanie wydobyć z niego istotną treść. Mimo pew­nych niedociągnięć, skrótów myślowych, człowiek dorosły potrafi przeanalizować i zro­zumieć cały przekaz zgodnie z intencją autora.

Dzieci poznają nowe treści, a więc uczą się zupełnie inaczej niż osoby dorosłe. Homi­lia dla nich wymaga więc - prócz oczywiście modlitwy, rozmyślań, odpowiedniej długo­ści przekazywanej treści jej spójności i logiczności - przygotowań zupełnie innego ro­dzaju.

Pierwszą trudnością, na jaką napotyka większość kapłanów podczas tzw. "mszy dzie­cięcych" jest fakt, że uczestnikami takiej liturgii są osoby od 0 lat do... Skupmy się na początek na grupie znajdujących się tam dzieci. Pamięć dzieci w wieku przedszkolnym ma charakter mimowolny (w odróżnieniu od pamięci o charakterze dowolnym, dominującej u dzieci starszych, młodzieży i u osób dorosłych). "Mimowolność" polega na tym, że dzieci zapamiętują nie to, co chcą (czy o co ich ktoś poprosi), ale to, co z jakichś względów zwraca ich szczególną uwagę. Wszelkie zadania pamięciowe, np.: "Zapamiętajcie, co Pan Jezus mówił do Apostołów", nie przyniosą zamierzonego efektu - małe dziecko nie wie, co "zrobić", aby zapamiętać i często takiego rodzaju polecenie może przynieść wręcz odwrotny skutek. Mimo tego, iż z wiekiem zwiększa się udział pamięci o charakterze dowolnym - dziecko potrafi się nauczyć, potrafi zapamiętać - nie należy umniejszać znaczenia pamięci "mimowolnej". Starsze dzieci (młodzież, osoby dorosłe) nadal najłatwiej przyswajają fakty, które ich szczególnie interesują i zwracają na siebie ich uwagę.

Dziecko najlepiej zapamiętuje to, w czym aktywnie uczestniczy. Dla bardzo małych dzieci szczególne znaczenie ma zabawa, nie należy jej lekceważyć podczas homilii. Trzeba stwarzać sytuacje, w których dziecko będzie mogło zdobywać określone umiejętności i wiadomości. Dla dzieci troszkę starszych aktywne uczestnictwo, wykonywanie pewnych czynności jest równie ważne. Przykładem niech będzie fakt, iż nawet bardzo mali chłopcy służący do Mszy świętej, choć nie zawsze do końca rozumiejący to, co się dzieje na ołtarzu, ale mający świadomość wagi swojego zadania zachowują się zupełnie inaczej, niż wstojąc u boku swoich mam. W związku z tym - większy efekt osią­gnie się np. krótko wyjaśniając, pokazując i prosząc dzieci o wykonanie np.: znaku krzy­ża, czy przyklęknię­cia przed ołtarzem - niż samym tylko suchym omówieniem zagad­nienia (nawet bardzo podkreślając słownie jego wielkie znaczenie). Posługiwanie się tylko i wy­łącznie przeka­zem słownym jest mało skuteczne - niezależnie od tego, czy mówi się z ambony, czy stojąc przed ołtarzem, z mikrofonem, tuż przy dzieciach.

Szczególnie ważne w kazaniach dla dzieci jest posługiwanie się obrazem. Jednakże istotne jest też nazwanie przedstawianego przedmiotu. Pomaga ono skoncentrować się na tym, co ważne, kieruje myśli na właściwy tor, usuwa skojarzenia z wątkami poboczny­mi - bez komentarza obraz może ulec zniekształceniom, a tym sa­mym traci on swoje zamierzone znaczenie. Dany przedmiot nie może być zbyt mały, aby każde dziecko mo­gło go zobaczyć. Dziecko myśli obrazowo, więc jeśli czegoś nie zo­ba­czy, to sobie daną rzecz wyobraża - trudno jest wtedy taki obraz wewnątrz dziecka zwe­ryfikować.

Podobnie należy też wystrzegać się posługiwania się pojęciami abstrakcyjnymi, np.: "Pan Jezus chce, abyśmy byli dobrzy". "Dobry" jest pojęciem abstrakcyjnym i dla więk­szości dzieci nic nie wnoszącym. Należałoby skonkretyzować, co to znaczy być dobrym, zawsze wychodząc od doświadczenia samego dziecka - to jest zasadnicza zasada mó­wienia do dzieci - i pokazując czy tłumacząc w jakich sytuacjach może się z czymś spot­kać, jak coś może wykorzystać.

Uczestnikami Mszy dla dzieci są bardzo często ich rodzice. Należy pa­miętać, że homi­lia powinna być również skierowana do nich. Pan Bóg chce skierować swoje Słowo do każdego dorosłego uczestniczącego w Eucharystii, nawet tej dziecięcej. Dodatkowo ro­dzic na Mszy Świętej stanowi wzór dla dziecka i to on jest tym, który może wytłumaczyć coś co jest trudne, to on może daną wiedzę systematyzować i pogłębiać - pod warun­kiem jednak, że sam się rozwija i usłyszał daną homilię, a nie odsiedział bo np.: była zbyt infantylna. 

Homilia dla dzieci nie jest łatwa. Myślę, że każdy podchodzący poważnie do tego rodzaju głoszenia Słowa Bożego będzie ganił wychodzenie bez przygotowania do dzieci - doświadczenie religijne, które one zdobywają, wpływa na to, jakich będziemy mieli dorosłych chrześcijan.