Aniołowie

(154 - listopad - grudzień 2007)

z cyklu "Rozmowy na Forum"

I stopień

Chciałbym Was zapytać o Wasze przeżycia związane z jedynką: jak ją przeżyliście, co szczególnie zapadło Wam w pamięć itd. Widziałem wątki dotyczące innych stopni, ale o jedynce nic nie znalazłem, więc zakładam nowy wątek w tym celu :)

sawik

Dla mnie jedynka, na której byłem w tym roku, była świetnym przeżyciem, przede wszystkim mogłem chwalić Boga z innymi, otwarłem się na innych (dotychczas byłem nieśmiały - zwłaszcza w stosunku do dziewczyn) i zobaczyłem, jak to wszystko wygląda w Oazie, bo pierwszy raz w tym roku spotkałem się z Ruchem Światło-Życie.

czacza91

Wspaniali ludzie. Czuć było wspólnotę. Doświadczyłam tego, że Bóg mówi do nas przez innych, że to, czego szukamy, to tak naprawdę mamy często koło siebie. Nauczyłam się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy. Jezus jest ze mną, kiedy w trudnych chwilach są tylko jedne ślady na piasku, to to są Jego ślady, bo On niesie mnie wtedy na swych ramionach. Nigdy nie da mi krzyża, którego nie udźwignę i zawsze wzmocni plecy. On wysłuchuje moich próśb. Chociaż czasami spóźnia się te 15 minut, to zawsze przychodzi na czas, na ten odpowiedni czas. On ma dla mnie plan, jestem Jego umiłowanym dzieckiem, zna mnie doskonale, cieszy się wraz ze mną i pociesza w smutku... Cały czas odkrywam w swym życiu jej owoce.

Martyneczka

Te rekolekcje uświadomiły mi, jak ważna jest Eucharystia i to nie tylko ta niedzielna. Tam zrozumiałam, że ona faktycznie jest „źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego”

Orchea

Dla mnie najważniejszą rzeczą z mojej jedynki było przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. Mimo że tamtego dnia jeszcze bardzo mało wiedziałem, jaką decyzję podejmuję, to był to punkt zwrotny w moim życiu.

Bóg ma dla nas swój najlepszy plan. Trzeba mu zawierzyć, bo On wie, co robi i nie da nam zginąć. Trzeba stale to sobie przypominać. Stale tym żyć. Stale rozważać na modlitwie. To najważniejszy element duchowości człowieka - bez tego ani rusz.

Osobiście uważam, że życie zawierzone Bogu jest łatwiejsze - można się ze mną nie zgodzić, pozwalam - bo choćby się bardzo źle działo, to ma się świadomość, kto cię prowadzi za rękę - to bardzo uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa.

Jedynka moim zdaniem jest fantastycznym stopniem, ponieważ daje takie podstawy duchowości - kerygmat, człowiek duchowy i cielesny, metanoia, duchowe oddychanie, modlitwa. Radzę wszystkim, którzy słabo przeżyli te rekolekcje, wrócić np. do notatek, do konspektu. Albo pojechać na jedynkę jeszcze raz, np. jako animator. Ja osobiście w czasie moich animatorskich oaz głębiej zrozumiałem te treści i zachwyciłem się duchowością oazową.

Paweł

...hmmm myślę, że spowiedź i ewangelizacja w dwójkach...

Dorothea

A mnie się zdarzyła jedynka w Krościenku. I wywróciła wszystko do góry nogami. A co do najważniejszych momentów, nie było takich, albo inaczej - wszystkie były ważne: od przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela po wieczorne pogaduchy z uczestnikami. Może jeszcze wspomnę, że pojechałam na oazę zieloniutka, jak groszek, niewiele wiedziałam o Ruchu i w ogóle o tym, co ze mną tam zrobią.

groszka

To była bardzo trudna jedynka. Ale dzięki temu nauczyła mnie dużo pokory i jakby „odkolorowała” moje patrzenie na oazę (co nie znaczy, że zniechęciła!:)) - myślę, że Bóg miał w tym konkretny plan, abyśmy nauczyli się patrzeć na naszą wiarę nie tylko przez pryzmat pięknych przeżyć, emocji na Eucharystii i modlitwach, ale też przez nasze krzyże i niepowodzenia - te małe i te duże:)

Ankuś

Mój I stopień... Babice 2006. Było „fajnie”... i to jest w tym najgorsze, dochodziło do takich momentów, że było zbyt „fajnie”. Z perspektywy czasu widzę, że to nie były rekolekcje, jakich oczekiwałam i które miały mnie wprowadzić do kolejnego roku..

Fajni ludzie, fajna atmosfera, ale teraz już wiem, że potraktowałam te rekolekcje zbyt luźno... że miałam zbyt mało momentów ja i Bóg, że miałam zbyt mało momentów „teraz się wyciszę i pomyślę”... zbyt dużo gadania, wygłupów itp.

Plusem było to, że potrafiłam zwrócić szczególną uwagę, skupić się w tych najważniejszych punktach rekolekcji I stopnia, ale pomiędzy tymi wierzchołkami gdzieś spacerowałam po dolinach - zapominając o szczytach...

Katie Black

Czym się mogę podzielić? Przede wszystkim wielkie działanie Ducha Świętego we wspólnocie i przez wspólnotę. Bardzo otwarci, radośni ludzie, Boży szaleńcy, że się tak wyrażę. Było widać, jak wielu ludzi się zmienia, jak Pan Bóg mocna działa.

Looka_01

Zdecydowanie najmocniej podczas całych tych rekolekcji przeżyłam modlitwę wstawienniczą. Gdy słyszałam, jak trzy wspaniałe osoby modlą się nade mną, nie mogło mnie to nie ruszyć. Szczególnie zapadło mi w pamięć jedno zdanie, wypowiedziane przez siostrę zakonną. Pamiętam doskonale, jak bardzo to jedno zdanie było wycelowane w moją sytuację duchową. Całe to nabożeństwo było czasem, którego nie zapomnę do końca życia.

Mieliśmy możliwość spowiedzi generalnej. Przystąpiłam do niej i nie żałuję. Był to mój pierwszy sakrament pojednania, podczas którego rozmawiałam ze spowiednikiem prosto w oczy. Poszliśmy na spacer i gadaliśmy ;) Była to całkiem inna spowiedź, niż wszystkie inne. Zapamiętam ją na długo.

Nastusia

Odbyło się bez emocji i myślę, że to jest najważniejsze, bo wiara nie opiera się na emocjach. Najważniejsze było dla mnie przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela oraz podpisanie KWC.

Myślę, że ten wyjazd był mi potrzebny, choć pojechałam tam zniechęcona i z problemami. Fakt, że gdyby szło odwołać ten wyjazd, to pewnie tak bym zrobiła, a że nie było takiej możliwości, to pojechałam, coby kasa nie przepadła. Czy żałuję - ani jednej minuty. Był to wspaniały czas, czas kiedy mogłam tak na poważnie, bez obaw, że za mną jest kolejka, porozmawiać z księdzem i animatorami. Te rozmowy były mi bardzo potrzebne. Uświadomiły mi wiele rzeczy, pomogły na wiele spraw spojrzeć z innej strony. Najważniejsze dla mnie jest to, że wreszcie zaczęłam codziennie czytać Pismo Święte i modlić się, bo przed wyjazdem różnie to wyglądało, zazwyczaj „Jak trwoga, to do Boga”.

kozik.madzia

Temat KWC... cóż... tutaj krótko... od września 2006 jestem członkiem Krucjaty. Wcześniej przez dwa lata byłam kandydatem. W tym roku po raz pierwszy stałam w szpalerze i po raz pierwszy odczułam, jak ważna była ta decyzja. Podpisałam ją w czterech intencjach - trzy się spełniły...

mala_gosia