Rodzice i dzieci

(203 - styczeń - luty 2015)

III Światowy Kongres Ruchów Kościelnych

Agata i Krzysztof Jankowiakowie

Pierwszy kongres ruchów zorganizował ks. Franciszek Blachnicki – powiedział przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich kard. Stanisław Ryłko, gdy powiedzieliśmy mu, że jesteśmy z Ruchu Światło-Życie.  – Ks. Blachnicki był człowiekiem, który umiał rozpoznawa

 znaki czasu – dodał.

W dniach 20-22 listopada w Rzymie odbywał się III Światowy Kongres Ruchów Kościelnych i Nowych Wspólnot. Przedstawiciele blisko stu międzynarodowych ruchów katolickich zostali zaproszeni na spotkanie zorganizowane przez Papieską Radę ds. Świeckich. 

Kongres nosił numer trzeci, gdyż po raz trzeci organizowała go papieska rada. Początkiem jednak była wspomniana przez kardynała Ryłko inicjatywa ks. Franciszka Blachnickiego. Ze organizowanego przez naszego Założyciela w Rzymie w 1981 roku kongresu ruchów pochodzi jego wykład „Istotne cechy ruchu eklezjalnego” zaliczany do fundamentalnych tekstów Ruchu Światło-Życie.

Papieska Rada ds. Świeckich podjęła organizowanie kongresów od 1998 r. Wtedy przedstawiciele ruchów rozważali temat miejsca ruchów w Kościele. Drugi kongres odbył się w 2006 r., jego tematem było „Piękno bycia chrześcijaninem”. Teraz zostaliśmy zaproszeni do pochylenia się nad tematem „Radość Ewangelii – radość misyjna”. 

W kongresie uczestniczyło ok. 250 osób z całego świata. Wśród nich byli znani założyciele wielkich ruchów – Kiko Arguello z Neokatechumenatu, Andrea Riccardi ze Wspólnoty Sant’Egidio, Daniel Ange, autor wielu książek, założyciel Międzynarodowej Szkoły Modlitwy i Ewangelizacji Jeunesse-Lumière, José Prado Flores, założyciel szkół Nowej Ewangelizacji. Ten ostatni przyjechał na kongres prosto z Polski, gdzie prowadził rekolekcje dla księży w Nałęczowie.

Znaleźliśmy się w Rzymie jako przedstawiciele Ruchu Światło-Życie. Oprócz nas w kongresie uczestniczyły trzy osoby z Polski – Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele Spotkań Małżeńskich oraz ks. Mirosław Grendus reprezentujący Ruch dla Lepszego Świata.

Kongres to przede wszystkim trzy dni wypełnione wykładami i dyskusjami. Punktem wyjścia do rozważań stała się papieska programowa adhortacja „Evangelii Gaudium” (temat został zaczerpnięty z EG, 21). Tematyka wykładów i prezentacji była więc powiązana z ewangelizacją rozumianą jako głoszenie kerygmatu w świecie – tu padły, z uzasadnieniami, dwa odmienne określenia – postchrześcijańskim/przedchrześcijańskim. Wychodząc od kompleksowej charakterystyki przemian społecznych i kulturowych dokonujących się na naszych oczach zastanawialiśmy się nad naszym świadectwem jako chrześcijan, nad pracą nad sobą i nieustannym nawracaniem się, nad służbą potrzebujących w jej najrozmaitszych wymiarach. Nie brakowało refleksji nad mistyką nowych form wspólnego życia, rolą ruchów i nowych wspólnot w diecezji, sztuką towarzyszenia w formacji i rolą kapłanów w ruchach i nowych wspólnotach. Słyszeliśmy poruszające świadectwa pomocy najbiedniejszym i – równie poruszające – zajmowania się ludźmi starszymi. Jednym z najciekawszych był przepiękny biblijny wykład Mary Healy dotyczący geniuszu kobiety w ewangelizacji. Mówcy – z różnych stron świata, kardynałowie, biskupi, kapłani i świeccy kobiety i mężczyźni – nie uciekali od rozważania trudnych sytuacji, otwarcie mówili nie tylko o radościach, ale przede wszystkim dostrzegali Boże działanie w świecie, potrafili rzeczywiście pokazać swoją postawą i słowami radość chrześcijaństwa.

Co warto pokreślić, uczestnicy kongresu nie byli skazani tylko na bierne wysłuchanie przedstawionych referatów. Po każdym wystąpieniu był ponad godzinny czas na pytania do prelegenta, na dialog na sali obrad. Czas ten zawsze okazywał się za krótki – tak wiele osób pragnęło podzielić się swoją refleksją, odnieść do przedstawionego tematu. Było to też czas na świadectwo, podzielenie się osiągnięciami, prośbę o radę w trudnościach.

Ta wymiana zdań pozwoliła zobaczyć, że problemy z którymi zmaga się Kościół bywają podobne w różnych krajach. Oto Mary Healy z USA została zapytana przez Daniela Ange o ideologię gender. Jej krótka odpowiedź była niesamowicie mocna i radykalna, dotykająca sedna problemu. Jak pamiętamy zeszłoroczny list polskich biskupów na temat gender usiłowano w naszym kraju przedstawiać jako odrębne stanowisko polskiego Episkopatu, sugerując że jest ono czymś wyjątkowym, niepodzielanym przez Kościół gdzie indziej. Prawda jest dokładnie przeciwna.

Ale kongres nie toczył się tylko na sali obrad. Jego istotnym wymiarem były spotkania i rozmowy. Właściwie poza wspólnymi modlitwami i wykładami nieustannie towarzyszył nam gwar wielojęzycznych rozmów. Uderzała ogromna wzajemna otwartość uczestników, którzy każdą, najdrobniejszą nawet okazję wykorzystywali do tego, by zadać pytanie o imię drugiej osoby, o ruch do którego ta osoba należy i następnie przejść do dzielenia się życiem swoich wspólnot i posługą pełnioną w Kościele. Nierzadko przy jednym stole rozmowa toczyła się w kilku językach. To było jak echo zesłania Ducha Świętego – choć mówiliśmy różnymi językami (dominowały włoski, angielski, hiszpański, francuski, ale pojawiał się i niemiecki, i słowacki, i portugalski, i czeski, i słowacki, i polski, i wiele innych), a niektórym może nawet brakowało płynności, ożywiał nas jeden Duch, chcieliśmy być razem i słuchać siebie nawzajem. W rozmowach powracał co jakiś czas zachwyt nad wielością różnych powołań i charyzmatów w Kościele – i nad tym, że razem naprawdę możemy stworzyć coś wielkiego – pomagać ludziom spotkać Jezusa.

Takich rozmów przeprowadziliśmy w ciągu kongresu bardzo dużo, nie sposób ich wszystkich przedstawić. Wspomnimy o kilku. Przedstawiciel niemieckiego środowiska, które opracowało katechizm dla młodych Youcat (przygotowany na Światowe Dni Młodzieży w Madrycie) opowiadał nam o tym, jak zrodził się pomysł tego katechizmu, pokazywał nam też materiały do pracy formacyjnej opartej na Youcat. Mogliśmy obejrzeć pierwsze przymiarki do katechizmu dla dzieci (wyglądają bardzo interesująco). My ze swej strony mogliśmy ucieszyć go opowieścią o odbiorze katechizmu u młodzieży z naszego środowiska.

Bardzo interesująca okazała się rozmowa z dwiema starszymi paniami z Legionu Maryi z Irlandii. One same uważały, że nic wielkiego nie robią, że nie warto na ten temat mówić. Tymczasem okazało się, że w swojej parafii służą odwiedzając ludzi, często samotnych, niosąc konkretną pomoc, słowa otuchy i ułatwiając gdy trzeba kontakt z kapłanem. Dla niektórych osób stają się pierwszym po latach kontaktem z Kościołem. Uśmiechnięte, serdeczne, skromne, gotowe do pomocy – naprawdę jak Maryja.

Ogromnie twórcza była rozmowa z dwoma małżeństwami z Filipin z ruchu Couples for Christ. Z radością odkrywaliśmy wspólne elementy w formacji Couples for Christ i Domowego Kościoła, a od rozmowy o formacji łatwo już było przejść po prostu do podzielenia się życiem.

Ciekawa była rozmowa z przedstawicielem ruchu Youth 2000 z Niemiec. Jest to inicjatywa nastawiona na zapraszanie młodych ludzi przez Maryję do głębokiej relacji z Jezusem wykorzystujące jako podstawowe narzędzie rekolekcje połączone z nieustającą adoracją Najświętszego Sakramentu.

Były też akcenty oazowe. O pierwszym – rozmowie z kardynałem Ryłko – już wspomnieliśmy. Kolejny pojawił się zaraz po otwarciu kongresu – mogliśmy obejrzeć montaż z poprzednich kongresów i spotkań ruchów z papieżami Janem Pawłem, Benedyktem i Franciszkiem. Na zdjęciach z kongresu z 2006 r. zobaczyliśmy delegację Ruchu Światło-Życie. Biskup z Pilzna (z Czech) dowiedziawszy się o naszej przynależności do Ruchu z radością stwierdził, że u niego w diecezji istnieją oazy i że przekaże im pozdrowienia od nas. Ruch znany był osobom z Wiednia, z Białorusi, ze Słowacji i z… Indii (ale tym ostatnim głównie z wizyty w Polsce).

Wiele mówi się o laicyzacji Europy i w ogóle krajów cywilizacji zachodniej, o odrzucaniu chrześcijaństwa. Na Kongresie mogliśmy zobaczyć chrześcijaństwo żywe, gorliwe, budujące wiarę na osobistym spotkaniu z Jezusem, osobą. A te 250 osób to przecież tylko przedstawiciele ruchów eklezjalnych i nowych wspólnot, grono osób uczestniczących w formacji i służbie jest o wiele, wiele większe. Chrześcijanie współpracujący w budowaniu Królestwa Bożego, idący tam, gdzie ludzie potrzebują najrozmaitszej pomocy (w wymiarze duchowym i materialnym), często do tych, do których nikt nie chce iść, są rzeczywiście solą ziemi. Warto to zobaczyć, warto ucieszyć się przeżywaniem wspólnoty i warto też pamiętać, że nie jesteśmy sami, na całym świecie bujnie rozwijają się najrozmaitsze wspólnoty pragnące służyć Bogu.

Na koniec chcemy opowiedzieć o wydarzeniu najważniejszym. W sobotę 22 listopada wszyscy uczestnicy kongresu zostali przyjęci przez papieża Franciszka na audiencji w Sali Klementyńskiej. W swoim przemówieniu Ojciec Święty dał kilka wskazówek jak ruchy i nowe wspólnoty mają zmierzać do osiągnięcia dojrzałości w Kościele. Należy przede wszystkim wciąż sięgać do „pierwszej miłości”, do źródeł charyzmatu, nie pozwolić mu na skostnienie czy zinstytucjonalizowanie. Papież wskazywał na ogromny kryzys tożsamości dotykający dziś ludzi i mówił o odpowiedzialności w towarzyszeniu im, szanowaniu ich wolności, aby rzeczywiście wzrastali w dojrzałości. Bardzo mocno wybrzmiało wezwanie do budowania jedności. „Aby świat uwierzył, że Jezus jest Panem, musi widzieć komunię między chrześcijanami”. Papież mówił też o konieczności zachowania jedności z Kościołem i współpracy miedzy ruchami.

„Kongres ujawnił ogromną dojrzałość eklezjalną ruchów, pokazał większą dojrzałość, niż w czasie kongresów poprzednich” – powiedział kard. Stanisław Ryłko w słowie podsumowującym. „Kościół musi niejako wyjść z siebie, musi przekraczać swoje granice, wychodzić ze sloganów. Każdy ruch ma swój charyzmat, a każdy charyzmat niesie w sobie ogromne bogactwo nowości. Niech ten Kongres obudzi w was twórczy niepokój, by być otwartym na niekiedy zaskakujące dary Ducha Świętego”. Z tymi słowami wróciliśmy do domu.