Świętowanie

(199 - kwiecień - maj 2014)

Inaczej niż zwykle

ks. Maciej Krulak

Świętowanie to dzielenie się swoim czasem z tymi, którzy najbardziej go potrzebują.

Świętowanie i praca nawzajem się dopełniają. Wiążą się w naturalny sposób z naszym życiem rodzinnym i społecznym. Przeplatając się wypełniają naszą codzienność czyniąc ją barwną i niejednostajną. Świętowanie nie jest tylko odpoczynkiem od pracy, ucieczką w jakiś nierealny świat marzeń, czy nieustannej, szalonej, wręcz narkotycznej konsumpcji niosącej zapomnienie, albo wręcz zatracenie, ale czasem w którym wychodzimy z codziennych działań, często bardzo rutynowych, aby dostrzec, że życie to jednak coś więcej. Świętowanie nadaje specyficzny smak naszej codzienności, niejako unosząc ją wzwyż.

Aby dobrze zrozumieć idę chrześcijańskiego świętowania trzeba nam spojrzeć na kontekst żydowski, bo w nim przecież żył Jezus i w nim wzrastała idea świętowania pierwotnej wspólnoty chrześcijańskiej. Posłużę się tutaj moim spotkaniem i rozmową na temat szabatu z jednym z Rabinów. Po pierwsze dla Żydów szabat to przyjście królowej do każdej, nawet najbardziej odległej, nieznaczącej czy ubogiej wspólnoty. To wydarzenie wiekopomnie. Wyobraźcie sobie, co by się działo, gdyby do jakiegoś miejsca, nawet niewielkiej wioski na odludziu, przybył papież? Ile przygotowań, sprzątania, zapraszani krewnych i znajomych, żeby i oni mogli zobaczyć, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie… Byłoby to tak ważne wydarzenie, że przez lata, a może i dziesięciolecia by o nim opowiadano z pokolenia na pokolenie. A tu co tydzień przybywa ktoś więcej – sam Bóg. I pisząc to mam na myśli już nie tylko szabat, ale i nasze, chrześcijańskie świętowanie. Bóg jest w centrum każdego świętowania. Ale On nie chce święta tylko dla siebie. On zawsze otwiera nas na drugiego człowieka. Dlatego świętowanie nie zamyka się tylko w kulcie religijnym.

Kolejnym ważnym, wspólnym elementem dla chrześcijańskiego i żydowskiego sposobu świętowania jest dostrzeżenie, że codzienne życie to nieustanne ścieranie się obowiązków zawodowych i rodzinnych. Te dwie strefy – społeczna i intymna – rywalizują o czas, który im poświęcimy. Dla Żydów szabat jest czasem, kiedy rozdziela się radykalnie te dwie rzeczywistości. Tego dnia liczy się tylko rodzina – zarówno ta wielka religijna, jak i tam mała. Dlatego nie przynosi się pracy do domu, nie łączy się tych dwu światów. Nie poświęca się tego czasu na zarabianie, więc w oczach tego świata traci się ten czas ze względu na to co jest najważniejsze.

Dla Żyda szabat to czas na wspólną modlitwę, zarówno w synagodze, jak i w domu oraz na rodzinną kolację. Świętowanie tutaj kojarzy się z więzią. To chyba jest kluczowe dla rozumienia tego zagadnienia. Dlatego też ten czas powinien być przez nas poświęcony na bycie z bliskimi. Potrzeba tego wspólnego przebywania blisko siebie. Nie chodzi o zamurowanie się w domowej twierdzy. Oczywiście wspólny spacer, łono natury, czy sport są realizacją tego postulatu. To powinien być czas budowania, rozwijania i umacniania więzi. A więc czas, który damy jako dar naszym najbliższym i sami taki dar otrzymamy. To także czas na bycie z tymi, którzy są sami, opuszczeni, zaniedbani, chorzy, starsi. W szczególny sposób to czas na odwiedziny swoich krewnych, zwłaszcza tych leciwych i schorowanych. Świętowanie to dzielenie się swoim czasem z tymi, którzy najbardziej go potrzebują. Dziś, kiedy czas to pieniądz, taki dar jest szczególnie ważny i cenny, bo czynimy go swoim kosztem. Może to właśnie okazja do wolontariatu? Robienia rzeczy związanych nie z zarabianiem, ale z budowaniem relacji i bezinteresownym dzieleniem się sobą, swoimi umiejętnościami, pasjami i czasem?

Widzimy, że nie chodzi tu tylko o niepodejmowanie pracy zarobkowej, ani zbędnych czynności domowych, ale o dzielenie się z innymi, o idę obdarowywania, która nie ma nic wspólnego z lenistwem, czy bezczynnością. Nie czas uciekania od relacji, np. w konsumpcję, ale czas budowania i podtrzymywania więzi.

Kolejnym ważnym elementem żydowskiego świętowania jest wigilia świątecznego dnia. Chodzi tu o to, aby nie wbiegać w święto, ale stopniowo weń wchodzić. Przygotowania w istotny sposób tworzą odpowiedni klimat do świętowania. Niestety w czasach, kiedy wszystko dzieje się szybko, nie jesteśmy zainteresowani oczekiwaniem – wszystko chcemy mieć od ręki. Dlatego i świętowanie się spłaszczyło – ot miejmy to już z głowy. Powoduje to szybkie przeskoczenie z jednego świata do drugiego, co w konsekwencji kończy się pozostawieniem części siebie w tych niedomkniętych sprawach. Potem dziwimy się, że nie możemy przestać myśleć o pracy, o rozpoczętych i niezakończonych sprawach i coś nas do nich ciągnie, tak, że nie odpoczywamy, ale w kółko się martwimy. Wraz z tym w zapomnienie poszedł wystrój, czy ubiór. Dziś to nie ma powszechnego znaczenia. Mam możliwość oglądania Żydów świętujących szabat. Zawsze wspaniale ubrani – jak na wesele. I to zarówno mężczyźni, jak i kobiety, czy nawet najmłodsze z dzieci. Strój u nich podkreśla rangę świętowania. Mnie osobiście ich postawa zawstydza.

Oczywiście w centrum chrześcijańskiego świętowania jest Eucharystia, bo ona jest momentem zjednoczenia z Bogiem i ludźmi. W niej objawia się Kościół, który ze swej natury jest wspólnotą zbudowaną na fundamencie Boga Ojca. To dzięki temu, że On jest Ojcem, my odnajdujemy w sobie braterstwo, tzn. że inni ludzie, którzy też są Jego dziećmi są z tej racji naszymi braćmi i siostrami. A pamiętajmy, że wszelkie świętowanie ma charakter wspólnotowy, ba rzekłbym rodzinny! Trzeba też nam odkryć, że świętowanie nie zamyka się na spełnień obowiązku uczestnictwa w mszy świętej w niedziele i najważniejsze uroczystości. Eucharystia powinna przedłużyć się w chrześcijańskie przebywanie razem. Poczynając od pogaduszek pod kościołem, przez wspólną kawę, a także zabawy rodzin, czy młodzieży. Niestety najczęściej po mszy w błyskawicznym tempie rozchodzimy się od siebie nie chcąc nawet podtrzymywać tej więzi z Eucharystii. Co ciekawe nawet w wymiarze modlitwy wspólnej zamykamy świętowanie do mszy, zapominając o możliwości, jakie daje np. liturgia godzin.

Mam wrażenie, że boimy się przebywania razem. W samotności nam po prostu lepiej. Siadamy w zaciszu przed telewizorem i komputerem i próbujemy otworzyć się na wirtualną rzeczywistość, więź i wspólnotę. Nie da się świętować w samotności. Jasne możemy odpocząć w samotności, zwłaszcza jeśli nasze codzienne życie nosi w sobie wiele spotkań z ludźmi, albo wręcz uczestnictwo w ich problemach i trudnościach. Jednak trzeba nam pamiętać, że nasza natura wzywa nas do relacji społecznych, do bycia razem.

Czy jest odpoczynek? Od-począć, czyli narodzić się na nowo. To samo zresztą znaczy zregenerować się. Świętowanie ma stać się okazją nie tylko to wyłączenia się na chwilę z kołowrotu życia zawodowego – dla wielu, wydaje się być to niemożliwe. To ma być czas na nową rzeczywistość. A więc potrzeba dotknąć wszystkich wymiarów człowieczeństwa:

– ciało

Trzeba się wyspać, najeść, ale i ruszyć – nawdychać świeżego powietrza, jak jest słońce to pochodzić w jego blasku (doświadczam tego aktualnie na Gibraltarze) i w ten sposób nabrać siły, ale i chronić się przed depresją. Bez tego wymiaru szybko ustaniemy w naszych działaniach. W dzisiejszych czasach coraz mniej przebywamy pod wielkim dachem nieba, prędzej pod dachem galerii, czy centrów handlowych a nawet rozrywkowych, w miejscach pracy, czasem nie widząc słońca „na żywo” przez całe tygodnie. Z domu do samochodu, z niego do pracy, potem samochodem na zakupy i do domu. Jak niezadbany o nasze ciała, to on już zadba, żebyśmy o nim nie zapomnieli. Inwestując nawet tylko odrobinę czasu w troskę o nasze ciało, oczywiście niezbyt przesadną, ani nie katorżniczą, zyskujemy wiele radości i mniej fizycznego bólu w teraźniejszości, a zwłaszcza w przyszłości. Trzeba jednak uważać, aby nie popaść z drugą skrajność, bo grozi nam to spłyceniem świętowania do spalana nadmiaru kalorii z całego tygodnia. Trzeba umieć zachować równowagę. Warto tu dodać, że aktywny wypoczynek w harmonijny sposób może połączyć się z budowaniem i podtrzymywaniem relacji między ludzkich.

– wnętrze czyli umysł ale także nasze uczucia, emocje, poczucie piękna i inne przejawy życia wewnętrznego człowieka

Potrzeba ruszyć głową (patrz wyżej) i jej zawartością. To dobry czas na szeroko rozumianą kulturę (zwłaszcza zapomniany i zaniedbany przez nas teatr, koncerty, wystawy – ale nie sklepowe itp.) czy radość konwersacji (np. po dobrej książce czy filmie). Jedną z form odpoczynku mogą być np. gry planszowe z całą rodziną (mam takie doświadczenie mojej rodziny, ile daje nam to radości – czasem w środku nocy musimy wręcz zapędzić się do spania).

– duch, czyli relacja z nadprzyrodzonością

W samej idei świętowania, element religijny jest istotny i tu mówię, nie tylko o niedzieli i obowiązkowych uroczystościach, ale o imieninach, urodzinach, rocznicach i to zarówno indywidualnych, jak i tych związanych z większą społecznością, np. ojczyzną. Każdy czas jest dobry na rozwinięcie relacji z Bogiem. A świętowanie ma w sobie wpisany element wdzięczności skierowany zwłaszcza ku Ojcu.

– relacje, czyli to co nas łączy z innymi

Można powiedzieć, że to sedno świętowania – pragnienie spotkania i bycia z innymi. Wszak czym innym są nasze imprezy imieninowe, urodzinowe, chrzciny, wesela, a nawet stypy? To właśnie czas kiedy dzielimy ze sobą nasze radości i smutki. Kiedy jest nam lepiej, bo jesteśmy razem. To nie tylko kwestia zwyczajów, ale potrzeba dzielenia się życiem. Radość podzielona z innymi podwaja się, a smutek podzielony, jest o połowę mniejszy. Świętowanie jest otwarciem się na innych, przebywaniem z nimi. Czasem właściwie wystarczy być z innymi, nic więcej.

Jak widać, świętowanie to dotknięcie sedna człowieczeństwa. Jesteśmy niejako stworzeni do świętowania, co nie oznacza, że do nieróbstwa. Połączenie w świętowaniu wszystkich istotnych elementów człowieczeństwa w jedno, tak aby żaden nie został pominięty, to recepta na przeżywanie głębokiego szczęścia i zadowolenia w codzienności. Na takie świętowanie aż chce się czekać i marzy się wręcz o jego różnorodności. Albowiem jest to radość, wynikająca nie tyle z braku pracy, ale z relacji. To czysta radość z życia, dostrzeżenie jego piękna urzeczywistniającego się z ludziach i przyrodzie. To otwartość na to co jest poza nami. Jest to więc niejako wyjście z siebie i stanięcie w nowej relacji do wszystkiego co wokół nas.

 

Świętowanie to wyzwanie, ale i nauka. Trzeba się go uczyć i rozwijać. Bo na każdy etapie życia ma inny charakter, To coś co podpatrujemy u innych, co jest wynikiem podejmowania wyzwań. To istotny wymiar naszego życia indywidualnego, rodzinnego i społecznego. Bez niego trudno mówić o jakikolwiek relacjach międzyludzkich. To właśnie ten wymiar życia wspólnego kształtuje zarówno rodzinę, jak i społeczeństwo, w każdym jego wymiarze – lokalnym, czy narodowym. Świętowanie to ważny element naszego życia, na który nie należy szczędzić czasu i pieniędzy, ale należy uważać, żeby nie sprowadzić życia zawodowego tylko do wymiaru zarabiania na świąteczne wydatki. Podsumowując, trzeba nam nauczyć się świętowania, docenić jego rolę w naszej codzienności i prawdziwie ucieszyć. Świętowanie jest wspaniałe i jest wielkim darem.