Bioetyka

(175 - listopad - grudzień 2010)

z cyklu "Wieczernik dla Ciebie"

Ja go sobie wychowam!

Joanna Wojtczak

Słyszymy nieraz opinie, najczę­ściej z ust dziewcząt, że chcą wychować sobie swoją sympa­tię.

Co to oznacza?

Można użyć porównania do pracy garncarza, który bierze w dłonie bez­kształtną bryłę gliny i formuje ją według swojego pomysłu, fantazji. Glina jest miękka, poddaje się dłoniom artysty, bo nie ma „nic do gadania”. Na koniec, że­by utrwalić tę kompozycję, wypala ją w piecu.

Teraz arcydzieło nie jest już tak miękkie, lecz twarde. Jest piękne w oczach artysty (i często tylko w jego oczach), ale jest tylko przedmiotem. Ła­two może się pokruszyć, nic z niego nie pozostanie. Może tylko pył, rozbite sko­rupy i marzenie artysty, aby ulepić coś nowego.

Czy masz sympatię? Jeżeli tak, czy zamierzasz ją sobie wychować? Czy masz już pomysł, jak ją sobie ukształto-wać? Czy nie traktujesz jej, jak garncarz glinę?

Chcesz decydować o tym, jaka powinna być ta druga osoba: jak ma się ubierać, w jakim przebywać towarzyst-wie, jakiej muzyki słuchać, co musi ro-bić, a czego jej nie wolno?

Jeżeli masz pomysł na życie tej teraz szczególnej dla Ciebie osoby, chcesz ją zmienić, to czeka Cię niepowodzenie. Czy nie wiesz, że jedyną osobą, którą możesz zmienić, jesteś TY sam/a ?

Jeżeli jednak uda Ci się ukształtować tę osobę po swojemu, gorzej dla Cie­bie. Będziesz musiał/a w pewnym mo­mencie przyznać, że Twoje dzieło jest żałosne, bo nie jest sobą lecz monoli­tem, jest kruche i nietrwałe. Wiele wy­cierpiało w ogniu próby, którym były szantaże stawiające na jednej szali zmia­ny w zachowaniu a na drugiej Twoją miłość.

Osoba, którą miłujesz nie jest bez­kształtną masą. Ma wady, które tak do­brze zauważasz, ale też wiele zalet, na które jesteś „ślepy”. Nie zabijaj w niej pragnienia bycia sobą.

Nie wychowuj sobie człowieka. Za­akceptuj i pokochaj takiego jakim jest. On ma w sobie ogromny potencjał siły, by zmieniać się na lepsze, nie koniecz­nie według Twojego planu. Twoja mi­łość i akceptacja będą siłą napędową do tego, żeby uczynić go, nie garnuszkiem bez życia, lecz człowiekiem szczęśli­wym.

Jeżeli sam/a będziesz chciał/a, to szczęście tej osoby i miłość otworzą i w Tobie siłę napędową do tego, by zmienić się na lepsze.

Aż pewnego dnia powiecie, że: „kochać, to patrzeć w tym samym kierunku”.