Krucjata Wyzwolenia Człowieka

(134 - styczeń 2005)

z cyklu "W szkole animatora"

Jak prowadzić spotkania

Jestem początkującym animatorem i animuję grupę po I st. ONŻ. Jest to dla mnie duże wyzwanie bo jednak formacja przed „dwójką” jest bardzo wymagająca. Proszę o porady.
Spotkania prowadzone z konspektem w ręku wychodzą zbyt długie (ok. 1,5 godz.) i są niestety nudne i męczące. Staram się zadawać pytania konkretnym osobom, które na podstawie fragmentów odpowiadają, a potem wszystko zbieram i notujemy. Jednak pytania w konspekcie nie są najlepiej sformułowane, uczestnicy mają problemy z wyczytaniem odpowiedzi w podanych fragmentach. Jest bardzo dużo treści, które, wydaje mi się, nie są przejrzyście i logicznie ułożone. Czy mogę sobie pozwolić na całkowitą zmianę sposobu prowadzenia spotkania, np. na formę dzielenia się, opartego na temacie spotkania i niektórych z podanych fragmentów?
eLJot

Wnioskuję że nie byłaś na KODA, wiec przede wszystkim polecam, abyś w ferie się wybrała, tam Cię wielu rzeczy nauczą.
„Spotkania prowadzone z konspektem w ręku”.
Przede wszystkim spotkań nie powinno prowadzić się z konspektem w ręku, konspekt ma być podporą, TY prowadzisz spotkanie, a nie konspekt. W innym przypadku nie byłby potrzebny animator, bo każdy może wziąć konspekt i przeczytać co tam jest napisane. Mnie zawsze drażniło jak animator cały czas czytał konspekt! Może np. na podstawie konspektu ułożyć swój własny konspekt spotkania, znając grupę, wiedząc już o niej trochę. Nie zawsze trzeba zrobić wszystko co jest w tym konspekcie oryginalnym!
Jeśli pytania w konspekcie są niezrozumiałe, albo przygotowując spotkanie podejrzewasz, że może być to dla grupy niezrozumiałe, trzeba pomyśleć jak zadać pytanie, by bez problemu można było na nie odpowiedzieć. I jeżeli zauważasz że coś jest nieprzejrzyste, to Ty jako animator powinnaś zrobić tak, aby dla uczestników było to dostępne. Wiem. że może być Ci ciężko jako początkującemu animatorowi, więc możesz prosić o rady swoich starszych animatorów ze wspólnoty.
„Czy mogę sobie pozwolić na całkowitą zmianę sposobu prowadzenia spotkania”
Nie. Każdy etap formacji ma swoją określoną metodę i nie wolno jej całkowicie zmieniać, ale czasami warto na spotkaniu dzielić się np. tym co przeżyłem w ostatnim tygodniu, albo na koniec jak przeżyłem spotkanie.
Życzę powodzenia w posłudze
Ellunia

Może po prostu powiem jak ja przygotowywałam spotkania. Brałam do ręki konspekt i czytałam. Próbowałam wydobyć zawsze jakąś główną myśl przewodnią — nić, po której tropie mam iść. Następnie z tym trochę chodziłam, siadałam na modlitwie. Potem brałam kartkę, konspekt, i co tylko mi przychodziło do głowy i pisałam swój własny konspekt. Zadawałam sobie pytania, czasem zadawałam pytania ludziom ode mnie ze studiów i dyskutowaliśmy. Wychodziły wtedy różne ważne sprawy, nad którymi się zatrzymywaliśmy później na spotkaniu.
Spotkania miały głównie formę dzielenia Słowem (fragmenty głównie z konspektu), dzielenia życiem, ukazywaniem tego jak Słowo jest żywe. Ale też formy aktywizacji temu pomagały, też fragmenty różnych tekstów. Czasem zapraszałam „gości”, czyli ludzi ze wspólnoty, którzy pomagali pewne rzeczy lepiej zobaczyć.
Życzę wytrwałości i pokoju
asik

Powiem tak: spotkanie ma doprowadzić do osiągnięcia pewnego, określonego celu, a nie do zrealizowania konspektu. Konspekt jest drogowskazem, jak dotrzeć do celu. Pierwszą więc rzeczą na etapie przygotowania się do spotkania, jest zapytanie siebie samego, co w tym spotkaniu chcę osiągnąć. Do odkrycia jakich prawd ma to spotkanie prowadzić. Jakiej postawy ma uczyć uczestników. I czytając samemu konspekt (ten drukowany), muszę na te pytania znaleźć odpowiedź. Oczywiście w ramach tematyki przewidzianej na ten etap formacji.
Gdy już się widzi cel spotkania, można myśleć, jak go zrealizować z tą konkretną grupą ludzi. I to jest jakby drugi krok — pytanie o to gdzie jestem, kogo mam, z kim pracuję. Najlepsze wizje i pomysły na nic, jeśli dla tej konkretnie grupy będą za trudne czy nie pasujące.
Bogi