Posłuszeństwo

(221 - maj - czerwiec 2018)

Jak to jest w Ruchu

Krzysztof Jankowiak

Nadzwyczajne wezwania mogą być najtrudniejsze – wyrywają bowiem z ustalonego rytmu, z pewnej rutyny życia wspólnoty, wymagają przeorganizowania, mobilizacji

 

Myślę, że warto na początek odróżnić dwie rzeczy. Samo posłuszeństwo i możliwość jakichś sankcji za nieposłuszeństwo. Posłuszeństwo tak naprawdę jest postawą człowieka, jego decyzją. Dojrzały człowiek jest posłuszny nie dlatego, że coś może mu się stać, jak będzie nieposłuszny, tylko dlatego, że chce być posłuszny, że uznaje posłuszeństwo za wartość, za konsekwencję wcześniejszych wyborów.

Gdy więc myślę o posłuszeństwie w Ruchu Światło-Życie, to na pierwszym miejscu staje przede mną sprawa podstawowa: formacja. Jeśli ktoś jest w Ruchu, ogłasza że tworzy wspólnotę Ruchu, to powinien realizować formację, którą ten Ruch przewiduje. I to w każdym jej elemencie. A więc odpowiedzialni za wspólnotę (krąg, rejon, diecezję) powinni proponować osobom odbywającym formację drogę dokładnie według etapów i treści przewidzianych przez Ruch. Również realizując poszczególne elementy formacyjne, powinni czynić to zgodnie z materiałami Ruchu. Każde oazowe rekolekcje powinny zawierać wszystkie elementy przewidziane przez podręczniki – bez ujęcia ale też bez dodania czegokolwiek. Spotkania formacyjne powinny być realizowane według materiałów Ruchu, co bynajmniej nie oznacza bezmyślnego czytania każdego zdania i każdego przecinka – same materiały wręcz nakazują sporządzanie na ich podstawie własnego konspektu.

Wydaje mi się, że ten wymiar posłuszeństwa jest najistotniejszy. Jeśli bowiem droga podstawowej formacji będzie niezgodna z tym, co przewiduje Ruch, mogą być problemy z osiągnięciem celów formacji. W skrajnych wypadkach może się okazać, że ktoś mówi innym językiem, operuje innymi pojęciami w przeżywaniu wiary, w efekcie nie może się porozumieć z innymi członkami Ruchu.

Drugi wymiar posłuszeństwa w Ruchu dotyczy organizacji jego życia – jest on więc adresowany do osób pełniących posługi na nieco wyższym szczeblu. Życie Ruchu nie jest bardzo szczegółowo uregulowane, ma jednak pewne elementy istotne. Cztery razy w roku przewidziane są dni wspólnoty, odpowiedzialni na poziomie diecezji czy rejonu (w zależności od wielkości Ruchu) powinni je więc organizować. I to – o ile tylko się da – organizować w sposób, w jaki Ruch przewiduje a więc w możliwie różnorodnym składzie (razem oaza młodzieżowa, Domowy Kościół, oaza dorosłych). To ostatnie nie zawsze jest możliwe (nie wszędzie są wszystkie rodzaje wspólnot), jeśli jednak jest możliwe, powinno się starać, by dni wspólnoty właśnie tak wyglądały.

Organizacja życia to też oazy letnie. Nie bez powodu wyznacza się ogólnopolskie terminy poszczególnych turnusów – bardzo istotnym elementem przeżycia oazy jest Dzień Wspólnoty. Przypada on w XIII dniu, jeśli wszystkie grupy oazowe mają rekolekcje w tym samym terminie, mogą się razem spotkań i dla każdej grupy będzie to właśnie dzień XIII. Możliwe są też inne spotkania, jeśli oazy odbywają się w pobliżu – w IV dniu, na nabożeństwie pojednania a na oazach III stopnia przy nawiedzaniu kościołów stacyjnych.

Wiąże się z tym również miejsce rekolekcji. Warto je organizować tam, gdzie są również inne grupy, tak aby spotkanie na dniu wspólnoty było możliwe.

Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie jest możliwe zachowanie ogólnopolskich terminów, ograniczone możliwości mogą płynąć choćby z wolnych miejsc w wynajmowanych ośrodkach. Czasem trafi się wyjątkowo korzystny ośrodek położony daleko od innych oaz. Trzeba jednak dokładać wszelkich starań, by oaza odbywała się w tym samym terminie, w którym odbywają rekolekcje inne grupy, w miejscu, z którego da się dotrzeć na dzień wspólnoty, inne możliwości traktując jako ostateczność.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".