Europa

(158 - maj - czerwiec 2008)

z cyklu "Rozmowy na Forum"

Jak to się stało, że jesteś w Oazie?

Jak to się stało, że teraz należycie do Oazy??

pati

Poszedłem za przykładem brata, który jeszcze wtedy chodził na oazę, przyszedłem na jedno spotkanie... i zostałem... to już jakieś 7 lat...

Picek

Byłam w szóstej klasie podstawówki i po prostu nudziło mi się popołudniami. Zwyczajnie chciałam zobaczyć, co to jest i myślałam, że skoro moja siostra chodzi, to czemu ja bym miała nie chodzić ;)

oleczek

W niedziele zawsze chodziłam na mszę o 19.30, na której śpiewał zespół oazowy El Shaddai. Pewnego dnia po mszy podeszła do mnie dziewczyna z Oazy i zaprosiła mnie na adorację Najświętszego Sakramentu, która zawsze odbywa się po mszy. Poszłam na adorację, później na mszę wspólnotową, jeszcze później na spotkanie. I zostałam.

Dżoana

A u mnie nie było skomplikowanie, mam rodziców należących do ruchu, więc wysyłali mnie na spotkania oazowe, a na wakacje wysłali mnie na rekolekcje, gdzie utwierdziłam się na stałe w Oazie :)

ja-dia

O Oazie dowiedziałam się w zamierzchłych czasach, kiedy byłam w podstawówce. Oaza kojarzyła się z podziemiem (stan wojenny), Jackiem Kaczmarskim (gitary) i Piwnicą pod Baranami (śpiew) oraz studentami. Ktoś mi powiedział, że jestem za młoda, bo tam są studenci i nie próbowałam dalej).

Pan zadziałał w końcu na mniej wzniosłe rejony mego mózgu - zainteresowałam się lektorem na Triduum Paschalnym i dowiedziałam, że on jest w Oazie. Dalej poszło, jak u większości... Przyszło nawrócenie, odeszło zadurzenie.

Olga

Bóg tak chciał... Jechałem na I stopień ze świadomością, że jadę na kolonie, a tu proszę „modlić się nam każą”.

Felek

Ja do Oazy „trafiłam” jakieś 11 lat temu. Było to przede wszystkich za sprawą tego, że do Oazy należały już wcześniej moje dwie siostry oraz mój kuzyn. To właśnie sprawiło, że zainteresowałam się wspólnotą, bo zawsze, jak wracali, to ciekawie opowiadali o tym, co tam robili i o otwartości, życzliwości wszystkich uczestników.

casper

Ja pochodzę z takiej bardzo oazowej rodziny, rodzice są w Domowym Kościele i praktycznie od urodzenia jeździłam z nimi na różnego rodzaju rekolekcje. Na własne rekolekcje zaczęłam jeździć dopiero niedawno. Staram się zachęcać do Oazy znajomych oraz rodzinę.

Charlotka

U mnie to bardziej skomplikowana historia, bo nie znam nikogo z Oazy i nikt mnie do niej nie zachęcał. :) Zdarzyło mi się być na rekolekcjach wielkopostnych prowadzonych w Kościele Kapucynów przez Oazę. No i po pewnym czasie postanowiłem tam się udać.

Domko

Do naszego gimnazjum pewnego dnia przyszły na lekcje religii Sylwia i Adela. Zapraszały nas do przyjścia na Oazę. I tak się jakoś stało, że poszłam i tego nie żałuję!

Anuśka

Kiedy chodziłam do gimnazjum, poznałam Asię. Asia należała do Oazy i poopowiadała mi o niej, ja jej opowiadałam, jak jest w grupie misyjnej. W naszej parafii była też Oaza, więc poszłam na spotkanie i już zostałam. A z Asią bardzo się zaprzyjaźniłam.

kfjatek

Tak po prostu... chciałam mieć szóstkę z religii. Szóstki nie dostałam, otrzymałam coś znacznie większego:)

Agatek

Do mojej parafii przyszedł nowy wikary, który jest w Ruchu Światło-
-Życie. Zaczął mnie uczyć w gimie. Później przypadkiem trafiłam na jego gadu i zaczęliśmy rozmawiać. I tak jakoś się złożyło, że zaczął mnie namawiać na Oazę, a że ma dar przekonywania, to mu się udało. I tak jakoś mnie się to wszystko spodobało, ponieważ odnalazłam tam to, czego zawsze mi brakowało :] no i krótko mówiąc zawdzięczam mu to, że jestem w Ruchu ;)

Faraway

U mnie to było tak, że sama się uparłam, iż muszę należeć do jakiejś wspólnoty (to było parę miesięcy po nawróceniu). Nic i nikogo nie mogłam znaleźć, błąkałam się, jak zagubiona owieczka... I po długich i licznych przygodach dostałam numer do animatora wspólnoty w pobliskiej parafii od mojej koleżanki z klasy. Poszłam tam we wrześniu i jak na razie mam zamiar tam zostać :-) .

Justyś

Mnie zupełnie przypadkowo (kiedyś tam) wysłała katechetka na wakacyjną ODB... chociaż przypadek to być nie mógł, mocno wierzę, że to Pan Bóg tak zdziałał. I codziennie Mu za to dziękuję.

katyusha

Ja do Oazy trafiłam dzięki księdzu wikaremu z mojej parafii. Opowiadał mi i mojej przyjaciółce, jak to było, gdy jeździł na oazy. spodobały nam się jego opowieści i postanowiłyśmy poczuć to na własnej skórze.

koziczka16

Pojechałem na rekolekcje z całą klasą (bo musiałem) przed bierzmowaniem. Byłem naprawdę bardzo daleko od Boga (wtedy). Minął pierwszy dzień - coś mi tam w głowie się porobiło, że wszystko było takie proste - przy pomocy animatorów i ks. zbliżałem się do Boga.

Czekała nas spowiedź w cztery oczy z księdzem. Ta spowiedź mnie umocniła... czułem się super:). Wieczorem czuwanie było... też super :) CUDOWNIE... w ostatni dzień... Zaczepia mnie dziewczyna animatorka i mówi: „Ziom, przyjdź na oazę”... nie zapomnę chyba tych słów do końca życia:) I od tamtej pory jestem w Oazie :)

Szymon M.

Ja z żonką - byliśmy kilkanaście lat w Odnowie. Najpierw jako singielki a od lipca 1997 jako mąż i żonka w kręgu we wspólnocie. W grudniu 2005 przeprowadziliśmy się do obecnego domku. Tam spotkaliśmy naszego „starego znajomego” księdza. Ksiądz proboszcz od razu nas zaczepił, że tworzy się krąg i czy byśmy nie chcieli... Tak więc nasza pielgrzymka trwa. Jesteśmy w Oazie - w Domowym Kościele.

gfizyk

Głupio się przyznać, ale postanowiłam „zapisać się” do Oazy, bo baaaardzo spodobał mi się jeden lektor z mojej parafii, okazało się, że jest w Oazie, więc sprawa była oczywista :]. Wtedy byłam na OND I, w te wakacje jadę już na ONŻ III, wiec końcóweczka formacji :(. Oczywiście do dziś nie poznałam tego lektora :D, ale chyba ma plusa u Pana Boga za przypadkowe nawrócenie biednej dziewczynki :D.

ajłonka