Młodzież

(160 - wrzesień - październik 2008)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Jakub wyrusza do Egiptu (Rdz 46, 1-27)

Karol Madaj

 

Jakub uradowany wieścią o tym, że Józef żyje, kazał zabrać cały dobytek i wyruszył w swoją ostatnią podróż (w.1). Wrócić miał z niej dopiero odprowadzany przez opłakujący go żałobny orszak (Rdz 50,1-14). Co czuł 130-letni starzec Izrael schodząc do Beer-Szeby? Za nim zostały zielone wzgórza Judei, urodzajna ziemia dana przez Boga jemu i jego dzieciom (28,13-15). Przed nim rozciągały się kamienie i piasek Negewu. Co mogło czekać na rodzinę Jakuba po drugiej stronie pustyni, w bezbożnym Egipcie?

Stary człowiek bardzo się bał. Zdaniem żydowskich komentatorów jego obawy były różnorakie. Lękał się, że jego rodzina ulegnie w Egipcie obcym wpływom, zasymiluje się i przestanie wierzyć w Jahwe lub że sam Bóg zostanie w Ziemi Świętej i nie będzie im więcej towarzyszył. Jakub bał się, że po raz drugi będzie musiał przeżyć śmierć Józefa (37,34n) oraz że nie będzie pochowany razem ze swoimi przodkami. Ostatnią obawą było, że nie ujrzy powrotu swoich potomków do Kanaanu. Jakub cały ten strach ofiarował Bogu. Uczynił to w Beer-
-Szebie, miejscu szczególnym, gdyż to tutaj Pan ukazał się kiedyś Izaakowi i powiedział: Nie lękaj się (26,24). Jakub, modląc się w miejscu cudownego objawienia, prosi o pomoc Boga swojego ojca. Według Rasziego, rabina z Francji z XI wieku, to że Jakub nie złożył ofiary „Bogu Abrahama”, tylko „Bogu Izaaka”, uczy nas, że syn jest winien większy szacunek ojcu niż dziadkowi.

 Jahwe zauważył jego ofiarę, przyszedł w nocnym widzeniu i w odpowiedzi na wszystkie obawy Jakuba powiedział: Nie bój się (w. 3). Zdaniem rabina z Łotwy Meiera Simchy Hakohena (1843-1826), przytoczony fragment to jedyne miejsce w Biblii, w którym wizja zapowiada nieuchronnie zbliżające się ciemności. To dlatego, że właśnie zaczynała się noc wygnania. Bóg przyszedł w czasie ciemności, by zapewnić Jakuba o tym, że mimo iż Żydzi będą wygnani ze swojej ziemi, to nigdy nie zostaną opuszczeni przez swojego Boga. Jahwe nigdy nie odwoła obietnic danych Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi (por. Rz 11,28n). Zdaniem żydowskiego egzegety, tamta modlitwa Jakuba dała początek modlitwie wieczornej, kiedy człowiek u progu nadchodzących ciemności prosi Boga o opiekę (por. teksty Komplety). Tora uczy nas tu, że noc, mimo iż jest pełnym ciemności epilogiem jednego dnia, jest jednocześnie prologiem pełnego światła jutra (por. Ps 30,6).

Omawiając wyjazd Jakuba do Egiptu, warto przyjrzeć się też alegorycznej interpretacji Orygenesa. W swojej homilii o Księdze Rodzaju utożsamia on Egipt z biblijnym „światem” i jego grzechami. Zejście do Egiptu jest więc wyprawą na wojnę przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,12). Zdaniem Orygenesa, ten, któremu Pan pomaga, nie boi się stanąć do walki z demonami i złem tego świata, bo wie, że w tej wojnie Bóg zawsze jest zwycięzcą.

Według nauczyciela z Aleksandrii, w słowach: Uczynię cię tam wielkim narodem. Ja pójdę tam z tobą i Ja stamtąd cię wyprowadzę (w. 2n), kryje się wielka tajemnica. Uważa on, że tego fragmentu nie można interpretować dosłownie i odnosić go do Jakuba, gdyż ten umarł w Egipcie. Może to być natomiast alegoria Jezusa Chrystusa. To On zstąpił na świat i stał się „wielkim narodem”, czyli Kościołem pochodzącym nie tylko z Żydów, ale i z pogan. Gdy tego wszystkiego dokonał, Ojciec sprowadził go z powrotem i posadził po swojej prawicy.

Wróćmy jednak do sensu dosłownego. Synowie Jakuba umieścili na wozie starego ojca oraz kobiety z dziećmi i wyruszyli do Egiptu
(w. 5-7). W tym miejscu Tora wymienia całą listę potomków Jakuba (w. 8-25). Przez wieki żydowscy i chrześcijańscy komentatorzy próbowali wyjaśniać drobne matematyczne nieścisłości tego spisu. (Skoro Er i Onan umarli w Kanaanie, to brakuje jednej osoby do sumy 33 potomków Lei - w. 12). Jedno nie ulega wątpliwości, poprzez tę listę Tora daje nam lekcję o Bożej Opatrzności. Wypełnienie Bożych obietnic jest stuprocentowo pewne, choć nie zawsze wypełniają się one w takim tempie, jakiego byśmy oczekiwali. Od czasu pierwszej obietnicy potomstwa licznego jak piasek nad brzegiem morza (22,17; 26,4; 28,14) minęło już 215 lat. Póki co „wielki naród” liczy tylko 70 osób. Moc Boża sprawi jednak, że ta garstka ludzi będzie kiedyś liczniejsza i potężniejsza od Egipcjan (Wj 1,9).

Karol Madaj