Pytania o ekologię

(226 - marzec - maj 2019)

Jestem eko?

Aleksandra Bonk

Jak ślązaczka w galerii Katowickiej o ekologii rozmyślała

Wchodzę do galerii mijając panie, które dostojnie sączą ze swoich szklanych buteleczek smoothie z jarmużu i jabłka. W oczekiwaniu na rozmówcę przechadzam się między setkami książek w jednej z księgarni. Z półek krzyczą do mnie kolorowe i jaskrawe tytuły książek, a wśród nich dziesiątki pozycji dotyczącej kuchni wegańskiej, stylu życia eko w wielkim mieście, filozofii życia zero waste, mocy natury i innych lifstaliach będących trendy, których praktykowanie ma przynieść szczęśliwe życie mnie i naszej planecie, a autorom publikacji niezły zarobek przy okazji.

O umówionej godzinie spotykam się z koleżanką w jednym z lokali gastronomicznych znanej sieci, gdzie z radością wychylamy wspólnie kawę z podobno wysoce ekologicznych i przyjaznych dla środowiska kubków. W drodze powrotnej zaliczamy małe zakupy pakując wszystko do biodegradowalnych reklamówek – wiem, nie jesteśmy eko, bo zapomniałyśmy z domu zabrać naszych płóciennych toreb. Żegnamy się i wracamy do swoich domów by przygotować śmieci segregowane, bo przecież to w tym tygodniu na mojej ulicy jest ich wywóz. 

Może mój opis przykładowego dnia z życia wydaje wam się zabawny oraz przekoloryzowany i nie ma co ukrywać, taki na pewno jest. Jednak moim zdaniem pokazuje bardzo przykrą prawdę dotyczącą tego jak z rzeczy niesamowicie istotnej takiej jak troska o ziemię, która przecież jest darem Boga dla nas uczyniliśmy doskonały biznes. Bo przecież na wszystkim można zarobić, prawda? 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.