Cierpienie

(149 - luty - marzec 2007)

KODA

rozmowy na forum

Chciałem Was zapytać o wasze wspomnienia z Kody.

krucjatowiec

Na KODA  duchowo to się po prostu umacniasz, a chłoniesz dużo więcej wiadomości teoretyczno-praktyczno-organizacyjnych :) Jest to czas wytężonej pracy :)

waaaampirek

KODA? Rety, chyba najlepsze rekolekcje w moim życiu! Polecam każdemu. Warto przeżyć je w Krościenku, u źródła. Coś niesamowitego. To trzeba przeżyć:)

Myśliciel

Ja też byłam na KODA w Krościenku.

A co mi dała. Kopa. To znaczy: po latach zagubienia wróciłam do Boga.

Ewa24

Ja w środę wróciłam z KODA :)

Było niesamowicie, najpiękniejsze rekolekcje w moim życiu... i najbardziej przeżyte... było po prostu cudownie!

Elwira

Moje KODA było przeżyte w lodowatej atmosferze śpiworka, ale za to gorącej atmosferze modlitwy. To było tak, że każdego dnia kolejny uczestnik grupy stawał się animatorem dnia. To było wyzwanie!!!! Wszyscy słuchaliśmy animatora dnia. Pamiętam, że na praktyce to dopiero były wyzwania. Cieszę się, że z księdzem Stanisławem wieczorami można było mówić na każdy temat.

Paweł Rybak

A ja na Kodzie poznałam mojego męża. Co prawda, nie byliśmy wtedy już uczestnikami tylko diakonią, ale zawsze... Tak na serio, ja jechałam na Kodę już jako animatorka z pewnym doświadczeniem. Mimo to (a może i dzięki temu) był to dla mnie czas bardzo cenny. Szczególnie konferencje...

Agaja

Ja powiem krotko :)

Po 3 dniach KODA byłam bardziej zmęczona niż po 15 dniach oazy :]

Ale :) owocny to był czas, owocny :) :)

Cmeluś

Ja właśnie dziś wróciłam z KODA, a byłam w Rzepedzi z Wodzem (ks. Janusz Klamut) i to był tak piękny czas, że aż żal było wracać. A na końcu „Niech Ci Pan błogosławi i strzeże...” nie chciał się skończyć bo ciągle komuś śpiewano :)

A i na moim kursie (czyt. rekolekcjach) ciągle modliłyśmy się (dziewczyny) o męża bo nie chcemy iść do Karmelu :)

martak

Dla mnie KODA to był horror, ale przyniósł wiele owoców Ducha Świętego. Przeżywałem je w Woli Radziszowskiej, w ośrodku zmartwychwstańczym, u nieocenionego o. Mariana Piwki.

Tego się nie da opisać. Musztra do kwadratu, zero spóźnień (jak ktoś nie był punkt ósma w jadalni, to mógł sobie posłuchać przez zamknięte na klucz drzwi, jak jedzą śniadanie ;) Za każde wykroczenie (a o to nie było trudno, wystarczyło np. siedzieć krzywo przy stole) fundowało się wszystkim Picnica ze sklepiku o. Mariana (który dbał o regularne dostawy).

micked

KODA trzeba po prostu przeżyć w swojej formacji animatorskiej... ;) Jako że to nie tylko obowiązek ale i całkiem fajna rzecz, chociaż po swojej wróciłem baaardzo wykończony, to zbudowany duchowo :)

Qwas

Są rzeczy, których nie można kupić. To uczucie, jakie się ma po powrocie z KODA. Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard:)

Myśliciel

To ma na celu KODA chyba > wykończenie uczestników :) bo wszyscy zmęczeni wracają, ale wypoczęci duchowo. I tak trzymać!

jadia

Pierwszy dzień to był koszmar... z dala od wszystkich, niemal nikogo nie znałam... ale to mi pomogło się skupić i wejść w to, co do mnie Bóg chce powiedzieć i naprawdę byłam ZACHWYCONA .... a jeszcze 3 - 4 tygodnie wcześniej nie wiedziałam, że w ogóle pojadę i to jest w tym najlepsze...

gulasz

A co prawda, to prawda. dostaje się kopa. Wielu  mimo zakończonej już formacji  dopiero wtedy poznaje charyzmat Ruchu Światło-Życie. Paranoja!! Ale lepiej późno, niż wcale.

PAT

Dlaczego paranoja? Ruch nie jest dla celebrowania samego siebie. Najpierw trzeba poznać Pana Jezusa i zaprzyjaźnić się z Nim. A jak ta przyjaźń jest ugruntowana, to można poznawać charyzmat Ruchu (od strony teoretycznej, bo praktycznie przecież się go poznaje przez uczestnictwo w formacji i w życiu wspólnoty). Jeśli ktoś pomyli kolejność, to może się okazać, że kocha Ruch bardziej niż Pana Jezusa.

Krzysztof Paweł

A swoją KODA w pamiętnym roku 2002, wspominam jako niesamowity czas, to naprawdę dopiero na KODA i ORD zaczęło do mnie docierać, czym naprawdę jest animatorstwo i Ruch. I te niezapomniane konferencje, nawet do nocy, i modlitwa, wspólnota itd... to było piękne. A najbardziej utkwił mi w głowie napis na drzwiach od kaplicy: „Wejdź cały, zostań sam, wyjdź inny”

klara20

Dużo przeżyć duchowych, jak i nowych i rewelacyjnych kontaktów z innymi, których Pan postawił na mojej drodze. Uczą i dają możliwość zostania świętym.

casper

Wróciłam. I jestem bardzo zadowolona. Na początku zupełnie nie mogłam się tam odnaleźć, ale po trzech dniach zaczęło do mnie docierać, po co tam jestem. I mam nadzieję, że przyniesie ta KODA obfite owoce. Plan był dosyć napięty z początku. Ale że teraz był/jest okres sesji, tak więc nie wszyscy nasi wykładowcy/studenci dojechali i mieliśmy czas na przeprowadzenie własnych spotkań opartych na konspektach. Takie ćwiczenia. Codziennie była Eucharystia, nieszpory, jutrznia i kompleta, oczywiście koronka i Anioł Pański kilka razy była adoracja :) .

jadia