Narodzić się na nowo

(194 - lipiec - sierpień 2013)

z cyklu "To lubię"

Konie

Maria Bielak

Mówią „koń jaki jest każdy widzi” – prawda, tyle, że dla niektórych to niebezpieczne pół tony na ciężkich i twardych kopytach, z łbem jak wiadro, a dla mnie całe moje życie. Kiedy i gdzie narodziła się ta pasja tego nie wiem. Może przekazana w genach po Dziadkach, przespała pokolenie moich Rodziców i wybuchła ogromną siłą kiedy po raz pierwszy zobaczyłam te cudne zwierzęta. I trwa już blisko 40 lat, i trwać będzie do końca mych dni a nawet jeszcze dłużnej, ponieważ nie wiadomo kiedy i jak zaraziłam nią moją córkę.

Urodę koni doceniało i docenia wielu, Marian Czapski w „ Historii powszechnej konia” (Poznań 1874r.) pisze:

”Koń z innymi zwierzętami domowymi porównywany, już w oku swoim nosi wszystkie cechy wyższości (…) W pędzie koń ledwie parą punktami ziemi dotyka i bez pomocy skrzydeł Pegaza prawdziwego lotu darzy nas rozkoszą - jest to na palcach bujająca królestwa zwierzęcego baletniczka”. Można mnożyć niemal bez końca cytaty świadczące o tym, że koń porusza wyobraźnię twórców dzieł literackich, poetów, malarzy a nawet naukowców.

Ale nie tylko uroda przyciąga miłośników koni. Jest w tych zwierzętach coś więcej: ”…rzekłbyś , że koń ów ma duszę w sobie, duszę ,która czuje swoją dzielność i wspaniałość i która się smuci, że ją Stwórca w zwierzęcym ciele uwięził …(S. Morawski: Wyprawa do Arabii po konie). 

Obcowanie z nimi daje niesamowite poczucie wolności:

„dajcie mi konia , mnie duszno - pierś ochłody woła

Chcę powietrza, lotu i obszarów

Koń mię poznał i rży, rwie się i pędem sokoła 

Ściga wiatry szumiące pośród dzikich jarów

I kniei, co się czernią wzdłuż piaszczystej kępy 

I pustyń zamieszkałych przez orły i sępy (…)

Dalej więc ,wiatronogi ,dalej…”

(J. Strutyński : Podróż przez Dolinę Śmierci do Nadziei

 

Ale i wiele uczy. Przede wszystkim pokory, cierpliwości i konsekwencji. W konfrontacji z blisko dziesięć razy cięższym od nas zwierzęciem nie możemy liczyć na metody siłowe. Uczymy się więc jak przekonywać je do naszych zamierzeń sposobem. Konie to z natury zwierzęta stadne, uciekające. Ich myślą przewodnią nie jest wcale chęć skopania bądź zagryzienia człowieka, gdy tylko ten pojawi się w zasięgu kopyt czy zębów. Atak jest tylko reakcją obronną, kiedy czuje zagrożenie z naszej strony i nie ma już innej możliwości rozwiązania problemu. Zasadniczo wystarczy zatem poznać zasady funkcjonowania stada, zdobyć pozycję alfa i gotowe. Z tym, że to „wystarczy” wymaga czasu i często ciężkiej pracy przede wszystkim nad sobą. Efekty są zaskakujące i dające ogromną satysfakcję. I co ważne, mamy w czasach wszechobecnego pośpiechu, możliwość wyhamowania i wyciszenia. Zaczynając jakąkolwiek pracę z końmi powinniśmy bowiem przyjąć zasadę braku ograniczeń czasowych. Na wszystko musimy mieć czas. To w XXI wieku ogromna wartość dodana. I jeszcze jedno – spędzanie czasu wolnego w sposób aktywny, na świeżym powietrzu, okazuje się w towarzystwie koni i koniarzy możliwe, a nawet przyjemne, niezależnie od pogody.

Zachęcam więc wszystkich do rozpoczęcia przygody z końmi, przełamania strachu, jeśli taki jest i podjęcia próby zaprzyjaźnienia się z nimi. Tym bardziej, że w rekreacji konnej nie ma żadnych ograniczeń wiekowych ani sprawnościowych. Stale rozwijającą się dziedziną jest hipoterapia, która pierwotnie kierowana tylko do osób niepełnosprawnych, w ostatnim czasie stała się nawet elementem szkoleń menadżerskich! Jako forma terapii wieloprofilowej ma jednoczesne oddziaływanie ruchowe, sensoryczne, psychiczne i społeczne. 

Jako „stary” koniarz i nie ukrywam instruktor jeździectwa i hipoterapii, szczęściarz, któremu udało się połączyć, przynajmniej częściowo, pracę z pasją,  zwrócę tylko uwagę na dobór miejsca i ludzi, którzy w rozpoczęciu tej pięknej przygody będą nam pomagać. Chodzi tu o względy bezpieczeństwa i zdrowy rozsądek. Jeśli tego nie zabraknie jestem przekonana, że u większości czytelników miłość do koni zakiełkuje i sprawi wiele radości!

Koń jak powietrze, jak step i jak niebo

Stał się mu życia codzienną potrzebą

Smutny czy wesół – w nim ma przyjaciela 

Co rże w radości i smutek podziela (…)

szczęśliw, że jedna istota żyjąca

Jego uczucia dzieli i rozumie …”(G. Zieliński: Stepy)