Chrześcijanin wobec natury

(144 - maj - czerwiec 2006)

Kontemplując piękno

Andrzej Krynicki

Zdaniem Ojca Świętego nasz stosunek do środowiska naturalnego jest jedną z miar naszego człowieczeństwa
Wszyscy dobrze znamy historie z życia Karola Wojtyły związane z turystyką i obcowaniem z przyrodą. Są nam bliskie opowieści o mazurskich spływach kajakowych, o górskich wędrówkach, o wyczynach narciarskich Ojca Święte­go. Muszę przyznać, że wątki biograficzne Papieża łatwiej zapadają mi w pa­mięć niż jego nauczanie. Myślę jednak, że warto podejmować ten trud i sięgać do bogac­twa treści, jakie otrzymaliśmy od Jana Pawła II. Znając zamiłowania Papieża myślę, że można chy-ba nie być zaskoczonym faktem, że pozostawił wiele słów na temat piękna przyrody, sza-cunku dla środowiska naturalnego, ekologii.

Papież wielokrotnie apelował o ochronę środowiska naturalnego. Przekonywał, że obecnie nie wystarczy już racjonalne wykorzystywanie dóbr naturalnych, ale potrzebne jest szukanie sposobów naprawy szkód, jakie czło-wiek wyrządza Ziemi gospodarką rabunkową.

     „Człowiek zdaje się często nie dostrzegać innych znaczeń swego naturalnego środowiska jak tylko te, które służą celom doraźnego użycia i zużycia. Tym-czasem Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny «pan» i «stróż», a nie jako bezwzględny «eksploata-tor»” (Redemptor Hominis 1979).

 „W obliczu powszechnej degradacji środowiska naturalnego ludzkość uświadomiła sobie, że nie można dłużej wykorzystywać zasobów ziemi w spo­sób taki, jak w przeszłości. (...) Nasuwa się niepoko­jące pytanie, czy można jeszcze naprawić wyrządzo­ne szkody. (...) powinno się przede wszystkim sięg­nąć do głębokich źródeł tej sytuacji i przeciwstawić się kryzysowi wartości moralnych, który wyraża się między innymi w niepokojącej degradacji środowi­ska naturalnego” (orędzie na światowy dzień poko­ju 1 stycznia 1990 pt. Pokój z Bogiem Stwórcą - Pokój z całym stworzeniem).

Jan Paweł II wykazuje w swoich wypowiedziach rozległą znajomość tematu ekologii i problemów ochrony środowiska naturalnego:

„Stopniowe niszczenie warstwy ozonowej i postępujący w ślad za nim «efekt cieplar­niany» osiągnęły krytyczne rozmiary na skutek ciągłego rozwoju przemysłu, wielkich aglomeracji miejskich i zwiększonego zużycia energii. Odpady przemysłowe, gazy produ­kowane przy spalaniu kopalin, niekontrolowane wycinane lasów, stosowanie pewnych herbicydów, substancji chłodzących i aerozoli - wszystko to, jak wiadomo, ma szkodli­wy wpływ na atmosferę i na całe środowisko naturalne. Obserwuje się liczne zmiany kli­matyczne i atmosferyczne, które niosą z sobą wielorakie konsekwencje, począwszy od szkodliwego działania na zdrowie ludzkie, a skończywszy na niebezpieczeństwie zatopie­nia przybrzeżnych obszarów lądu” (tamże).

Jednocześnie trzeba zauważyć, że Ojciec Święty nie próbuje tworzyć programów ra­towania środowiska. Zachęca nas, by takie działania podejmować, by wykorzystywać do tego celu potencjał ludzkiej wiedzy i roztropności.

„Zwracam się w szczególny sposób do tych, którym powierzona została odpowie­dzialność za ten kraj i za jego rozwój, aby nie zapominali o obowiązku chronienia go przed ekologicznym zniszczeniem! Niech tworzą programy ochrony środowiska i czuwa­ją nad ich skutecznym wprowadzaniem w życie! Niech kształtują nade wszystko postawy poszanowania dobra wspólnego, praw natury i życia! Niech wspierają organizacje, które stawiają sobie za cel obronę dóbr naturalnych!” (homilia w Zamościu 12 czerwca 1999).

Natomiast sam bardziej skupia się na kondycji moralnej człowieka, której skutkiem może być między innymi dewastacja przyrody. Zachęca nas do troski o bogactwa natu­ralne Ziemi, ale w tej trosce bardziej mu chodzi o człowieka niż o przyrodę. Myślę, że można powiedzieć, iż zdaniem Ojca Świętego nasz stosunek do środowiska naturalnego jest jedną z miar naszego człowieczeństwa.

„Oprócz irracjonalnego niszczenia środowiska naturalnego należy tu przypomnieć bardziej jeszcze niebezpieczne niszczenie środowiska ludzkiego, czemu zresztą bynajmniej nie poświęca się koniecznej uwagi. Podczas gdy słusznie, choć jeszcze nie w dostatecznej mierze okazuje się troskę o zachowanie naturalnego «habitat» różnych gatunków zwierząt zagrożonych wymarciem, wie­dząc, że każdy z nich wnosi swój wkład w ogólną równowagę ziemi, to zbyt mało wagi przywiązuje się do ochrony warunków moralnych prawdziwej «ekologii ludzkiej». Nie tylko ziemia została dana człowie­kowi przez Boga, aby używał jej z poszanowaniem pierwotnie zamie­rzonego dobra, dla którego została mu ona dana, ale również człowiek jest dla siebie samego darem otrzymanym od Boga i dlatego musi res­pektować naturalną i moralną strukturę, w jaką został wyposażo­ny” (Centesimus Annus, 1991)

„Jestem przekonany, że niepokoi Was - podobnie jak niepokoi dziś prawie wszyst­kich młodych ludzi na całym świecie - zatrucie powierza i mórz oraz leży Wam na sercu kwestia ekologiczna. (...) Istnieje jednak, Drodzy Młodzi, także zatrucie idei i obyczajów, które może doprowadzić do zniszczenia człowieka. Tym zatruciem jest grzech, z którego rodzi się kłamstwo” (przemówienie papieża do młodzieży zebranej w Santiago de Com­postela w 1989)

Pięknym symbolem szacunku jaki miał Ojciec Święty dla przyrody, symbolem o wy­miarze praktycznym było sadzenie przez niego drzewek w różnych miejscach Ziemi. Podczas swoich pielgrzymek często był proszony o posadzenie drzewka. W czasie wizy­tacji diecezji włoskich papież 19 marca 1981 r. posadził cedr, innym razem, w styczniu 1990 oliwkę. W Bellahouston w Glasgow 1 czerwca 1982 po mszy świętej Ojciec Świę­ty posadził dąb. Podobne wydarzenia miały miejsce na dziedzińcu zamku w Yorku w ma­ju 1982 r. oraz na dziedzińcu zamku w Vadstena w Szwecji. Papież sadził drzewka także w Meksyku w maju 1990 r. i w Toronto w październiku 1989 r. W naszej ojczyźnie ce­remonia sadzenia drzew z udziałem Ojca Świętego miała miejsce w Kaliszu. Przed budyn­kiem nowopoświęconego Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu, papież rzucił symboliczną garść ziemi do dołów przygotowanych pod posadzenie dwóch dębów.

Na zakończenie chcę jeszcze przywołać słowa, w których Ojciec Święty przekonuje nas, że piękno przyrody jest świadectwem Bożej miłości do człowieka:

„...kontempluję piękno tej ojczystej ziemi, uprzytamniam sobie ten szczególny wy­miar zbawczej misji Syna Bożego. Tu z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nie­ba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. Tu śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo, po polsku. A wszystko to świadczy o miłości Stwórcy, o ożywczej mocy Jego Ducha i odkupieniu, którego Syn dokonał dla człowieka i dla świata” (homilia w Zamościu 12 czerwca 1999).

Można powiedzieć, że nie szanując przyrody lekceważymy Bożą „wypowiedź” adreso­waną do każdego z nas. Niszcząc to co Bóg stworzył pozbawiamy się w jakimś stopniu Jego obecności pośród nas.