Prawdy wiary

(156 - luty - marzec 2008)

Krótkie formuły wiary

Agata Jankowiak

Formułowanie własnego wyznania wiary, w pierwszej osobie liczby pojedynczej, zmusza do zastanowienia czy naprawdę wierzę w to, o czym mówi Biblia

 

Każdy zapewne ma jakiś ulubiony sposób „pracy” z Biblią. Jednym z rzadziej spotykanych - zasadniczo w formacji młodzieży pojawia się dopiero na ORD, rodziny doświadczają go na ORAR I stopnia - jest tzw. synteza biblijna czyli „krótkie formuły wiary”.

Ksiądz Blachnicki tak o tym sposobie pisał w podręczniku ORD:

Chrześcijanie potrzebują jasnego „sformułowania tożsamości”, przez które mogliby się wyraźnie odróżnić od ludzi reprezentujących inne poglądy na świat i inne ideologie. Potrzeba tego nawet dla rozmowy ekumenicznej. To zadanie spełniały niegdyś Wyznania wiary. Dzisiaj jednak wymagałyby one zbyt długich wyjaśnień, dlatego wobec wielu ludzi nie mogłyby już spełnić swego zadania. Ludzie dzisiejsi nie mogą już w tych dwóch sformułowaniach znaleźć swego wyczucia spraw żywotnych, swego języka, istoty swych zainteresowań.

Żądania i obietnice Jezusa trzeba wciąż na nowo przedstawiać współczesnym językiem i we współczesnej kulturze. Wielką pomocą mogą tu być formuły ujmujące prawdy wiary i wyznania wiary.

Musi się w nich wyrażać to, co w wierze chrześcijańskiej ma rozstrzygające znaczenie. Formuły muszą dopomóc w rozróżnianiu tego, co drugorzędne od tego, co istotne, aby mogły być odpowiednią pomocą do orientowania się i do rozstrzygania w życiu codziennym (...).

Dotąd nie wynaleziono jeszcze idealnej formuły, całkowicie zrozumiałej. Każda formuła ma swoje słabe i mocne strony. Prawdopodobnie nigdy nie będzie ujęcia idealnego. Najprostsze i najbardziej przekonujące będą jednak formuły, których podstawą jest Pismo św., zestawione ze słów biblijnych.

Stąd propozycja opracowywania na podstawie tekstów biblijnych własnych wyznań wiary. Tworzy się je podczas spotkania w małej grupie.

Spotkanie przebiega bardzo prosto - dzielimy się na małe grupy czy nawet dwuosobowe zespoły i w nich zatrzymujemy się nad wyznaczonym tekstem biblijnym bądź kilkoma tekstami dotyczącymi jednego tematu. Rozważamy je w ciszy, dzielimy się nimi, szukamy głównej myśli czy głównego przesłania. Potem na ich podstawie układamy nasze osobiste wyznanie wiary. Ważne jest, by sformułować je w pierwszej osobie liczby pojedynczej: „Wierzę...”, „Wyznaję...” i ważne, by używać słów, zdań czy fraz z tekstu biblijnego, nie tworząc własnych omówień. Później w stosownym momencie dnia, przeważnie w związku z taką czy inną wspólną modlitwą, reprezentanci każdej z grup odczytują napisane wyznania wiary, a cała zebrana wspólnota na zakończenie powtarza „Amen”.

Tyle suchego opisu. Dlaczego jednak uważam, że ten sposób pracy z Biblią jest taki cenny? Otóż doświadczywszy go wielokrotnie widzę jak bardzo mocno pozwala dotrzeć do istoty Słowa Bożego. Słowo w tym spotkaniu staje się niesłychanie realne, namacalne, bliskie człowiekowi. To doświadczenie rzeczywistości opisywanej przez autora Listu do Hebrajczyków: żywe jest słowo Boże... Formułowanie własnego wyznania wiary, w pierwszej osobie liczby pojedynczej, zmusza do zastanowienia czy naprawdę wierzę w to, o czym mówi Biblia. Czy ten konkretny, rozważany w danym momencie tekst ma swoje miejsce w moim sercu, czy moja wiara jest pełna i... zgodna z nauczaniem biblijnym, przyjętym przez Kościół. Taka konfrontacja życia i przeżywania wiary ze Słowem Bożym głęboko zapada w serce.

Myślę, że warto sięgać do „krótkich formuł wiary” także na modlitwie osobistej. Wyznawać przed Panem wiarę w to, co nam o sobie objawia i czego nas uczy.