Maryja

(148 - styczeń 2007)

Która Matka Boża jest lepsza?

Agnieszka Dzięgielewska

Poprzez wizerunki, które całujemy, przed którymi zdejmujemy okrycie głowy i padamy na twarz, wielbimy Chrystusa i świętych, których te obrazy noszą podobieństwo

 „Obchodząc roczny cykl misteriów Chrystusa, Kościół święty ze szczególną miłością oddaje cześć Najświętszej Matce Bożej Maryi, która nierozerwalnym węzłem związana jest ze zbawczym dziełem swojego Syna. W Niej Kościół podziwia i wysławia wspaniały owoc Odkupienia i jakby w przeczystym obrazie z radością ogląda to, czym cały pragnie i spodziewa się być” (Konstytucja o Liturgii Świętej, nr 103)

Wroku liturgicznym Kościół świętuje nie tylko tajemnice Chrystusa, ale zatrzymuje się również nad sylwetkami świętych, wśród których króluje Boża Rodzicielka. Święta te i wspomnienia nie są tylko rozważaniem czynów i czczeniem wzorowych chrześcijan z przeszłości. Są czymś więcej - chodzi w nich o dostrzeżenie i uwielbienie mocy łaski Boga Trójjedynego, który zwraca się do człowieka i świata przez Syna w Duchu Świętym. Kościół zwraca uwagę swoich wiernych na Bożą łaskę, która w tym konkretnym człowieku okazała się bardzo owocna, okazując w jego słabości swoją wielką moc i pozwalając mu stać się świętym. Bóg ukazuje przez to swoją skuteczność, uzdalnia do praktykowania cnót.

Wosobie Maryi obecność Bożej łaski jest bardzo wyrazista, przez co stanowi ona najdoskonalszy wzór dążenia do świętości. Wszystkie wielbione przez Kościół przymioty Maryi opierają się na obdarowaniu jej łaską przez Boga. Jako Matka Boga zasługuje Ona na szczególny kult ze względu na swoją wyjątkową godność, świętość i rolę, jaką spełnia w dziele Chrystusa.

Istnienie kultu maryjnego poświadczają już bardzo stare źródła chrześcijańskie, choć rozwinął się on w pełni po Soborze Efeskim (431 r.), który wypowiedział się o pełnej prawdziwości zarówno Bóstwa, jak i człowieczeństwa Jezusa, a tym samym ukazał najwyższą godność Matki Zbawiciela - swoistego rodzaju przynależność Maryi do tajemnicy Chrystusa, Słowa Wcielonego, które z niej wzięło ludzkie ciało. Jako „linia graniczna między stworzoną i niestworzoną naturą” zajmuje Ona wyjątkowe i sobie tylko właściwe miejsce w historii zbawienia. W niej staje się bardzo wyraźny ostateczny cel wszystkich ludzi: stać się prawdziwie świętymi.

W założeniu cześć oddawana Maryi nie zakłóca uwielbienia należnego Chrystusowi, tak samo jak prośby o wstawiennictwo nie są wyrazem braku zaufania do Boga, ale wyrazem wewnętrznej jedności „Kościoła wojującego” na ziemi i „Kościoła triumfującego” w niebie (której to jedności dajemy również wyraz w czasie każdej Modlitwy Eucharystycznej). Na przestrzeni wieków jednak Kościół borykał się z problemem skupienia uwagi wiernych na osobie Maryi tak bardzo, że powodowało to powstawanie nieprawidłowości teologicznych - święta, obrzędy i nabożeństwa maryjne rozwinęły się do tego stopnia, że wierni zaczęli postrzegać ja jako boginię mającą samą z siebie moc sprawczą spełniania próśb, czy też nie dostrzegali Chrystusa, do którego Ona prowadzi, uznając ją za główny przedmiot sprawowanego kultu.

W Polsce, podobnie jak we wszystkich kręgach chrześcijaństwa zachodniego, już od XVI wieku postępował proces „specjalizacji” kultu maryjnego według poszczególnych tajemnic Matki Boskiej. W płaszczyźnie pobożności ludowej pojawiło się upowszechnianie cudownych miejsc maryjnych, kult sławnych wizerunków czy żywy ruch pielgrzymkowy. Cały kult maryjny został w stuleciu reformacji szczegółowo zweryfikowany i ukształtowany pod wpływem kontrowersji teologicznych między katolikami a wspólnotami reformowanymi. Wtedy to zrodziło się przeświadczenie, że tradycyjna maryjność jest jednym ze znamion identyfikujących katolika - stąd była już prosta droga do uznania Maryi za szczególną opiekunkę Polaków, uznających się za przedmurze europejskiego chrześcijaństwa. Szczególną rolę w polskiej pobożności maryjnej odgrywa Jasna Góra i związany z nią kult Czarnej Madonny.

Rozważania nad istotą kultu maryjnego mogą doprowadzić do pytania, po co w Kościele mamy tyle wizerunków Najświętszej Maryi Panny i który z nich jest najważniejszy czy „najskuteczniejszy” jeśli chodzi o wypraszanie łask. Od początków istnienia Kościoła na ścianach katakumb malowano obrazy wyrażające uczucia wiernych jako akt uwielbienia oraz środek pomocny w pojmowaniu przymiotów Boga, Maryi czy świętych. Różne wspólnoty miały różne doświadczenia, czciły inne przymioty, w innym miejscy kładły akcent. Ubogacały się nawzajem swoimi doświadczeniami. Nie sam wizerunek jest ważny, ale gorące uczucia w stosunku do Tej, którą wizerunek wyraża. Tak samo „cudowność” miejsca nie zależy w prostej linii od wizerunku, jaki się w nim znajduje, ale od gorliwości i wiary wiernych, którzy do tego miejsca pielgrzymują.

Jak objaśnia Sobór Trydencki:

Wierni powinni być pouczeni, że obrazy Chrystusa, Matki Boskiej i świętych powinno się umieszczać szczególnie w kościołach oraz że należy im oddawać należną cześć i uwielbienie, gdyż owo oddanie odnosi się do prototypów, które przedstawiają. Stąd poprzez wizerunki, które całujemy, przed którymi zdejmujemy okrycie głowy i padamy na twarz, wielbimy Chrystusa i świętych, których te obrazy noszą podobieństwo.

 Podobnie św. Jan od Krzyża w dziele „Wstępowanie na Górę Karmel” pisze, że „skoro wizerunki służą jako środek motywacyjny wobec rzeczy niewidzialnych, powinniśmy dążyć do tego, by czerpana z nich motywacja, uczucie i radość woli, skierowane były ku żywym obiektom, jakie przedstawiają”.

Spośród wielu wizerunków Maryi, niektóre uznawane są za cudowne, słynące łaskami. Wydaje się, że Maryja upodobała sobie niektóre ze swoich obrazów i często spełnia prośby tych, którzy je odwiedzają. Nie jest to jednak zależne od piękna wizerunku (niektóre z cudownych obrazów nie upiększają Madonny, a czasami wręcz przeciwnie) - raczej trzeba zwrócić uwagę na przymiot Maryi, który w tym wizerunku jest uwypuklony. To rozważanie i gorliwość w czczeniu, a - co za tym iść powinno - w naśladowaniu tego przymiotu, odgrywają tu najistotniejszą rolę. Wizerunek jest niejako „środkiem do celu” - znakiem obecności, który został dany człowiekowi.

Papież Sykstus III wybrał na ośrodek kultu maryjnego w Rzymie bazylikę Liberiańską, posiadającą przedstawienie groty narodzenia. Od tego czasu świątynia ta nosi nazwę Santa Maria Maggiore - Matki Bożej Większej. Pielgrzymi, nawiedzający tę bazylikę, w szczególny sposób czcili tajemnicę Bożego Narodzenia, a nocne oficjum wigilii tej uroczystości posiadało wyraźny akcent maryjny. Z tą bazyliką wiąże się też najstarsze święto maryjne liturgii rzymskiej, znane jako Natale Sancte Mariae (Narodziny Świętej Bożej Rodzicielki Maryi). Później rozwijały się kolejne miejsca kultu maryjnego i kolejne obchody zwracające uwagę wiernych na inne przymioty Najświętszej Panienki.

     Stąd również wzięła się tradycja liturgicznych obchodów wspomnień poświęconych wizerunkom i przymiotom Maryi. Wszystkie prawie cudowne miejsca Maryi mają wyznaczony jeden dzień w roku na pamiątkę cudownego jej zjawienia, znalezienia jej obrazu lub innego wydarzenia, od którego dalszy kult wziął początek.

Wielorakie posłannictwo Maryi względem ludu Bożego jest prawdziwie nadprzyrodzoną rzeczywistością działającą i owocującą w organizmie Kościoła. Miło jest rozważyć poszczególne składniki tego posłannictwa, z których wszystkie, stosownie do swej skuteczności, zmierzają do odtworzenia w synach duchowych rysów Syna pierworodnego

- pisze Paweł VI w adhortacji apostolskiej Marias Cultus. Dlatego właśnie Kościół poświęca kolejne wspomnienia „poszczególnym składnikom posłannictwa” Bożej Rodzicielki, pokazując wiernym kim powinna być Maryja dla członków Kościoła. Z nieprzebranego bogactwa jej przymiotów wymienić można takie, jak np. Niepokalane Poczęcie (czyli ta, która nie miała żadnego grzechu), Wspomożycielka Wiernych (ta, która wstawia się za ludźmi wierzącymi w ich potrzebach), Matka Boska Nieustającej Pomocy (ta, która trwa w Kościele i wstawia się za nim nieprzerwanie), Matka Boska Dobrej Rady (ta, która mądrością Bożą pomaga rozwiązywać trudne problemy) i wiele, wiele innych. Bogactwem Kościoła jest odkrywanie głębi rzeczywistości ukrytych pod kolejną nazwą święta maryjnego.

Podobnie z wizerunkami - kiedy obchodzimy uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej czy święto Najświętszej Maryi Panny Gietrzwałdzkiej nie skupiamy się na pięknie wizerunku, nie czcimy bałwochwalczo obrazu. Kościół ukazuje nam konkretne przesłanie, jakie temu wizerunkowi towarzyszy. Obraz Najświętszej Maryi Panny, Królowej nieba i Pani aniołów w Gietrzwałdzie przywodzi nam na myśl prawdę o królowaniu Maryi w niebie oraz zwraca uwagę na przesłanie, jakie pozostawiła ona w objawieniach w tym miejscu - że jest niepokalanie poczęta i że prosi o codzienne odmawianie różańca. Podobnie tak ważny dla Polaków cudowny obraz Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej przypomina o tym, że wszyscy zostaliśmy oddani Maryi w macierzyńską niewolę miłości i że to ona jest Królową Polski, a więc do niej powinniśmy się zwracać jako naród z naszymi problemami, z niej brać przykład w życiu nie tylko duchowym, ale i społecznym.

Historia pokazała nam, jak wielką rolę w życiu całego świata odegrała Maryja. Jej kult trwa i rozszerza się również dzisiaj. Dowodem na to są wciąż budowane kościoły i sanktuaria maryjne, a także różnorodność kształtujących się przez wieki uroczystości, świąt i wspomnień ku czci Najświętszej Maryi Panny. Pamiętać jednak należy, że prawdziwe nabożeństwo do Maryi, zgodne z nauczaniem Kościoła, pochodzi z wiary, a nie z uczucia. Jest przede wszystkim odniesieniem się do Boga i rozważaniem jego zamysłu w stosunku do Maryi. Jest to pomocne, a może nawet konieczne do kształtowanie się w prawidłowy sposób naszego osobistego doniesienia do Boga i Jego zamysłu względem każdego z nas.