Jedność

(116 - maj - czerwiec 2002)

Ku innym

Krzysztof Jankowiak

Oaza nie jest pełna bez przeżycia dnia wspólnoty

Trzynasty dzień oazy. Diakonia oazy wielkiej kończy ostatnie przygotowania. Jeszcze ktoś przyniósł modlitwę wiernych, którą trzeba przejrzeć, służba ładu odbiera ostatnie plakietki Zaczyna się. Jedna po drugiej schodzą się grupy oazowe. Dzieci, młodzież, studenci, rodziny… Każda z grup jest sprawnie kierowana na miejsce spotkania, autokary odjeżdżają na parking. Niektórzy, mimo, że wieczorem czuwanie modlitewne trwało dość długo, wstali bardzo wcześnie, by dojechać i jeszcze znaleźć czas na podzielenie się słowem Bożym w małej grupie. Gospodarze miejsca zastanawiają się czy na pewno wszystko pójdzie sprawnie. Wreszcie próba mikrofonu i dzień wspólnoty rozpoczyna się.

Dzień wspólnoty to jeden z najpiękniejszych, ale i najtrudniejszych do przeprowadzenia punktów programu oazy rekolekcyjnej. Zdarzają się grupy oazowe, które tego dnia w ogóle nie przeżywają — bo albo nie ma w pobliżu innych grup albo wydaje się, że jest do nich za daleko. Z drugiej strony jeśli ktoś naprawdę przeżyje dzień wspólnoty, doświadczy mocy jaka z niego płynie, będzie robił wszystko, by móc w takim dniu uczestniczyć, będzie gotów poświęcić wiele, by w całej pełni przeżyć 13. dzień rekolekcji oazowych.
„Przeżycie dnia wspólnoty jest jednym z najgłębszych przeżyć w oazach i można by powiedzieć, że oaza nie jest pełna bez tego przeżycia” — mówił ks. Franciszek Blachnicki. Dlaczego dzień wspólnoty jest taki ważny? Można wskazać co najmniej kilka powodów.
W 13. dniu rekolekcji, zgodnie z rytmem różańca, przeżywamy tajemnicę zesłania Ducha Świętego. Przez 12 dni oazy zdążyliśmy poczuć się dobrze w swojej małej grupie czy kręgu, we wspólnocie oazy średniej. Czujemy się tam u siebie, jesteśmy z reguły bardzo zżyci, zwłaszcza że uczestnikami tej oazy są ludzie podobni nam wiekiem, stanem, problemami. Dzień Wspólnoty to wyjście z tego miłego ciepełka. Stajemy wobec całej oazy wielkiej, wszystkich tworzących ją oaz średnich.
„Duch Święty, którego Ja dam, On będzie świadczył o mnie, ale Wy też świadczycie”. Mamy stać się nawzajem dla siebie świadkami — dorośli i rodziny dla młodzieży, młodzież dla dorosłych i dzieci, starsi dla młodszych, młodsi dla starszych. „Młodzież, która przeżywa oazę tylko we własnym gronie, a nie widzi wokół siebie ludzi dorosłych tak samo przejętych Chrystusem, nie słyszy świadectwa ludzi dorosłych, rodziców czy innych, którzy są dla niej autorytetami, to przeżywa ciągle tę oazę jako młodzieżową imprezę. To zrobiono dla nas, dla młodzieży, takie pobożne wakacje, taką oazę, ale przecież człowiek wyrasta z tego okresu, że jest jeszcze niedojrzały, że jest młody, a potem staje się dorosły i żyje tak, jak inni dorośli, z którymi spotyka się w swoim środowisku” — mówił ks. Blachnicki. Podobnie dla dorosłych ważne jest spotkanie z młodzieżą. Entuzjazm młodych, ich zapał potrafi porwać dorosłych, obudzić w nich na nowo siły, przywrócić nadzieję na przyszłość, przytłoczoną nieraz przez codzienne problemy.
Dać świadectwo, budować innych, wyjść ku innym — to pierwsze zadanie dnia wspólnoty. Zadanie ogromnie ważne, będące początkiem rozesłania, które nastąpi za parę dni na zakończenie rekolekcji.
Na tym jednak rola dnia wspólnoty się nie kończy. Duch Święty jest tym, który oświeca i prowadzi. Przeżycie dnia wspólnoty ma pokazać, że oaza nie jest czymś jednorazowym, epizodem w życiu. Widząc innych, którzy w wielkiej niekiedy liczbie spotykają się z nami, powinniśmy poczuć się częścią większej wspólnoty. Zobaczyć to, że nie tylko przeżyliśmy piękne wakacje, ale że jesteśmy zaproszeni, należymy do Ruchu.
Czy to ma jakieś znaczenie? Tak, bowiem przynależność do Ruchu jest uczestnictwem w drodze formacyjnej. Człowiek, aby wzrastać, musi się formować. I to formować systematycznie, iść określoną drogą. I tu potrzebny jest punkt oparcia. Podstawowym będzie oczywiście wspólnota w parafii, jednak ona sama nie wystarcza. Przede wszystkim niektórzy uczestnicy rekolekcji w ogóle nie należą do żadnej wspólnoty, dopiero muszą ją znaleźć. Tylko pragnienie bycia w Ruchu sprawi, że zaczną szukać grupy formacyjnej, nawiązywać jakieś kontakty. Jednak również ci, którzy mają swoją grupę lub krąg, potrzebują poczucia zakorzenienia w czymś o wiele szerszym. Takie właśnie poczucie sprawi, że będą uczestniczyć w dniach wspólnoty w swoim rejonie i diecezji, wyjeżdżać na rekolekcje w ciągu roku i wreszcie, że w następnym roku, o ile to tylko będzie możliwe, znów pojadą na oazę. To wychodzenie na zewnątrz, poza własną grupę, krąg czy wspólnotę parafialną dodaje w bardzo widoczny sposób mocy i dynamizmu. Możemy to wręcz gołym okiem dostrzec w naszych grupach czy kręgach.
Może też się zdarzyć, że parafialna grupa będzie przeżywać jakieś trudności. Wówczas ci, którzy mają poczucie przynależności do Ruchu, czerpiąc w chwilach kryzysu z zewnątrz, mogą nie tylko sami przejść przez trudny czas macierzystej wspólnoty, ale pomóc przezwyciężyć kryzys i pociągnąć ją dalej.
Świadomość zaś uczestnictwa w wielkiej wspólnocie najlepiej buduje się przez przeżycie tej wspólnoty. Najmądrzejsze konferencje czy artykuły nigdy nie zrobią tego co doświadczenie jedności z innymi przeżyte podczas dnia wspólnoty.
Jednak jest jeszcze większa wspólnota, do której należymy — Kościół. I również Kościół mamy zobaczyć, mamy przeżyć podczas dnia wspólnoty. Najpierw przez to, że na dniu wspólnoty spotkają się wszelkie typy oaz. Nie zawsze to jest możliwe — nie wszędzie są zwłaszcza różne specjalistyczne oazy. Jednak im więcej różnych oaz będzie uczestniczyło w dniu wspólnoty, tym pełniej zostanie pokazane bogactwo Kościoła. Będzie można naprawdę przeżyć to, że choć każdy z nas jest inny, choć każda z naszych grup oazowych jest inna, tworzymy jedno — Kościół, którego głową jest Chrystus. „Grupy oazowe spotykają się na dniu wspólnoty, aby przeżyć wtedy tajemnicę Kościoła w tym wielkim znaku oazy złożonej z ludzi różnych stanów, różnych grup, z różnych miejscowości a nawet różnych narodów” — tak to widział ks. Franciszek Blachnicki.
Zawsze zabiega się o to, by Eucharystii podczas dnia wspólnoty przewodniczył biskup. To drugi znak ukazujący Kościół. Owce ze swoim pasterzem — ten biblijny obraz ma nam towarzyszyć podczas kolejnych miesięcy, gdy powrócimy już do naszych parafii. Tam może nie zawsze jest tak wspaniale i uroczyście — ale Kościół jest ten sam, budowany mocą Ducha Świętego. Kolejnym znakiem są listy jedności wysyłane z dni wspólnoty do Papieża i biskupów.
Ten trzeci wymiar dnia wspólnoty — przeżycie Kościoła — jest nieodzownym dopełnieniem wymiaru drugiego. Nie można się bowiem nigdy zatrzymać na samej przynależności do Ruchu. Ruch jest częścią Kościoła i Kościołowi ma służyć. Przesadne akcentowanie przynależności do Ruchu mogłoby spowodować wpadnięcie w sekciarstwo, samouwielbienie, sprawić to, że Ruch stałby się dla kogoś ważniejszy od Pana Boga.
I wreszcie godzina odpowiedzialności i misji. To nabożeństwo kończące dzień wspólnoty ma znaczenie szczególne. Słuchając świadectw niosących przesłanie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, uczestnicząc w składaniu deklaracji KWC otwieramy się na potrzeby innych ludzi, tematykę społeczną, problemy współczesnego świata.
„Przeżycie dnia wspólnoty jest jednym z najgłębszych przeżyć w oazach”. Tak. Dzień wspólnoty uczy wyjścia na zewnątrz, otwarcia się ku innym, przygotowuje do dalszej drogi, do głębszego zaangażowania.
Wieczór. Dzień wspólnoty się skończył. Wszyscy są zmęczeni. Drogą, posługą, podjętym wysiłkiem. Ponad zmęczeniem jednak jest atmosfera święta, poczucie że przeżyło się coś naprawdę wielkiego, coś co pozostanie długo w pamięci.