Małżeństwo

(210 - maj - czerwiec 2016)

Ku małżeństwu

Maciej Tabor

Jeśli człowiek nie ma właściwej formacji, to i tak mu żadne rady nie pomogą

Kurs operatora koparki jednonaczyniowej, III klasa uprawnień: 116 godzin teorii i 60 godzin praktyki + egzamin państwowy. Kurs operatora zagęszczarek i ubijaków wibracyjnych: 43 godziny teorii i 10 godzin praktyki + egzamin państwowy. Kurs obsługi betoniarek: 26 godzin teorii i 12 godzin praktyki + egzamin państwowy. Kursy przedmałżeńskie w najkrótszej weekendowej wersji aprobowanej przez niektóre diecezje Kościoła katolickiego w Polsce: 12 godzin teorii. Uzasadnienie: „Są one skierowane szczególnie do osób, którym z powodu pracy lub innych obowiązków, trudno jest systematycznie uczęszczać na innego rodzaju kursy”.

Małżeństwo to nie koparka

Nie znalazłem oferty skróconego kursu operatora III klasy koparki jednonaczyniowej ani tym bardziej podobnego do przytoczonego powyżej uzasadnienia dostosowania formuły szkolenia. Wszak posługiwanie się wielką maszyną to duża odpowiedzialność: można uszkodzić kogoś lub coś, samemu sobie zrobić krzywdę, spowodować zawalenie się kamienicy, przerwać gazociąg, wodociąg albo ropociąg. Poważna sprawa. Nikt nie chciałby, żeby fundamenty jego domu wybierał ktoś, kto koparkę zna tylko z instrukcji klocków Lego lub z filmików na You Tube.

Ale czy w ogóle do małżeństwa można się w wystarczającym stopniu przygotować? To nie koparka, nie da się wyćwiczyć sprawności w „obsłudze” związku małżeńskiego. Po prostu małżeństwa nie sposób się nauczyć, nawet na dwustugodzinnym kursie. Nikt nie może powiedzieć o sobie, że jest już wystarczająco dojrzały, mądry, doświadczony. A mimo to kobieta i mężczyzna są w stanie złożyć wobec siebie przysięgę małżeńską i dotrzymać jej aż do śmierci. Co więcej, powie ktoś, że pokolenia naszych dziadków i rodziców nie znały pojęcia kursu przedmałżeńskiego, a liczba rozpadających się małżeństw była w tych generacjach znacznie niższa niż obecnie.

Jednak świat się zmienił i święty Jan Paweł II w Familiaris consortio jednoznacznie stwierdził: "Bardziej niż kiedykolwiek, w naszych czasach konieczne jest przygotowanie młodych do małżeństwa i życia rodzinnego. W niektórych krajach są jeszcze rodziny, które, według dawnych zwyczajów, same troszczą się o przekazanie młodym tych wartości, które odnoszą się do życia małżeńskiego i rodzinnego, poprzez stopniowe wychowywanie i wprowadzanie w te problemy. Jednakże zmiany, które dokonały się w łonie prawie wszystkich współczesnych społeczeństw, wymagają tego, ażeby nie tylko rodzina, ale także społeczeństwo i Kościół podjęły wysiłek odpowiedniego przygotowania młodych do odpowiedzialności za ich własne jutro."

 

 

Kluczowe jest stwierdzenie „przygotowanie młodych do odpowiedzialności”. Chodzi o to, że w ocenie papieża potencjalni małżonkowie dorastają dziś w otoczeniu, które w niewystarczającym stopniu w tę odpowiedzialność wprowadza. A przecież to ona, obok zaproszenia Boga do naszej więzi, jest sednem przysięgi małżeńskiej i całego późniejszego życia żony i męża.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".