Ekumenizm

(139 - wrzesień - październik 2005)

z cyklu "Z Kopiej Górki"

Lato w centrum

Urszula Pohl

Kończy się czas wakacyjnych oaz. Jeszcze trwa u nas oaza studencka. Wyjątkowo w tym roku liczna, bo uczestniczy w niej 40 osób. Ale mieszkańcom Kopiej wydaje się, że jest już prawie pusto.

Chciałabym podzielić się kilkoma nietypowymi wydarzeniami z tego lata.

Najpierw pierwszy turnus. Bardzo małe grupy - w sumie kilka­naście osób uczestniczących w KODA i Oazie Kleryckiej I stopnia. A wśród nich aż 3 kleryków i jeden kapłan z Białorusi. Może to ja­kieś wezwanie dla nas?

A potem drugi turnus, podczas którego w oazie dla dorosłych I stopnia uczestniczy trzech Niemców protestantów. Przyjechali tu­taj, bo próbują przeszczepić charyzmat Światło-Życie na swój grunt. Bardzo chłonni, otwarci, poszukujący, pytający. Już w tamtym roku w trzecim turnusie otrzymaliśmy list jedności od oazy protestanckiej. Myślę, że dla każdego kto ten list czytał było to mocne przeżycie - również z tego powodu, że tamta oaza odbywała się w Wittenber­dze i niektóre spotkania miała w kościele, na którym Luter powiesił swoje tezy. A teraz przyjechali do nas, do źródła, aby tu uczyć się naszego charyzmatu. Pragnęliby, aby ktoś z Polski, kto zna dobrze charyzmat Ruchu, na rok zamieszkał u nich i pomógł im rozwijać to dzieło w ich Kościele.

W tym czasie, w trzecim dniu oazy odwiedził Krościenko kardy­nał Christoph Schönborn wraz z kilkunastoma klerykami wiedeń­skiego seminarium. Oprócz wspólnej Eucharystii odbyło się radosne spotkanie oaz z gośćmi, podczas którego wzajemnie się poznaliśmy. Kardynał przed odjazdem powiedział, że bardzo by chciał, aby Ruch zaistniał w jego diecezji.

Żeby dopełnić „międzynarodowość” naszego Centrum w tym ro­ku, to myślę, że warto jeszcze dodać, że przez sierpień była z nami na Kopiej Górce Ludmiła, Czeszka, która planuje studiować poloni­stykę i przyjechała uczyć się polskiego (bardzo dużo nam też po­mogła), a na oazach studenckich było kilka osób z Ukrainy (z Żyto­mierza i ze Lwowa).

Mnie osobiście było jeszcze dane uczestniczyć w dwu dniach wspólnoty oaz na Słowacji. Może nie wszyscy wiedzą, że tam oazy rozwijają się również w Kościele Grekokatolickim. Akurat podczas obu dni wspólnoty Eucharystia była sprawowana w tym obrządku, a w drugim z nich nawet uczestniczył ich biskup. Bardzo oba te spot­kania przeżyłam i doświadczyłam świeżości Ruchu u naszych sąsia­dów.

Coraz bardziej w tradycji oaz trzeciego turnusu zadamawia się odpust Oazy Wiel­kiej Tabor. Jest to okazja do spotkanie oaz z miej­scową ludnością. Od­bywa się na górze Błyszcz (czyli oazowej górze Tabor), gdzie w 1972 roku Kardynał Wojtyła sprawował z oazami Eucharystię w ramach Dnia Wspólnoty oaz. Górale z Tylmanowej wybudowali w tym miejscu kapliczkę. Co ro­ku, w okolicy Święta Przemienienia Pańskiego jest tu sprawowana Eucharystia. W tym ro­ku było na tej uroczystości około 1000 osób, w zdecydowanej więk­szości byli to górale z okolicznych wiosek.

Chciałabym na koniec podzielić się refleksją na temat diakonii posługującej latem w Krościenku. Od dziewięciu lat mieszkam na Kopiej Górce i wiele, bardzo wiele razy i na różne sposoby mówi­łam w rozmaitych środowiskach o potrzebie podjęcia różnych po­sług na Kopiej Górce. Słyszałam, jak inni zwracali się do członków Ruchu z prośbą o to. Z mojej perspektywy niekiedy wygląda to tak, jakby różne środowiska były głuche na te prośby. Ale w tym roku, na nowo przekonałam się, że tak wcale nie jest, tylko po prostu te prośby nie docierają do tych osób, które akurat mogą i chcą tu przyjechać. Najbardziej mnie uderzyła taka sytuacja, jak tuż przed trzecim turnusem szukaliśmy osoby do diakonii słowa. Z wielkim trudem znaleźliśmy w końcu Anię, która chętnie się zgodziła przyje­chać. Zaraz jak tu się znalazła, przyznała się nam, że w czerwcu modliła się o to, żeby podczas tych wakacji przynajmniej tydzień móc spędzić na Kopiej Górce. Tak to Pan Bóg jeszcze raz pokazał mi, że On powołuje osoby, że one są, tylko chodzi o to, żeby je
„odkryć” i pozwolić im służyć.

Ela, która posługiwała w diakonii gospodarczej, podzieliła się z nami takim świadectwem: „Dziękuję Bogu za radosny czas posługi na Kopiej Górce. Na samym początku w Namiocie Spotkania otwo­rzyłam Pismo Święte i przeczytałam: «i gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał nic bym nie zyskał» (1 Kor 13,3). Cieszę się, że Bóg przypo­mniał mi na początku słowa św. Pawła, że bez miłości wszystkie moje pragnienia i działania będą bezowocne. Dzięki temu był to dla mnie czas szczególny. Czas rekolekcji, ale przeżywanych z tej dru­giej strony - dosłownie «od kuchni». Mogłam na nowo wpatrywać się w Chrystusa Sługę i od Niego uczyć się postawy służby - dawa­nia siebie. Był to dla mnie również czas wielkiej radości z tego, że jestem w samym centrum naszego Ruchu, u jego źródła oraz czas radości ze spotkania z przyjaciółmi”.