Młodzież

(160 - wrzesień - październik 2008)

List do młodych

Jacek Stasieło

Chrystus w wielu miejscach i sytuacjach spotykał się oraz rozmawiał z młodymi ludźmi. W każdym przypadku była to rozmowa twarzą w twarz

Obserwując dzisiejszy świat można zauważyć coraz większą popularność różnych serwisów społecznościowych. Te o zasięgu ogólnoświatowym, jak również te o zasięgu polskim przeżywają oblężenie. Młodzież, która w większości z nich korzysta, wydaje się poszukiwać większej rzeszy znajomych tylko po to, aby nie czuć się samotnie w otaczającym ich świecie. Szukając drogi przez życie, młodzi często pytają drugiego człowieka „Co mam czynić?”. Często nie pamiętają, że odpowiedź na ten problem mogą znaleźć w Chrystusie, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Właśnie o tej fundamentalnej prawdzie przypomina młodym Jan Paweł II w Liście Apostolskim do młodych całego świata z okazji międzynarodowego roku młodzieży.

Któż nam ukaże szczęście? (Ps 4,7)

Pomimo upływu lat list ten, ogłoszony w Niedzielę Palmową 1985 roku, nie stracił na aktualności. Co więcej - poruszane przez Papieża problemy, które zauważył już przeszło dwadzieścia lat temu, coraz bardziej na aktualności zyskują. Do czego wzywa mnie Papież? Wskazuje na pierwszy wymiar spotkania międzyosobowego, jakim jest rozmowa. Chrystus w wielu miejscach i sytuacjach spotykał się oraz rozmawiał z młodymi ludźmi. Można wśród nich wskazać rozmowę z bogatym młodzieńcem, wskrzeszenie córki Jaira oraz młodzieńca z Naim. W każdym przypadku była to rozmowa twarzą w twarz, którą obecnie wiele osób zamienia na internetowe pogawędki. Dzisiaj również, przez posłannictwo i słowa Jana Pawła II, Mesjasz stara się mnie uwrażliwić na to, że droga prezentowana przez świat nie prowadzi do Ojca.

Pierwszym z problemów, na które wskazał Papież jest pęd do coraz to większego posiadania. Dotyczy on szczególnie młodych ludzi, którzy chcą więcej „mieć” i to z różnych powodów. Spotykam się z takim problemem na studiach, lecz także uczniowie szkół ponadpodstawowych wykazują takie dążenia. Najczęściej robią to, aby zdobyć poważanie wśród innych osób, albo uciszyć rosnącą potrzebę posiadania. Papież natomiast stara się wskazać na zupełnie inny aspekt tego problemu. Ukazuje nam młodość, jako główne bogactwo człowieka w wieku dorastania. W tym czasie człowiek świadomie i intensywnie odkrywa własne „ja”. Proces ten nie powinien jednak odsuwać młodego człowieka - mnie i Ciebie - od Chrystusa. Tym, co odsuwa od zażyłości z Bogiem jest najczęściej chęć posiadania, natomiast wewnętrzne bogactwo może mnie tylko przyprowadzić do Chrystusa. Dopiero w Jego świetle kardynalne pytanie zadawane przez każdego człowieka niezależnie od wieku, także przeze mnie: Co mam czynić?, może doczekać się pełnej odpowiedzi, gdyż w tym wypadku tylko Chrystus jest „jedynym Rozmówcą kompetentnym”. On sam jest Miłością, która radykalnie sprzeciwia się wszelkim przejawom zła i nieprawości na świecie. Powtarza On mi i Tobie, którzy zajęci sprawami doczesnymi zapominamy o eschatycznym wymiarze życia: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem (J 11,25). Każdy z nas, zadając sobie pytanie o życie wieczne, musi zdobyć się na dystans w stosunku do całego świata.

Pan patrzy na serce (1 Sm 16,7)

Kolejnym z problemów, z jakimi się spotykają ludzie młodzi, jest kwestia moralności i sumienia. Rozmawiając z młodzieżą w wieku dorastania zauważam, że świat często proponuje, a wręcz lansuje pokusę samostanowienia wszelkich zasad moralności. Moralnym wtedy staje się to, co jest dobre dla mnie, a moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Wyrażając zgodę na taki porządek rzeczy ja sam mogę stać się stróżem moralności, a wszelkie zakazy, nakazy oraz kodeksy prawa mogę traktować jako jawny atak na moje szeroko rozumiane poczucie wolności. Wtedy każdy człowiek może być narażony na upokorzenia i prześladowania ze strony drugiego człowieka - mnie i Ciebie - jeśli tylko będziemy działać w imię własnych potrzeb. Papież radykalnie przeciwstawia się tym tendencjom. Przypomina przykazania, które w sposób obiektywny są podstawą mojego kodeksu moralności - kodeksu chrześcijanina - człowieka należącego do Chrystusa. Rozwinięciem ich jest natomiast Kazanie na górze. Potrzebne jest mi i Tobie sumienie, które według św. Pawła jest myślą na przemian oskarżającą lub uniewinniającą (Rz 2,15), abyśmy mogli dobrze realizować ten kodeks moralności. Nie może być to sumienie zdeformowane poprzez wpływ tego świata, lecz musi być poddawane nieustannemu procesowi kształtowania, aby było sumieniem wrażliwym, a jednocześnie prawym, które potrafi w sposób obiektywny odróżnić dobro od zła. Wtedy każdy z nas będzie potrafił spojrzeć na drugiego człowieka z miłością, gdyż człowiek, jako umiłowane dziecko Boga, zasługuje na takie spojrzenie. Więcej - zasługuje, abyśmy wobec niego postępowali tak, jakbyśmy chcieli, aby wobec nas postępowano.

Stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1,27)

Tę zapisaną na kartach Księgi Rodzaju fundamentalną prawdę, która zgodnie ze słowami Papieża „leży poniekąd w centrum młodości” każdego człowieka, Jan Paweł II przedstawia jako centralny problem życia ludzkiego. Wskazuje zarazem na problem dzisiejszego świata, uważany w większości krajów za „postępowy”. Dostrzegam go szczególnie w kontaktach z ludźmi, którzy nie poznali Chrystusa i są zamknięci na mówienie o Nim. Tym problemem jest zredukowanie treści miłości do użycia oraz zamienienie roli człowieka, a w sposób szczególny kobiety z podmiotowej na przedmiotową. Jest to działanie przesiąknięte egoizmem, którego my, żyjący z Chrystusem nie możemy przyjąć. Odpowiedzią na ten problem jest nieustanne zanurzenie całego życia ludzkiego w Bogu.

Papież apeluje do nas, aby okres rodzenia się w naszych sercach miłości nie powodował odsunięcia relacji z Chrystusem na dalszy plan. Każdy z nas, którzy wcześniej czy później wejdziemy na drogę powołania małżeńskiego, wezwany jest do tego, aby na co dzień uczyć się miłości oblubieńczej - to znaczy takiej, jaką Chrystus umiłował Kościół (1 Kor 13). Tylko miłość stawiająca wymagania zgodne z nauczaniem Kościoła jest miłością prawdziwą. Ten bowiem pokłada wielką nadzieję w każdym z nas, którzy idąc przez życie w zażyłości z Chrystusem, możemy odrodzić prawdziwą miłość na świecie. Wchodząc na drogę powołania do małżeństwa, nie możemy zapomnieć o dziedzictwie, jakie ze sobą niesiemy - tak rodzinnym, jak również kulturowym. Papież porównuje je do talentów otrzymanych od Stwórcy, wobec których nie możemy zachować postawy biernej. Każdy z nas jest bowiem wezwany do pomnażania, a zarazem utrzymania i potwierdzenia tego duchowego dziedzictwa, aby tożsamość człowieka oraz tożsamość narodowa nie została zniszczona od zewnątrz.

     Każdy młody człowiek powinien szczerze stanąć przed Bogiem i przemyśleć nie tylko te najważniejsze aspekty przedstawione przeze mnie, lecz także cały list Jana Pawła II. Kierując się zawartymi tam wskazaniami, możemy oprzeć swoją młodość na wzrastaniu ku Bogu, aby była ona „stopniową akumulacją wszystkiego, co prawdziwe, co dobre i piękne”. Mimo trudów i przeszkód, które często temu towarzyszą, każdy z nas wezwany jest do pokonywania ich - do hartowania tak ciała jak i ducha. Wzorem takiego wzrastania dla nas wszystkich powinna być Maryja, która jest najdoskonalszym wzorem Nowego Człowieka. Wstawia się Ona za młodymi ludźmi na kartach Pisma Świętego, ale również i w dzisiejszych czasach, abyśmy zawsze wzrastali w Chrystusie, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.