Pamięć i tożsamość

(145 - lipiec - sierpień 2006)

List

Mateusz Ławniczak, klasa II b

myślałem, że spotkam Ciebie gdy przyjedziesz do naszego kraju na kolejną pielgrzymkę, ale Ty zachorowałeś i już do nas nie przyjechałeś.  Więc teraz  piszę do Ciebie list.

Jestem Mateusz, mieszkam w Poznaniu i chodzę do II klasy. Lubię grać w piłkę nożną i tak jak Ty lubię stać na bramce. Lubię tak jak i Ty jeździć na nartach.  Moim ulubionym kolegą, a właściwie przyjacielem jest Wiktor. W  tym roku szkolnym razem zdobyliśmy pierwsze miejsce w konkursie szkolnym Wiedzy o Poznaniu. Pomogła nam w tym Marysia, a przygotowała nas Pani Ewa. Lubię swoje miasto, bo jest w nim dużo ciekawych zabytków. Wiem, że byłeś w Poznaniu, opowiadał mi o tym tata i byłem w miejscu, gdzie jako papież odprawiłeś Mszę Świętą. Moi rodzice chodzili wtedy jeszcze do szkoły. Często z tatą oglądamy zdjęcia z Twoich pielgrzymek do naszego kraju. Gdy byłeś w Poznaniu drugi raz, to ja byłem u mamy w brzuchu.

Fajnie byłoby, gdybym mógł pokazać Tobie nasz kościół. Jako jedyny w Poznaniu ma prawie wszystko okrągłe, a na suficie jest namalowany kosmos. Jestem ministrantem od trzech lat. W naszej parafii jest dużo ministrantów. Jedni mali (do których ja należę), a jedni wysocy, niektórzy są zabawni. Mamy swój klub piłkarski. W tym roku zdobyliśmy dwa puchary. Lubię być ministrantem, nie dlatego, że gramy w piłkę, ale dlatego, bo mogę służyć Bogu. Tata powiedział, że jestem rycerzem Pana Boga. Służba przy ołtarzu to jak służba w wojsku. Bardzo lubię moich kolegów ministrantów i księdza Krzysztofa, który opiekuje się nami.

     W tym roku pierwszy raz przyjmę Pana Jezusa do swojego serca. Z tego powodu czuję się bardzo radosny. Myślę, że jest to bardzo ważny dzień przyjąć Jezusa pierwszy raz. Czuję, że dostąpię przemiany, bo Jezus zamieszka w moim sercu.

     Uważam, że jesteśmy do siebie podobni. Na pewno też byś tak powiedział, gdybyś mógł przeczytać mój list. Może kiedyś spotkamy się w niebie.

    Pa, kochany Ojcze Święty