ks. Franciszek Blachnicki

(165 - maj - czerwiec 2009)

Magnificat

Stanisława Orzeł

Śpiewanie Magnificat w trudnych doświadczeniach życia było wyrazem i konkretnym znakiem życia w całkowitym zawierzeniu Maryi

 

Duchowość Ojca Franciszka Blachnickiego była nierozerwalnie związana z osobą Maryi, którą czcił jako Niepokalaną, Oblubienicę Chrystusa, Matkę Kościoła, Jutrzenkę Wolności.

Szczególna jego więź z Maryją pogłębiła się, gdy stracił swoją ziemską matkę. Odtąd miał Matkę Niebieską. Zjednoczenie z Niepokalaną było nacechowane ogromnym zaufaniem, Jej zawierzył się aktem bezgranicznego oddania, na wzór świętego Maksymiliana, Szaleńca Niepokalanej, prosząc, aby „uczyniła z Jego życiem, śmiercią i wiecznością, cokolwiek Jej się podoba” i aby użyła go jako narzędzie do budowania Królestwa Bożego w sercach ludzi. Jej zawierzył drogę kapłańską od samego początku, wszystkie podejmowane działania uzgadniał z Niepokalaną, często zwracał się do Niej w modlitwie i wzywał Jej pomocy.

Maryja była dla Ojca najdoskonalszym wzorem oddania się Bogu, słuchania Go i wypełniania Jego woli do końca.

Akty ufności wobec Maryi, zawierzanie się Jej, przewijają się na kartkach jego duchowych notatników, jak refreny pieśni. Są one po prostu wzruszające w różnych, nieraz bardzo trudnych momentach jego życia.

O Maryjo, Ty musisz mnie kochać i opiekować się mną więcej niż innymi - bo jestem nędzniejszy od innych, bo jestem większym grzesznikiem, bo dusza moja jest chora, słowem, bo więcej potrzebuję  Twojej pomocy (Spojrzenia w świetle łaski, s.14).

Często wołał: „O Maryjo, ratuj, o Maryjo prowadź mnie, Tyś jedyna moja nadzieja, O Maryjo, dzięki Ci”.

W czasie pobytu w więzieniu w 1961 roku Ojciec napisał modlitwę zawierzenia i nią się modlił. Oto jej fragment:

Pragnę zjednoczyć, stopić swoje „fiat” z Twoim niepokalanym „Fiat”, pragnę postawić doskonały znak równania pomiędzy moją wolą a Twoją wolą. W Tobie, w zjednoczeniu z Tobą chcę przyjąć wolę Bożą. Nie dopuść do tego, abym znowu poszedł za swoją wolą. Daj mi zrozumieć tajemnicę doskonałego posłuszeństwa. Daj, abym zawsze pamiętał, że jedynym i największym moim wrogiem jest moja samowola. Niepokalana, naucz mnie pełnić wolę Bożą! (Spojrzenia... s. 82-83).

Maryi zawierzał nie tylko siebie, ale i wszystkie podejmowane dzieła: Oazy, Krucjatę Wstrzemięźliwości, Ruch Światło-Życie, Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, także miejsca i osoby, z którymi współpracował. Wszystko było Jej szczególną własnością.

Kiedy Opatrzność Boża posłała Ojca Franciszka do Carlsbergu w Niemczech na ostatni etap jego ziemskiego życia, stworzył tam Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji pod patronatem Niepokalanej, Jasnogórskiej Jutrzenki Wolności i napisał modlitwę skierowaną do Niej, błaganie o wyzwolenie przez prawdę, przez miłość, przez krzyż. Prosił w niej Niepokalaną:

Ty widzisz moją niewolę (...) Wyzwól mnie, upraszając moc do zwyciężania egoizmu w przyjmowaniu krzyża. (...) Spraw, aby w moim wnętrzu zajaśniało światło i wytrysnęło źródło życia.

W tworzeniu tamtego dzieła, wśród wielu trudności  oraz duchowych i fizycznych  cierpień bardzo często wołał do swojej Niebieskiej Matki i szlochał i błagał o pomoc.

Po uroczystościach upragnionej prezentacji Sanktuarium Jutrzenki Wolności 25 sierpnia 1986 r. zapisał:

Nacierpiałem się przedtem wiele, jak nigdy dotąd w życiu. Świadomie składałem ofiarę. Pan dał mi łaskę cierpliwości. Miałem taką umowę z Niepokalaną: przyjmij moje życie w ofierze, aby tu powstało Twoje sanktuarium - miejsce, gdzie ludzie będą znajdowali wolność u Ciebie. Jeżeli chcesz, niech ta noga i ta choroba staną się moją drogą krzyżową ku ofierze całkowitej. Albo uczyń znak mego uzdrowienia, jako początek znaków świadczących, że obrałaś to miejsce na swoją stolicę łaski (Życie swoje oddałem za Kościół,
s. 185-186).

Wyrazem i konkretnym znakiem życia w całkowitym zawierzeniu Maryi była wprowadzona przez Ojca Franciszka Blachnickiego praktyka śpiewania Magnificat, w zjednoczeniu z Niepokalaną, w trudnych doświadczeniach życia, których nie brakowało Ojcu i towarzyszącej mu wspólnocie.

Wspomnę niektóre z nich.

29 sierpnia 1960 r. był dniem likwidacji Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości w Katowicach. Nazajutrz Ojciec zebrał swoich współpracowników do zaśpiewania Magnificat, aby podziękować Niepokalanej za to, co się stało. Powiedział, że skoro Niepokalana dopuściła do zniszczenia tak wielkiego dzieła, to znaczy, że przygotowała coś jeszcze piękniejszego i za to już dzisiaj trzeba dziękować.

Wnet oglądaliśmy owoce tego zawierzenia; z Krucjaty Wstrzemięźliwości wyrósł Ruch Światło-Życie, a potem Krucjata Wyzwolenia Człowieka.

W marcu 1961 r. Ojciec Franciszek został uwięziony. W liście do Wspólnoty Niepokalanej Matki Kościoła napisał:

Ufam, że Niepokalana sprawiła to, iż przyjęłyście ze spokojem i z poddaniem się Jej woli to, co zaszło i że nie zapomniałyście odmówić Magnificat. Nie wątpię, że wraz ze mną jesteście mocno przekonane o tym, że to wszystko jest łaską Niepokalanej, z której wyniknie wiele dobrego dla wszystkich i dla sprawy.

Osobiście pamiętam Magnificat śpiewane razem z Ojcem w Krościenku. Na początku lat 70. ciemne chmury zgromadziły się nad oazami i Ruchem Żywego Kościoła. Trudności zewnętrzne i wewnętrzne zapowiadały, że oazy w tym roku mogą się już nie odbyć. Pewnego dnia przed wakacjami po powrocie z dłuższej podróży, Ojciec przedstawił nam tę bardzo trudną sytuację. Wtedy wezwał: Najpierw zaśpiewajmy Magnificat. I śpiewaliśmy, a Niepokalana zwyciężyła, oazy się odbyły i odbywają się do tej pory.

Jeszcze wspomnę o jednym, chyba najtrudniejszym śpiewaniu Magnificat.

Ojciec mówił, że kiedy umrze, trzeba śpiewać Magnificat. I wiem, że to polecenie zostało wykonane. Kiedy Ojciec zmarł w Carlsbergu, wspólnota MARIANUM zgromadziła się przy nim i zaśpiewano to bardzo trudne Magnificat. To było 27 lutego 1987 r., czyli przed 22 laty.

A w Polsce odpowiedzialni Ruchu Światło-Życie zebrani na XVII KKO, mogliśmy śpiewać to Magnificat właśnie na Jasnej Górze u tronu naszej Matki i Królowej. Nie było łatwo, ale znak, który dała wtedy Niepokalana był dla nas bardzo czytelny, Maryja odpowiedziała na bezgraniczne zawierzenie Ojca Franciszka.

Pierwszą Mszę świętą za Ojca, zaraz, gdy się dowiedział o śmierci, sprawował ks. abp Stanisław Nowak w kaplicy cudownego Obrazu Jasnogórskiej Pani, Jutrzenki Wolności.

Na pewno wielkim dniem śpiewania Magnificat był dzień 1 kwietnia 2000 r., kiedy tłumy oazowiczów przybyły do Krościenka, aby uczestniczyć w przeniesieniu szczątków doczesnych Ojca z wygnania do Ojczyzny.

Zapytajmy też samych siebie, czy jesteśmy gotowi, jak uczył nas Sługa Boży Ks. Franciszek, śpiewać z Niepokalaną Magnificat na trudnych drogach naszego życia i prosić słowami jego modlitwy: Pomóż mi poznać prawdę, która mnie wyzwoli i pójść za Jezusem, abym nie chodził w ciemności, ale miał światło życia. Amen.