Budować szczęśliwą rodzinę

(128 - luty - marzec 2004)

Małżeństwa Nowego Testamentu

Ks. Adam Prozorowski

Kilka miesięcy temu miałem możliwość spędzić z grupą studentów biblijny weekend w dalekiej Białowieży. Grupa była stosunkowo nieliczna (około 17 osób), ale spragniona uczenia się zasad chrześcijańskiego życia od biblijnych postaci przedstawionych w Nowym Testamencie. Jedno z zajęć poświęcone było odkrywaniu Bożej mądrości ukrytej w życiu świętych małżeństw Nowego Testamentu. Owocem tamtego spotkania są poniższe refleksje.

1. Uważny czytelnik Nowego Testamentu może odkryć kilka wspomnianych tam małżeństw. Najbardziej znane to oczywiście małżeństwo Maryi i Józefa, cieśli z Nazaretu. Dalej możemy wspomnieć małżeństwo Elżbiety i Zachariasza, rodziców Jana Chrzciciela. Badacze literatury Pawłowej zapewne przypomną sobie Pryscyllę i Akwillę. I to są bardzo pozytywne przykłady. Ostrzeżeniem, że nie wszystko było zawsze dobre, jest zapisana w Dziejach Apostolskich historia Ananiasza i Safiry.

2. Spośród wymienionych małżeństw najmniej znane jest małżeństwo Pryscylli i Akwilli. Aby przybliżyć ich sobie zajrzyjmy do miejsc w Nowym Testamencie, w których zostają wspomniani. Zachęcam, aby przed dalszą lekturą przeczytać te teksty:

  • Dz 18,1–3
  • Dz 18,18–21
  • Dz 18,26
  • Rz 16, 3–5
  • 1 Kor 16,19
  • 2 Tm 4,19

Pierwszy tekst pokazuje nam ludzi, którzy doświadczyli w swoim życiu losu tułaczy. Wygnani z Rzymu nie mają zamkniętego serca na problemy innych, otwierają swój dom przed Pawłem, pozwalają mu nie tylko zamieszkać, ale przyjmują go do pracy. Dzięki temu Paweł ma możliwość przeżycia w Koryncie do czasu, kiedy przybędzie dla niego wsparcie. Mając zapewnione utrzymanie może Paweł głosić Ewangelię. Dom Pryscylli i Akwilli jest więc domem, w którym misjonarz otrzymuje wsparcie.

Drugi tekst przedstawia nasze małżeństwo jako zaangażowane bezpośrednio w działalność ewangelizacyjną. Pozostawiają dom w Koryncie i razem z Pawłem ruszają w drogę. Dokąd? — to wie chyba tylko Duch Święty. Dla nich wspólne z Pawłem wędrowanie skończyło się w Efezie, gdzie ich Paweł pozostawił. Na pozór wszystko jest tak jak było wcześniej, tylko w nowym miejscu. Paweł złożył Efezjanom obietnicę, że do nich przybędzie. Na miejscu pozostali Pryscylla i Akwilla. Uczęszczali systematycznie do synagogi (byli przecież Żydami) aż do momentu, kiedy pojawił się w niej Apollos. 26. werset 18. rozdziału Dziejów Apostolskich pokazuje nam jak mądrze postąpili nasi znajomi: „Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą. A kiedy chciał wyruszyć do Achai, bracia napisali list do uczniów z poleceniem, aby go przyjęli.”

Proponuję ponownie przeczytać powyższe zdanie i zaznaczyć w swoim tekście czasowniki charakteryzujące postawę Pryscylii i Akwilli (to w ramach ćwiczenia biblijnego).

Owocem moich obserwacji jest:

  • usłyszeli,
  • zabrali go z sobą,
  • wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą.

Po raz kolejny więc Pryscylla i Akwilla otwierają swój dom dla Bożego sługi. W ich postawie widoczna jest nie tylko otwartość, ale również umiejętność słuchania i odwaga działania — w oparciu o to co wcześniej usłyszeli. Zobaczcie — żadnych zahamowań, aby pokazać Apollosowi, to czego mu jeszcze niedostaje w nauczaniu. Pokazuje to, że sami dobrze znali Drogę Bożą. Nie może nas to dziwić, przecież gościli Pawła w swoim domu i przez pewien czas mu towarzyszyli.

Paweł zresztą w zakończeniu listu do Rzymian (zob. czwarty tekst) nazywa ich „współ-pracownikami w Chrystusie”. Wspomina dość ogólnie, że nadstawiali za niego głowę. Niezbyt dobrze wiemy jakie wydarzenie ma Paweł na myśli, ale ze słów Pawła jasno wynika nie tylko odwaga Pryscylli i Akwilli, ale ich przywiązanie do Pawła. Jeszcze jedna ważna wzmianka znajduje się w tekście z 16. rozdziału listu do Rzymian. Pryscylla i Akwilla mieszkają już w Rzymie, a w ich domu gromadzi się Kościół. Podobną wzmiankę zawiera fragment z listu do Koryntian. Naprawdę można podziwiać ich postawę otwarcia. Są małżeństwem, którego dom jest otwarty nie tylko na potrzeby materialne ludzi, ale i na potrzeby duchowe. Są ludźmi żyjącymi dla Boga. Myślę, że są realnym wzorem, który może zachęcić małżeństwa do czynnego włączenia się w proces ewangelizacji (zobaczcie, ile razy musieli zmieniać miejsce zamieszkania).

3. Drugie małżeństwo to Elżbieta i Zachariasz. Wiadomości o nich czerpiemy z dwóch pierwszych rozdziałów ewangelii Łukasza. Są ludźmi żyjącymi w sposób sprawiedliwy przed Bogiem, są posłuszni Bożemu prawu. Znając ówczesne poglądy na niepłodność małżeństwa możemy sobie wyobrazić, że nie mieli łatwego życia. Żyć z niespełnionym pragnieniem rodzicielskim to jedno, ale czuć na sobie spojrzenia innych to drugie. Doskonale rozumiem postawę Elżbiety, która ukrywa fakt ciąży. Po co kusić los — a jak się okaże, że to znowu nieprawda? Jeszcze dwiema refleksjami dotyczącymi Zachariasza i Elżbiety chciałbym się podzielić.

Zachariasz mimo okazanej niewiary jest człowiekiem, który ma więź z Bogiem. Gdy odzyskał mowę, napełniony Duchem wypowiedział słowa, którymi po dzień dzisiejszy modli się Kościół. Myślę oczywiście o hymnie Benedictus. Co do Elżbiety natomiast, nie mogę wyjść z podziwu, że w czasie spotkania z Maryją posłuszna natchnieniom Ducha błogosławi Matkę swojego Pana. (Zachęcam wszystkie czytelniczki wieczernika, aby czytając w Ewangelii opis przedstawiający scenę nawiedzenia czytały go poprzez pytanie: O czym/o kim rozmawiają kobiety napełnione Duchem Świętym?). Elżbieta i Zachariasz to byli naprawdę ludzie, którzy żyli po Bożemu.

4. Refleksja dotycząca Świętej Rodziny będzie najkrótsza. Jest wiele opracowań na jej temat. Ja chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że Święte Małżeństwo wiele rzeczy robi razem. Można to zaobserwować szczególnie w drugim rozdziale Ewangelii św. Łukasza: razem są w świątyni, razem wracają do Galilei, razem idą do Jerozolimy na święta, razem gubią Jezusa, razem Go szukają. Mamy więc możliwość zobaczyć przykład jedności małżeńskiej, wspólnego dzielenia wielu spraw.

5. Ostatnie małżeństwo o którym chciałbym pozostawić garść refleksji, to Ananiasz i Safira. Ich tragedia została opisana przez Łukasza w Dziejach Apostolskich w rozdziale 5, wersety 1–11 (oczywiście zachęcam do przeczytania tekstu biblijnego przed dalszą lekturą). Ten jednoznacznie negatywny przykład pokazuje, że małżeństwo nie może być solidarne w tym, co jest złe. Jednocześnie możemy odkryć, że skutki wspólnie popełnionego zła dotykają obojga małżonków.

6. Oczywiście przytoczone powyżej refleksje nie wyczerpują całej biblijnej nauki o małżeństwie. Są jedynie garścią refleksji, które narodziły się na zaspokojenie potrzeb słuchających Słowa Bożego studentów. Każdy może z nich zaczerpnąć to czego będzie aktualnie potrzebował. Optymizmem napawa fakt, że można być posłusznym Bogu żyjąc w małżeństwie jako małżeństwo.

7. Siódmego punktu już nie będzie bo sugerowałby on, że temat został wyczerpany i zamknięty, a tak oczywiście nie jest.

Zachęcam do dalszych osobistych dociekań biblijnych.