Praca nad sobą

(176 - styczeń 2011)

z cyklu "W szkole animatora"

Metody aktywizujące

Anna Lipska

W duchu dostosowywania formy przekazu do odbiorcy, oraz na fali mody coraz częściej sięga się także w Ruchu po metody aktywizujące, zarówno na spotkaniach ogólnych jak i podczas formacji grupowej. Jest to o tyle słuszne, że współcze­snej młodzieży i dzieciom nie wystarcza jedynie słuchanie, by mogły zapamiętać przekazywane treści. Bombardowane co dzień bodźcami walczącymi o ich uwagę, zmniejszyły swoją wrażliwość odbioru i umie­jętność przyswajania informacji. Trudniej więc im skupić uwagę, zapa­miętać to co usłyszały, zrozumieć to i umieć się później posługiwać zdobytą wiedzą. Animator może sięgnąć w swojej grupie po aktywne metody, o ile będzie pamiętał, że nie są one celem („żeby było fajnie i żeby coś porobić”), ale techniką mającą pomóc osiągnąć cel – w tym przypadku przyswojenie treści formacyjnych i ich zrozumienie. Narzę­dzie to będzie skutecznie jedynie przy dobrym przygotowaniu treści formacyjnych, uważnym uprzednim opracowaniu danej metody, do­stosowaniu jej do możliwości i potrzeb uczestników, oraz kompetent­nym zastosowaniu. Do realizacji określonych celów dobiera się odpo­wiednie metody, tak więc cele muszą być wcześniej dobrze przemyśla­ne. Inaczej zamiast pomóc, spowodować można chaos i zmęczenie uczestników.

Metody aktywizujące to takie, w których aktywność uczestników jest większa niż aktywność prowadzącego. W przeciwieństwie do me­tod tradycyjnych (np. wykładu) angażują nie tylko słuch, ale i pozosta­łe zmysły i często emocje, a wymagając inwencji, myślenia i działania od uczestników, sprzyjają przez to pogłębianiu zdobytej wiedzy, jej operatywności i trwałości. Przez wypowiadanie swoich myśli, przeży­wanie, motywację, postrzeganie wielozmysłowe i własne działanie człowiek angażuje się w podawane mu treści niejako od wewnątrz, opracowując je, a nie jedynie przyjmując. Jednocześnie uczy się od partnerów, z którymi współdziała. Poznane i uznane w ten sposób wartości i zasady stają zinterioryzowane (uwewnętrznione, a nie przy­jęte jako coś narzuconego z zewnątrz). Uczestnik pracując aktywnie staje się bardziej samodzielny, uczy się własnej drogi przyjmowania do siebie wiedzy i postulatów, bierze też odpowiedzialność za to do czego dojdzie, a nie jedynie bazuje na tym, co „kazał” animator. Wzrasta ciekawość poznawcza, motywacja do brania czynnego udziału w for­macji i życiu grupy, a zmniejsza się nuda i zniechęcenie.

Najpopularniejsze w oazie są chyba metody służące wzajemnemu poznaniu się i integracji (typu „dłoń do dłoni”, „herby”, „sałatka owo­cowa”), metody ewaluacyjne („barometr nastroju”, ankieta, „graffiti tekstowe”) metoda analizy tekstu, oraz metody dramy typu pantomi­ma, scenki, żywe obrazy. Z innych, czytelnych i łatwiejszych do zasto­sowania, warto mieć na uwadze np. analizę plusów i minusów decyzji, „piramidę priorytetów”, łańcuch skojarzeń, metodę słoneczka, przy­gotowywanie plansz problemowych, „burzę mózgów”, dyskusję pane­lową, oraz twórczą dyskusję w grupie. Nauczeni raczej dzielenia się i słuchania zapominamy o tych ostatnich formach, które (przy oma­wia­niu problemów nie dotykających osobiście) mogą być niezwykle owoc­ne, o ile animator nie boi się głosów niezrozumienia i sprzeciwu wo­bec jego zdania, a grupa nauczy się nie atakowania a podawania ar­gumentów. Na spotkania ogólne pożyteczna jest metoda projektów, w której powierzamy uprzednio danej osobie lub grupie jakieś ade­kwatne do ich możliwości i zainteresowań zadanie do przygotowania  i zaprezentowania na spotkaniu w porozumieniu z animatorem.

 

Należy pamiętać, że nie każda zabawa jest metodą. Tylko ta, która jest przemyślana i mądrze przeprowadzona, prowadzi uczestników przez ich aktywność do przewidzianego celu. Trzeba też przestrzegać zasady, że nie zmuszamy nikogo do zaangażowania się w proponowa­ną aktywność, nie oceniamy, przyznajemy prawo do popełniania błę­dów. Nie każdy jest twórczy i pomysłowy, ale każdy może wnieść w grupę coś nowego, nie tylko pełnić ważną przecież rolę wykonawcy i obserwatora. Animator nie stawia się w roli wykładowcy-eksperta, ale obserwuje uczestników (ucząc się także ich i ich sposobu funkcjo­nowania), a w zależności od potrzeby doradza, inspiruje, modyfikuje proces aktywizacji w zależności od przebiegu współpracy w grupie. I nigdy nie zapomina, że życie rodzi się z życia, a metody aktywizujące to tylko dodatkowe narzędzie.